Mam ból dupy … plus recenzja pewnej książki ….

Mam ból dupy … plus recenzja pewnej książki ….

Szczerze mówiąc opadł mnie pewien bezwład … choć obiecałam sobie pisać codziennie i nawet mi się to udawało nagle czelendż umarł. Dlaczego ? No bo się wkurwiłam i to prawdziwie bez niczego po prostu napadła mnie złość. Po kolejnym skasowanym komentarzu w stylu „zajebisty tekst… wpadnij do mnie i tu następuje jakieś pitupitumojblogasek.blogspot …” zaczęłam się zastanawiać czy blogi czyta ktoś inni niż sami blogerzy ? Kuźwa ja czytam blogi i za cholerę nie wpadłabym na pomysł aby do kogoś wpaść w ten sposób ? Jednak przeglądając komentarze pod tekstami na różnych blogach mam wrażenie, że to jedna wielka klika blogerska.

Co śmieszna gdy po powrocie ze średnio udanego moczenia kupra na Mazurach spojrzałam w statystyki stwierdziłam, że moja nieobecność nikogo nie zraziła i nadal wszystko trzyma się jak drut. Czyli jednak czytają, ale kto kuźwa czyta ??? Nawet na blogu Jasona Hunta siedzą tylko i wyłącznie blogerzy… no właśnie i tu dochodzimy do zbiorowej masturbacji związanej z książką Jasona. Facet powoli zaczyna być dla mnie geniuszem… ale nie pisarstwa, bo jego powieść wcale powieścią nie jest. Przeczytałam zresztą całkiem fajną recenzję jego książki pod którą podpisuję się rękami i nogami (tutaj).

 

To Kominek vel Hunt rozpoczął boom na blogowanie. Wydał dwie książki wbijając nam do głowy, że wszyscy możemy to samo. Zebrał wokół siebie ludzi, którzy zaczęli traktować jego słowa jak biblię. Sama to przeczytałam … poważnie… kupiłam i przeczytałam. Nie dowiedziałam się niczego nowego … ale i tak szacun dla gościa … on nadal tą biblią handluje to coś jak w tym kawale Jezusie.

 

Umiera papież. U wrót raju św. Piotr go pyta:

– Ktoś ty?

– Ja? Biskup Rzymu.

– Biskup Rzymu? Nie kojarzę.

– No, namiestnik Pański na Ziemi.

– To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.

– Jestem głową kościoła katolickiego!

– A co to takiego?

Papież zrobił głupią minę i aż mowę mu odebrało.

– Dobra – mówi św. Piotr – Czekaj tu, idę spytać szefa.

(tup, tup, tup)

– Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..

– Nie kojarzę. Ale moment… Jezusie, może ty coś o tym wiesz?

– Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.

Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:

– Pamiętacie to kółko rybackie, które zakładałem 2000 lat temu?

– No, i?

– Oni do tej pory działają!

 

Wracając jednak do Kominka …. Jasona … gość ma łeb na karku. To trochę jak sprzedawanie ludziom piramidy finansowej, zainwestuj 50 zł a będziesz zarabiała miliony jak tylko wciągniesz Marysię, Janka i Bożenkę. No i tak to blogowanie powoli zaczyna wyglądać. Marysia, Janek i Bożenka walną Ci lajka na fejsie, wejdą na stronę pierdolną coś w komentach … ale przecież to nic, że my kom za kom … nie, nie my zbieramy swoich czytelników sami i własnymi ręcami, a na fanpejdżach z tysiącami lajków gdzie pies z kulawą nogą się nie odzywa – to wcale nie lajki mejd in czajna…. o nie … to są prawdziwi lajkowicze tylko… hmm… mało ruchawi ;).

 

Uwierzcie mi wcale nie piszę o Kominku sarkastycznie, ja gościa naprawdę podziwiam i chciałabym umieć ładować ludzi tak jak on. Gdy dowiedziałam się, że Jason Hunt wydaje powieść i zdjęcia książki zalały instagramy i blogi kolegów „po fachu?” poczułam się osamotniona, że ja takiego dzieła nie zamówiłam. Nic jednak straconego … 24 h po kliknięciu na stronie pan kurier pojawił się u mych drzwi. No i znowu chapeau bas dla Jasona… zrobił mnie na prawie 45 zł ;). No dobra … poważnie nie żałuję zakupu ale nie powiem, że mi się podobało.

 

Po pierwsze nie uważam, że ta książka stała kiedykolwiek obok powieści … bo absolutnie powieścią nie jest. Gdybym nie wiedziała, że w tej powieści są rzeczone zagadki to odłożyłabym tą książkę na półkę zupełnie nie zainteresowana. Zresztą uwierzcie mi i tak ją odłożę. Przyznam, że był pewien moment kiedy dawałam tej książce jeszcze szansę bo początkiem historii z Annie i przygodami z Andym Jason przypominał mi nieco styl Segala który kocham … no ale niestety na końcu to motywacyjne mambodżambo spowodowało, że ta książka w moich kategoriach powieścią nazwana zostać nie może.

 

Nie wspomnę o tym, że 150 stron tekstu przerobione na 300 stanowi już pewne oszustwo wobec czytelnika. Nie cierpię cienkich książek. Nie cierpię płytkich i płaskich historii, a ta książka niestety taka jest. Pewnie wiele osób napiszę, że nie zrozumiałam, że nie wiem… ale cholera ja naprawdę wiem coś o pisaniu … poważnie… W tej książce rozwala się tajmlajn co wali tak po oczach, że człowiek zaczyna się gubić, historia jest mocno naciągana, a już to z tą Annie pod koniec … żal dupę ściska. Czego mi brakuje w tej niby powieści ? Dobra historia ma tą cechę, że pozwala czytelnikowi przenieść się w ten konkretny świat i poczuć to co się dzieje, zobaczyć to na własne oczy… bohaterów i miejsca… a ja nawet nie poczułam osławionego kościółka ani tej ławeczki… wiem, wiem nie znam się.

 

To jest jednak dobre, że książkę Jasona przeczytałam w jedno przedpołudnie … i zaraz po jej zakończeniu zachciało mi się pisać. Po drugie zachciało mi się napisać ostatni rozdział mojej powieści… bo w końcu nigdy tego nie zrobiłam, a pisarza poznaje się po właśnie jego ostatnim rozdziale i tu się z Kominkiem zgodzę w pełnej rozciągłości. Nie będę, więc uprawiać zbytecznego hejtu, ja po prostu zajmę się sobą.

 

Ciekawa jestem jakie Wy macie opinie o dziele ;).

 

 

Ehdi

#blogi#powieść#recenzja
Written by Ehdi Mars
  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Świetnie zdefiniowałaś to, co jest najważniejsze w dobrej książce. Że to książka decyduje czy nam daje czas wolny na życie, czy nie. Gdy coś jest genialnie napisane, to czyta się ją będąc całkowicie wciągniętym i – jak narkoman – chce się do tego innego świata wracać, aż do tej okrutnej chwili, gdy książka się kończy i się dostaje kopa no i trzeba powrócić do rzeczywistości.
    Dla mnie po Twojej recenzji jedno jest pewne – nie kupię tej książki.
    Szał w internecie na to dzieło (i dosyć nachalna reklama na większości blogów – czyżby poszły darmowe egzemplarze? 😉 ) skutecznie mnie zniechęciły – coś jak casus Greya.

  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Jeszcze jej nie przeczytałam, ale sama jestem ciekawa co o niej pomyślę. Mam to zamiar zrobić jutro;)

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Koniecznie daj znać bo jestem ciekawa Twojej opinii 😉 Ja mam wrażenie, że niektórzy się tym dziełem tak zachwycają bo po prostu nie mają odwagi napisać prawdy ;).

      • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

        Jutro zasiadam bo w końcu bedę miała kilka godzin dla siebie, na spokojnie;) Czekam na Twoje dzieło, będę jedną z pierwszych, które ją kupią;)

  • http://krasnoludkiprzysterach.me Hai Le

    Nie czytałam i z czytaniem się nie spieszę , poczekam aż boom opadnie, a Thorna zakupią biblioteki. Zresztą nie czytałam tez jego poprzednich książek, wątpię, aby było tam coś, czego nie znajdę w tak popularnych postach „Jak blogować?” Przejrzałam wystarczająco jego bloga, żeby wiedzieć, że to nie dla mnie pisanina. Mam taką zasadę, coby słuchać rad tylko tych, którzy osiągnęli juz efekt, na którym mi zależy. Bo owszem, chcę być poczytnym blogerem, ale nie takim jak Kominek. Bo kiedy ktoś otwiera sieć restauracji to nie słucha rad Mercedesa, prawda?

    Jednak podziwiam i szanuję, ten człowiek sprzedaje nam pewną dyskusyjną jakość, jakby była boskim objawieniem. Geniusz marketingu!

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Powiem Ci kochana tak… jak nawet nie zakupią do biblioteki … to naprawdę nic się nie wydarzyło i nic się nie stało. Poważnie… wiele nie stracisz jeśli tego dzieła nie przeczytać.

      Odnośnie jego rad… no cóż… moim zdaniem chyba nie ma recepty na prawdziwe blogowanie i Kominek vel Jason nigdy nie powie Ci co masz zrobić aby odnieść sukces, bo czasem ten sukces to jest wypadkowa różnych czynników.

  • http://madamevela.blogspot.com Vela

    Nie czytałam i szczerze mówiąc nie kusi mnie ta książka. Nie lubię czytać pozycji, o których więcej się mówi, niż są tego warte. Oczywiście nie twierdzę, że książka nie jest dobra. Możliwe i bardzo prawdopodobne, że jest jednak cały medialny szum mnie skutecznie zniechęca. Reklama reklama reklama, za dużo tu tego dla mnie. Niemniej pewnie prędzej czy później ciekawość wygra i będę sama chciała się przekonać ,,o co tyle krzyku” wtedy ocenię.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      No właśnie strasznie dużo reklamy i to też pokazuje jaki sprzedajny jest blogerski świat bo ja naprawdę nie wierzę, że te pozytywne recenzje są prawdziwe. Naprawdę aby napisać, że jest to ponadczasowe dzieło trzeba brać coś ostrego na mózg bo inaczej nie można tego określić. To jest po prostu specjalnie nakręcona kampania medialna – to Kominek vel Jason umie – pisać, niestety nie …

  • http://socjopatka.pl Socjopatka

    ja jakoś nie czuję potrzeby czytania jego nowej książki, mimo, że doceniłam dwie poprzednie, bo jednak są one pewnym drogowskazem dla początkujących blogerów, no i oczywiście mistrzowskim marketingiem, ale to inna kwestia.

    Co do tego, że blogi czytają tylko inni blogerzy- jest w tym dużo prawdy i tez ostatnimi czasy zaczeło mnie to zastanawiać, a nawet martwić.
    Wiem też, że czyta mnie wiele osób z życia mojego realnego, ale one się nie pokazują w komentarzach. I tak sobie myślę…. to tyle? Statystyki niby rosną, ale w komentarzach cały czas to samo… Z czego to wynika?
    To nie tak, że nie doceniam swoich stałych czytelników, bo oni dają mi ogrom siły, ale gdzie ludzie spoza blogosfery? Podobnie do Ciebie czuję ich brak.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Powiem tak, jak nie przeczytasz to niewiele stracisz 😉 no ale ja zdecydowałam się sobie wyrobić zdanie, choć liczyłam na coś lepszego.

      Ja mam też taką wiedzę, że wiele osób nie czyta i nie komentuje… po prostu czytają, wracają ale nie chce im się komentować. Blogerzy chcą zostawić po sobie ślad. Prawda jest taka, że jest wiele osób, które traktują komentowanie jako narzędzie promocyjne.

  • http://hey-ho.me/ anetteheyho

    Nie czytałam, nie zamierzam kupować, ale jak ktoś pożyczy to wsysnę. Masz świetą rację że blogowanie to bycie blogerem komentującym. Bo bloger tworzący ale nie komentujący…nie ma czytelników 😀

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      No bo to jak w życiu, chcesz istnieć to musisz bywać ;), a jeśli chodzi o książkę Kominka to niewiele tracisz, choć fakt czyta się błyskawicznie ;).

      • http://hey-ho.me/ anetteheyho

        Szkoda, że ze mnie taki niebywalec 😉 Na razie czytam (po raz kolejny) Dostojewskiego, klasyki rulez!

  • http://bigeyes.pl Justyna Ignaczak

    Ja odnoszę się do książki pozytywnie i nie potrafię w sumie powiedzieć z jakiego powodu. Może dlatego, że jak dawno temu trafiłam bardzo przypadkowo na jego pewien tekst, przemyślałam własne życie? Wiesz, pierwsze wrażenie jest bardzo ważne i pozostaje z nami na długo. Może sentyment? Może coś tam? Ciężko mi powiedzieć. Fajnie się czytało, ale dzieło sztuki to to nie jest, nie ma co ukrywać 🙂 Książka nie stanie nigdy obok mojej ukochanej powieści, prawdopodobnie też nie będę do niej wracać, ale nie była totalnie zła. Co do Twoich przemyśleń z początkowej części wpisu – zgodzę się, zgodzę i to bardzo! Też mam wrażenie, że to całe blogowanie opiera się na budowaniu kółka różańcowego, a „prawdziwych” czytelników można liczyć na palcach. Mam też wrażenie, że już jest za późno dla ludzi, którzy zdecydowali się na pisanie bloga po 2014 roku. Jak widać u tych blogerów statystyki nie zachwycają i chyba już lepiej nie będzie, chociaż się na głowie stanie. Może to mało optymistyczne wnioski, ale taka prawda. A jeżeli chodzi o wcześniejsze książki Kominka to już jego porady są nieaktualne.

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Dzieła jeszcze nie znam. Kiedyś tam poznam, jak się przestanie w blogosferze na jego temat kotłować. Przejrzałam parę recenzji i nie czuję się jakoś specjalnie zachęcona, ale tak czy siak własne zdanie zamierzam sobie wyrobić.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Ja masz wolnę 4-5 godzin to zawsze możesz poczytać. Ja nie uważam, że czytanie tej książki to czas stracony bo czytałam o wiele gorsze gnioty, to przynajmniej da się skończyć i nie ma się po tym odruchu wymiotnego ;).

  • http://nevena.pl Nevena

    Właśnie skończyłam czytać, a teraz zapoznaję się z recenzjami. Hm, jednak spodziewałam się czegoś lepszego. Wątek zagadkowy w ogóle mnie nie zainteresował, nawet mimo faktu, że lubię tego typu rzeczy. Bardziej chyba dla fanów Kominka niż ewentualnych czytelników spoza blogosfery.