CrossFit to śmierć i kalectwo !!!

CrossFit to śmierć i kalectwo !!!

Wczoraj miałam czelność „skrytykować” pewną piękną zresztą Panią mówiąc, że rodzaj treningu jaki prezentuje na filmiku jest dla mnie osobiście nudny i wolę CrossFit bo w tym co ona robi brakuje mi intensywności. No i się zaczęło. Dowiedziałam się, że sport który uprawiam jest co najmniej śmiercionośny. Zabija stawy, łamie karki i nie wiem jeszcze czy nie jest przyczyną globalnego ocieplenia ale ja bym obstawiała, że na pewno tak.

Dzisiaj rano wstałam i poczułam ból, bolały mnie całe plecy bo wczoraj pewnie trener znęcał się nad nimi koszmarnie. Ledwie byłam w stanie się ruszać. Położyłam się na kanapie i pomyślałam, że kuźwa proszę… no proszę z całym tym CrossFitem. Stwierdziłam, że się nigdzie nie ruszę i odpoczywam. Bolało jednak coraz bardziej. Popatrzyłam na zegarek i zerwałam się z kanapy. Spakowałam torbę i pobiegłam do boxu na trening.

 

Bolało mnie z każdym krokiem, byłam otępiała i zmęczona. Weszłam do boxu ale nic mnie nie zabiło. Na sali zaległam na wałku masującym i choć rozmasowywanie bolało to czułam ulgę. Pomyślałam sobie – o jacież pierdzielę, przecież pewnie przez te ćwiczenia zostanę kaleką ! No ale zaczął się WOD (czyli trening grupowy) i wyłączyłam myślenie, ruszyłam do walki.

 

Gdy schodziłam z sali wyglądałam jakbym przeżyła spotkanie z niedźwiedziem. Byłam spocona jak świnia, czerwona na twarzy, gdzieniegdzie miałam ślady po spotkaniu z podłogą (przyklejony czarny pył). Jedno co było istotne to fakt, że ból się zmniejszył, a ja miałam banana na gębie. Wróciłam do domu pełna energii i szczęśliwa. W tym czasie nie złamałam sobie karku ani nie zabiłam swoich stawów, a miałam do czynienia z poważnymi ciężarami.

 

Mam już dość słuchania, że sport który uprawiam jest niebezpieczny. Wyjście z domu też jest niebezpieczne, może potrącić Cię ciężarówka lub możesz spaść z roweru. Natomiast tam gdzie starasz się przekraczać swoje granice na pewno gdzieś jest zagrożenie ale właśnie to jest cudowne w tym sporcie. Fakt, że pchasz się do przodu, czujesz przypływ adrenaliny i nawet gdy jesteś złachany do nieprzytomności i chce Ci się rzygać to wiesz jedno – właśnie osiągnąłeś jakiś sukces, dla siebie, nie dla innych.

 

Jeśli wybierasz lub rozważasz pójście na CrossFit sprawdź czy miejsce do którego idziesz ma wykwalifikowaną kadrę. Najlepiej wybierz miejsce, które ma w nazwie słowo CrossFit bo jest to nazwa zastrzeżona i tylko afiliowane boxy mogą jej używać. Dlatego ja osobiście polecam wybieranie tych miejsc, które opłacają haracz wujkowi Glassmanowi (wynalazca CrossFitu). Dlaczego ? Bo generalnie jestem zwolenniczką przestrzegania praw autorskich i uważam, że jak ktoś coś zrobił dobrze, zastrzegł to – to ma prawo czerpać z tego korzyści, a jak inni nie chcą mu płacić i tylko udają… no to sami sobie to oceńcie. Oczywiście nie twierdze, że boxy bez afiliacji są złe. Pewnie jest wiele dobrych ale ja mam swoje zasady, wiecie jak się kupuje torebkę od Prady to chce się Pradę, a nie świetnie wykonane i super jakościowe Prodo ;).

 

Chciałabym też rozwiać mit, który pokutuje wśród wielu osób, że treningi CrossFitowe są bardzo krótkie. Wiele osób ma wyobrażenie, że trening w boxie jest krótki i intensywny. Wchodzisz 15 minut i do domu. Jak kiedyś powiedziałam, że trwa to godzinę to ktoś mi rzucił, że chyba z podróżą w tą i z powrotem do domu. Treningi CrossFitowe wykonuje się na WODach (czyli treningach grupowych). Taka sesja trwa godzinę i z reguły trening docelowy w ramach WODu ma różny czas trwania, czasem 10, czasem 8 a czasem 30 minut. Pozostała część treningu służy przygotowaniu do treningu zasadniczego.

 

Ja ostatnio złapałam się, że spędzam w boxie często i dwie godziny. Szczególnie jak po czy przed treningiem mam do zrobienia swoje rzeczy. No i co ciekawe uprawiając CrossFit od ponad siedmiu miesięcy nie nabawiłam się żadnej kontuzji, a dzięki ostatnim ćwiczeniom poprawiającym mobilność nawet moje chore kolano czuje się lepiej.

 

Oczywiście, że mogę nabawić się kontuzji ale powiem Wam w tajemnicy, że spadając z kanapy na podłogę też możecie się nabawić kontuzji. Dlatego skoro życie jest takie niebezpieczne, a oglądanie telewizji może spowodować nabawienie się ciężkich chorób nie tylko mózgowych to ja wolę żyć na pełnej kurwie i chodzić na CrossFit.

 

Z crossfitowym pozdrowieniem SIŁAAAAA !!!!

 

 

Ehdi

#CrossFit#sport#trening
Written by Ehdi Mars
  • http://madamevela.blogspot.com Vela

    Ja osobiście uważam to za jedne z lepszych zajęć jakie oferują wszelakie kluby fitness i sportowe. 🙂 Uwielbiam to!

  • http://bigeyes.pl Justyna Ignaczak

    Nigdy o tym nie słyszałam 😀 Śmiercionośny crossfit, to brzmi bardzo ciekawie. Ja jestem leń jeżeli chodzi o ćwiczenia. Najlepsze takie w domu, jak nikt nie patrzy, kiedy mam czerwony ryj od przemęczenia 😀

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Widzisz w boksie crossfitowym wszyscy mają czerwone ryje z przemęczenia. Człowiek się już tak opatrzy, że przestaje się krępować ;).

  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Muszę koniecznie kiedyś wypróbować:) Śmiercionośny crossfit brzmi jak wyzwanie:)

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Kochana ja polecam z całego serca !!! To naprawdę zacny sport, a jak kochają Cię wszyscy znajomi jak zaczynasz im nosić meble bez wysiłku :).

  • http://witajslonce.pl/ Dotee

    Dla mnie z kolei crossfit jest zbyt intensywny i kojarzy mi się z eksploatacją ciała niczym jakiejś maszyny, bez słuchania jego potrzeb. Ale to dobrze, że na świecie jest tyle różnorodności. Wszystko jest lepsze niż hodowanie otyłości i chorób serca w bezruchu przed telewizorem, a co ja czy Ty wybierzemy dla siebie to już kwestia indywidualna.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Oczywiście, że to jest kwestia indywidualna. Jednak nie zgodzę się, że nie słuchamy przy tym swojego ciała. Moim zdaniem CrossFit właśnie wypycha nas ze strefy komfortu i świetnie działa również na poziomie psychicznym. Tego trzeba naprawdę spróbować aby zrozumieć. W CrossFicie też możesz utkwić na poziomie „bezpieczny” ale to widać, to naprawdę widać i nie musisz się zawsze złachać do nieprzytomności. Dużo w tym wszystkim jest psychiki. Ja osobiście uwielbiam uczucie sponiewierania ale nie zawsze daję z siebie wszystko, czasem po prostu nie mam na to ochoty.

  • http://www.lieveg.pl LieveG

    Śmierć i kalectwo – to jest to! 😀 Mówią, że żyje się raz, więc trudno, podejmę to „wielkie ryzyko”, narażę swoje zdrowie – a nawet życie! – i chyba spróbuję. 🙂

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Kochana polecam, nie ma nic lepszego niż poczucie absolutnego sponiewierania po treningu ;). Ja osobiście polecam z całego serca ale jak sobie coś złamiesz … to ja nic nie mówiłam ;).

  • Sylwia C

    dużo moich znajomych ćwiczy crossfit i nie narzekają na żadne urazy…

    http://fitrecipesbyme.blogspot.com/

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Ja też nie narzekam ale „fachowcy” twierdzą, że do czasu, do czasu 😉

  • http://katsunetka.nl/ Katsunetka

    Nie zebrałam sie za ten rodzaj ćwiczeń. Po długich rozmowach z moją trenerką objęłyśmy inny rodzaj aktywności, teraz stagnacja i oczekiwanie na decyzje lekarza. Tak nie może być, ale mam czekać.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Dlaczego nie możesz ćwiczyć ?? To coś poważnego ?? Bo czasem lekarze przesadzają i z chęcią wszystkich wysłaliby na zieloną trawkę. Ja powiem Ci szczerze, że się zaparłam i dzięki ciężkiej pracy poprawiłam stan mojego kolana. Jadę w poniedziałek na USG ale już wiemy w sumie jak działać z fizjoterapeutą i to wszystko dzięki temu, że trenowałam i się nie poddałam. Gdybym usiadła na złotej poduszce problem pewnie by się uspokoił na chwilę i wrócił przy większym wysiłku.

      • http://katsunetka.nl/ Katsunetka

        Tutaj nie tyle lekarka co z trenerka postanowiłyśmy jednak poczekać już teraz z ćwiczeniami. Lekarka tylko kazała odstawić leki i porobić badania, a jako, że to tarczyca, która daje mi w kość to tak postanowiłyśmy, że zieloną trawkę mam wybrać. Jeszcze 3 tygodnie do wizyty i wtedy ruszamy ostro z moją trenerką.

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Przekonałaś mnie, by w końcu tego spróbwać!

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Spróbuj i koniecznie daj znać ;).

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Nie dość, że można umrzeć, to jeszcze martwym kaleką zostać a do tego spoconym martwym kaleką, a to już nieestetyczne jest 😉
    (a tak na serio to bardzo, bardzo podziwiam i tentego, mam już swój chytry plan tegoroczny rozszerzenia aktywności ruchowej) 😀

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Zachęcam do zabawy ze śmiercionośnym sportem 😉 zawsze to jeszcze adrenalina 🙂

      • http://bwotr.pl/ Bookworm

        Nie, no najpierw to muszę poćwiczyć bo nie lubię gdy na mnie patrzą z litością 😀 i od razu na mój widok proponują tlen i żebym usiadł, bo jeszcze się spocę 😉

        • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

          Ty weź mi tu nie ściemniaj 😉 walnąłeś półmaraton w upale … to i godzinkę crossfitu dla początkujących byś wytrzymał ;). Ja na każdym treningu się czuję jakbym umierała, ale później przechodzi 😛

  • http://www.rudejblog.pl Paula | rudej blog

    Cały czas ubolewam nad tym, że nie chciało mi się nigdy ćwiczyć. Zaden sport, prócz jazdy rowerem rekreacyjnie, mnie nie pociaga. Kurcze, no nie mam tej zajawki w ogóle. I czasem zazdroszczę bo nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieć banana na buzi po wysiłku fizycznym. Podejrzewam, że mój móxg jest uszkodzony i nie wytwarza endorfin tak jak u innych 🙂

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Nie jest uszkodzony po prostu tak jest. Z tego co widzę na Twoim blogu jarasz fajki i to całkiem sporo, jak się jara to wysiłek to zło najgorsze. Wiem coś o tym bo sama jarałam kiedyś prawie dwie dziennie ;).

      • http://www.rudejblog.pl Paula | rudej blog

        I rzucilas?

        • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

          Tak, rzuciłam. Nie palę już prawie od dwóch lat i teraz widzę jak to gówno ogranicza człowieka. Teraz mi się zdarza zapalić ale wyjątkowo tylko po alkoholu. Mój ojciec zmarł przez fajki, więc ja nie zamierzam się tak załatwić ;).

  • http://headdivided.pl/ Head Divided

    Nie słyszałam za wiele o CrossFicie, jedynie parę pogłosek, ale o dziwo były to pogłoski pozytywne, zero „śmiercionośnego crossfitu” 😀 To słowo kojarzy mi się po prostu z dużym wysiłkiem fizycznym w krótkim czasie (tak jak piszesz około godziny) w połączeniu z masą wydzielanych endorfin.
    „Oczywiście, że mogę nabawić się kontuzji ale powiem Wam w tajemnicy, że spadając z kanapy na podłogę też możecie się nabawić kontuzji. Dlatego skoro życie jest takie niebezpieczne, a oglądanie telewizji może spowodować nabawienie się ciężkich chorób nie tylko mózgowych to ja wolę żyć na pełnej kurwie i chodzić na CrossFit.” – Świetnie napisane!

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Ja Cię na CrossFit zapraszm serio, fajna sprawa. Jest jednak pewne poważne ryzyko 😉 można się uzależnić :P.