To wszystko z choroby Panie ! To z choroby !

To wszystko z choroby Panie ! To z choroby !

Siedziałam kiedyś przy stole z pewną kobietą, a raczej z dość niefajnym babskiem. To była moja całe szczęście już dawna szefowa. No i moja szefowa postanowiła podzielić się ze mną swoją uwagą jak to ona w młodości była szczuplutka, a teraz przez to Hashimoto kopane tak się roztyła ! Ja niestety jestem z tej kategorii, że nie potrafię po prostu przytaknąć (czasem mam ochotę się za to trzasnąć między oczy) i poczułam misję wytłumaczenia babsku, że od tego się nie tyje, a tyje się ewentualnie od nieuregulowanej niedoczynności tarczycy. No i to był mój błąd bo okazało się, że ja się nie znam…

Ech, wiecie ile ja na swojej drodze spotkałam kobiet i czasem mężczyzn, którzy tyją z powietrza ?? Oni tyją bo mają tarczycę (szczerze mówiąc to każdy ma ;)), a Panie mają jeszcze te policystyczne jajniki, no i oczywiście od insulinooporności też się przecie tyje. No jem kufa tyle co ta mała myszka i dupa rośnie, a ja już załamanie… dramat, masakra :(.

 

Wiecie co jest najgorszą zbrodnią ?? Oszukiwanie samego siebie, a poważnie te kity o chorobowych przyczynach zbyt dużej dupy są po prostu porażające. No i żeby była jasność, sama też przeszłam ten etap. No bo przecież to zawsze jak nie tarczyca, to może być drożdżyca przewodu pokarmowego, albo pasożyty … albo nawet borelioza. Człowieku utyć to możesz nawet od ugryzienia komara !

 

Rozprawmy się jednak z mitami i kitami na temat odchudzania i tym kiedy puchniesz z powietrza, a kiedy nie !

 

Mam Hasihimoto już nigdy nie będę gibka

 

Hashimoto to choroba autoimmunologiczna, która polega na sukcesywnym niszczeniu tarczycy. Co śmieszne samo Hashimoto nie daje żadnych objawów no ale niestety nieuchronnie prowadzi do niedoczynności tarczycy.

 

Jeśli masz nieleczoną lub źle leczoną niedoczynność tarczycy możesz poważnie utyć i to naprawdę z powierza. Nawet nic nie jedząc tyjesz. Jeśli jednak znajdziesz odpowiedniego lekarza (co jest trudne) i dostaniesz leki to problem powinien CAŁKOWICIE ustąpić !

 

Owa Pani opisana na wstępie co od tego Hashimoto pomimo leczenia tyła z powietrza okazało się, że konsumowała w dużej ilości w ciągu dnia batony Snickers, jednocześnie unikając jakiegokolwiek racjonalnego żywienia. To, że wyhodowała sobie gruby tyłek to już jej sprawa ale niech nie opowiada bajek, że to z powietrza.

 

Mam nowotwór tarczycy ale moja tarczyca nie jest jeszcze niewydolna i długo myślałam a raczej udawałam, ze tyję od tej mojej tarczycy ale to gówno prawda. Spojrzałam włochatemu potworowi w lustrze prosto w oczy i zobaczyłam jak oszukuję sama siebie.

 

Panie ale to naprawdę z choroby !

 

Zlituj się… ilość schorzeń, które powodują przybieranie na wadze pomimo właściwego odżywania jest naprawdę ograniczona ! Z wielkim prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością mój statystyczny czytelniku mogę powiedzieć, że raczej nie należysz do tej grupy. Możesz oczywiście protestować, wierzgać nogami i opowiadać o badaniach i artykułach naukowych wskazujące na niedobory witamin, które wybitnie powodują otyłość i jeszcze jakieś wyniki z NASA … tylko niestety … prawda jest brutalna, obrzydliwie brutalna.

Tyjesz ??? Nie wiesz dlaczego ??? To ja Ci teraz powiem prosto z mostu – bo za dużo żresz !!!

 

Mogę Ci to udowodnić !!!

 

Proszę Cię bardzo. Czelendż akcepted. Jesz niczym wróbel, a kilogramy bezlitośnie oblekają Twoje ciało, a ja mam czelność nabijać się z Twojego schorowanego jestestwa ? Byłeś już u wszystkich lekarzy ale oni Ciebie też nie rozumieją ? To proszę zatrzymaj się na chwilę i zrób to o co Cię proszę.

 

Zrób to dla siebie, weź kartkę i zapisuj sobie każdą rzecz (ale absolutnie każdą – nawet jedną malinkę) którą wkładasz do pyska podczas dnia. Założę się, że bilans tego pożywienia będzie dodatni.

 

Podobnie jak u obrzydliwego babska, cztery snickersy na dobę to przecież jak kurz i do tego jakiś obiadzik i kolacyjka. Dupa wożona autem, zero sportu ale ona tyła od podstępnego Hashimoto. Wredny tej Japończyk jest, rzuca tłuszczem jak oszalały tu i tam…

 

Jeśli uczciwie zrobiłeś sobie spis pożywienia to już wiesz, że nie jesz jak wróbelek. Ilość kalorii, którą spożywasz powoduje, że tyjesz. Nic innego… to tylko to.

 

Diety nic nie dają !!!

 

Jadłeś jak wróbelek ale próbowałeś diet no i nic. To nic nie daje. Jesteś chory czytelniku phi …. tak jest Ci łatwiej. Założę się, że na żadnej z tych diet nie wytrwałeś tydzień, nie mówiąc już o dwóch tygodniach.

 

Dlatego rzucam Ci wyzwanie. Oblicz sobie uczciwie swoje całkowite spalanie w ciągu doby (znajdziesz masę kalkulatorów w niecie) odejmij od tego 500 kcal i przez co najmniej trzy tygodnie stosuj dietę o takiej kaloryczności i jeśli nie schudłeś (uczciwie stosując dietę) to możesz przyjść i mi nabluzgać, że jestem głupia.

 

Jeśli jesteś wyjątkiem ?

 

Może się zdarzyć, że naprawdę pomimo uczciwego (ale po wielokroć podkreślam słowo uczciwego) stosowania diety nie schudłeś. To wtedy masz dużo większe pole do popisu w rozmowach z lekarzem. Pokaż mu spis tego co jadłeś z uwzględnieniem kalorii i okresu stosowania diety, podejrzewam że go to bardziej przekona.

 

Pamiętaj tylko o jednej rzeczy w tym wszystkim musisz być UCZCIWY. Nie ma tak, że dieta 1000 kacal ale tak mimochodem kilogram czereśni, wiśni czy innych owoców ale przecież to tylko owocki to nie ma co liczyć.

 

Pobudź swój metabolizm !

 

Jeśli do tej pory siedziałeś na tyłku to Twój metabolizm przypomina żółwia. Dlatego łatwo przybierasz na wadze ale też trudno chudniesz. Spróbuj do swojego codziennego życia dopisać jakiś sport co najmniej trzy razy w tygodniu. Nie każę Ci od razu podnosić ciężarów, czasem dynamiczny spacer na początek wystarczy.

 

Mam nadzieję, że spojrzysz na swój problem z innej perspektywy i przestaniesz szukać wymówek. To wszystko to ciężka praca i nie ma łatwych rozwiązań w pięć minut.

 

Ehdi

Świat według Ehdi

#dieta#odchudzanie
Written by Ehdi Mars
  • http://racjonalnieidietetycznie.pl/ Agnieszka D

    Co racja, to racja, dobrze prowadzona choroba nie powinna powodować tycia, ale tutaj trzeba położyć nacisk na „dobrze prowadzona” bo niestety nie zawsze tak jest. Ze spisywaniem jedzenia i odjęciem 500 kcal zgadzam się w 100%, ale do jednego muszę się przyczepić 😉 nie wysyłaj ludzi do lekarza, bo tak naprawdę mało który lekarz wie cokolwiek o zdrowym odchudzaniu i odżywianiu! Wybitny specjalista może i tak, ale pani dr z przychodni rodzinnej na pewno nie… Dużo więcej sensu ma pójście do dietetyka, którego cała wiedza naukowa skupia się właśnie na odżywianiu.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Nie wysyłam ludzi do lekarza aby układał im dietę. Wysyłam gdy naprawdę ktoś uczciwie przestrzega diety i nie chudnie to znaczy, że trzeba sprawdzić czy coś jest nie tak ale dotyczy to naprawdę niewielkiej ilości ludzi. Odnośnie prowadzenia tarczycy to stwierdzam, że niestety jeśli chodzi o poziom polskich endokrynologów jest masakra ale też naprawdę tyle się naczytałam i nasłuchałam od różnych osób i łatwo jest zwalić na tarczycę, która z reguły nie ma nic wspólnego z naszą wagą. Przyznam Ci sama, że miałam problemy z endokrynologiem i wmówiono mi niedoczynność i miałam wrażenie, że tyje ale to nie była prawda. W internecie znajdziesz całe fora kobiet, które wmawiają sobie, że mają niedoczynność. Ja przez długi czas byłam nieszczęśliwym członkiem tej społeczności kiedy Panie tam interpretowały moje wyniki badań i twierdziły jak bardzo jest źle. Przełomem był moment kiedy zrobiłam badania kontrolne i były one absolutnie książkowe i poprawne ;).

      • http://racjonalnieidietetycznie.pl/ Agnieszka D

        Racja, w takim przypadku dobrze byłoby skontaktować się z lekarzem, chociaż dobry dietetyk też może udzielić porady w tym zakresie.
        Niestety o sensownego specjalistę nie jest łatwo, a w internecie dużo osób udaje, że się na wszystkim zna, gdy tak naprawdę ich wiedza jest raczej znikoma. Super, że udało Ci się wyjść z tego błędnego koła rozpaczy 🙂

        • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

          Przeczytałam swój poprzedni komentarz i aż się dziwię, że mnie zrozumiałaś bo chyba coś od upału miałam ograniczoną siłę przekazu ;). W każdym razie oczywiście dietetyk to podstawa, choć też trzeba znaleźć dobrego. Przerobiłam już w życiu kilku beznadziejnych dietetyków, np. Panią która dla osoby intensywnie uprawiającej sport zaleciła dietę 1200 kcal. Dałam Pani drugą szansę i ona mi podniosła do 1400 kcal – smaczku całej sprawie doda fakt, że ja wtedy tamtej diety nie potrzebowałam do odchudzania tylko zbilansowania pożywienia pod treningi.

          • http://racjonalnieidietetycznie.pl/ Agnieszka D

            Haha wychodzi na to, że dobrze rozumiem innych 😉 Oczywiście, że tak, tak samo jak w każdym innym zawodzie, są osoby, które są świetne w tym co robią i takie, które znalazły się tam zupełnie przypadkowo… Ajć, nawet te 1400 kcal przy ćwiczeniach fizycznych to mało, mam nadzieje, że za długo nie wytrwałaś na takiej diecie? Jakby co to zapraszam do mnie, ale dopiero za rok niestety 😉

  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Święte słowa…ja jeszcze bardziej nie znoszę takiego licytowania się kto jest bardziej chory, kto ma bardziej rozregulowany metabolizm i kto ma w życiu większego pecha:)

  • http://szczepienia.wybudzeni.com/szczepionka-choroby/ Szczepienia

    Jest coś jeszcze?