Początek letniej historii.

Początek letniej historii.

Znowu zaczęły się upały. W powietrzy czuć tę gorącą lepkość, która przykleja się do skóry. Czuła jakby pociła się każdym porem. Zupełnie nie rozumiała dlaczego los spłatał jej psikusa i zamiast pocić się na całym ciele ona głównie pociła się na skórze głowy i twarzy. No i weź tu człowieku wyglądaj elegancko jak po przejściu pięćdziesięciu metrów jesteś czerwona i spocona jak świnia. Można pierdzielić farmazony o tłustej cerze, kremach matujących, ale nic nie pomoże na zalewającą twarz wodę, ściekającą zewsząd. Czasem modliła się aby nikt w takiej chwili na nią nie patrzył. Nie lubiła lata, czuła się wtedy jak ryba wyrzucona na brzeg – dusiła się. Próbowała złapać głęboki oddech, a jedyne co wciągała w płuca to brejowate i gorące coś co imitowało prawdziwe powietrze.

Od kilku dni rozważała wszystko co dawało jej szczęście. Z zadowoleniem przyglądała się swojemu życiu i widziała, że zmierza we właściwym kierunku. Gdyby nie fakt, że przez upał każdy ruch wywoływał falę krępującego potu mogłaby powiedzieć, że jest w pełni szczęśliwa.

 

Złapała chwilę wolnego i usiadła na ukwieconym balkonie z książką w dłoni. Skupiała się przez moment na dużym i wypielęgnowanym ogrodzie, który przylegał do budynku, w którym miała mieszkanie. Marzyła aby kiedyś zamieszkać w domu i cieszyć się ciszą i własnym, osobistym kawałkiem zieleni. Na razie musiał jej wystarczyć ciasny ale bardzo przyjemny blokowy balkonik.

 

Przeniosła wzrok na słowa. Próbowała się skupić na historii, przez którą prowadzi ją autor. Była już chyba na trzydziestej stronie i z mozołem przebijała się przez liczne opisy bohaterów, budynków czy sytuacji. Wgryzała się w tekst starając się znaleźć ten haczyk, który spowoduje, że przewróci kartkę i w jej żyłach krew popłynie nieco szybciej. Czytała kolejne strony ale nic takiego się nie działo.

 

Może po prostu napisano już wszystko ? Może nic nie wywołuje w niej ekscytacji ? Pamiętała jak kiedyś przeczytała w jakiejś recenzji opinię o jednym autorze – „umie tyko opowiedzieć dobrą historię”. To miało być chyba nie do końca pochlebne stwierdzenie, bo książce ponoć czegoś tam brakowało. Jednak do licha ona by wolała, żeby autorzy bardziej skupiali się na dobrej historii niż na technice.

 

Przypominała sobie lekturę kryminałów z udziałem fikcyjnej postaci Sean’a Drummonda. Gdyby ten facet naprawdę istniał zakochałaby się w nim bez pamięci. No dobra już się w nim trochę zakochała. Tam historia niewiele ją interesowała ale barwna postać Sean’a spowodowała, że chciała z nim spędzać swoje wolne chwilę. Na końcu książki nie było jednak do niego numeru telefonu, więc sięgała po kolejną z serii. Kłopot zaczął się dopiero jak Brian Haig przestał o nim pisać. Poczuła się co najmniej tak jakby zerwała z chłopakiem.

 

Znów wróciła do książki. Teraz w okolicach pięćdziesiątej strony zaczęła darzyć lekką sympatią główną bohaterkę. Zastanawiała się jednak dlaczego autorka kazała biedaczce wypalać taką ilość papierosów i pić olbrzymie ilości alkoholu. Czy to nie za bardzo się utarło, że kobiety gdy tylko mają problem kupują liczne butelki wina i choć normalnie nie palą, to tym razem wypalają całą paczkę jednego wieczoru. Do tego trzeba jeszcze dopisać wysyłanie dziwnych pijackich wiadomości i maili. No dobra musiała być ze sobą szczera – jej się też czasem zdarzało. Jednak miała nieodparte wrażenie, że główna bohaterka kiedy nie pracuje to pije i chodzi non stop nawalona, a nikt nawet przez chwilę nie wspomina o chorobie alkoholowej. Co ciekawe gdy główna bohaterka uwalnia się od wszystkich stresów i w końcu może świętować wolność – również idzie się nawalić, tym razem w towarzystwie przyjaciół…

 

– Alleluja dla nowoczesnej literatury – pomyślała. Usiadła do laptopa i spojrzała na pusty ekran. Może aby napisać porywającą historię trzeba się po prostu napierdolić ? Jest autorką i ma blokadę to co siup do sklepu butla wina, paczka fajek i może jeszcze bańka lodów ? Hmm… w sumie by jej to pasowało ale ona przecież jest na diecie. Poza tym zupełnie nie miała ochoty na wycieczkę do sklepu po butelkę wina. Znów pewnie zlałaby się potem i musiałaby wziąć kolejny zimny prysznic.

 

Z zamyślenia wyrwał ją telefon. Spojrzała na wyświetlacz i wzdrygnęła się na samą myśl, że mogłaby z tym facetem rozmawiać. Wyciszyła dźwięk komórki i poważnie zaczęła się zastanawiać czy nie ruszyć tyłka z balkonowego fotelika w kierunku lokalnej żabki, czy innej małpki. Swoją drogą to ktoś miał niezłą zwierzęcą fiksację nazywając wszelkie okoliczne sklepy, bo przecież w tym wszystkim nie można pominąć Biedronki, zwanej lokalnie „Bieda Store” lub po prostu „Bieda”. Jakąś chwilę temu istniał jeszcze Żółwik ale chyba zbankrutował, pewnie był zbyt wolny ;).

 

Podjęła męską decyzję, postanowiła skupić się na stworzeniu fajnej i przyjaznej postaci. Kobiety, z którą każda kobieta chciałaby się zaprzyjaźnić, a facet umówić na randkę. Gdy dojdą do końca historii wszyscy będą mieli w nosie co się tak naprawdę wydarzyło … oni będą błagać o kolejne spotkanie. Postanowiła to też zrobić bez wina i fajek, barku lodów niestety nie może zagwarantować. Czy jej się to uda ?

 

CDN.

 

Ehdi

Świat według Ehdi

 

autor zdjęcia

#babskie spotkania#kobiety#wino#związki
Written by Ehdi Mars
  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Cieszę się, że blog działa:)))) Czekam na więcej!

  • http://2heads-to-toe.blogspot.co.uk/ Brawurka

    Psssss ….Lody Haagen Dazs zagwarantują lepszą wenę niż „sześciopak” wina :)!

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      skąd wiedziałaś, że to moje ulubione i głównej bohaterki też ?? Jeszcze nie opublikowałam drugiej części 🙂

      • http://2heads-to-toe.blogspot.co.uk/ Brawurka

        🙂 jestem lepsza niż Wróżbita Maciej…Wróżbito Macieju in your face 🙂 !

  • Pingback: Dlaczego kobiety kochają palantów ?()

  • Pingback: Letnia historia #5 czyli onlajnowe randkowanie ;) | Świat według Ehdi()