Pociąg do macierzyństwa.

Pociąg do macierzyństwa.

Byłam wczoraj na blogu u Pauliny i z niego też dowiedziałam się o kampanii społecznej odnoszącej się do macierzyństwa. Link do spotu macie tutaj. Wcześniej absolutnie o tym nie wiedziałam, a może dlatego, że po prostu nie oglądam telewizji, po blogach ostatnio też rzadko chodzę ale tekst Pauliny mnie jednak nieco poruszył i sprowokował do przygotowania odpowiedzi. Najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że gdybym była w wieku Pauliny lub tuż po 30 pewnie na ten spot zareagowałabym dokładnie tak samo jak ona. Dlatego nie zamierzam robić ofensywnej kontry. Podejrzewam, że ona prezentuje stanowisko młodego pokolenia ale mam nadzieję, że może to pokolenie postara się spojrzeć na to z innej perspektywy.

 

Po pierwsze nie uważam, ze spot jest trafiony ale z drugiej strony w mojej ocenie jego kontrowersyjność właśnie wywołała dyskusję. Dlatego zgadzam się z autorami, że spot w pewnym aspekcie wywołał zamierzony efekt. Twórcy chcieli szumu, chcieli zwrócenia uwagi na problem i ten efekt osiągnęli.

 

 

Możemy się burzyć co do konstrukcji samego spotu, możemy mówić o tym, że to nasze ciało i sami chcemy decydować, a kobieta w końcu nie reproduktor… Posłuchajcie jednak moje drogie dziewczyny … biologia jest nieubłagana i cokolwiek nie zrobimy to czas na reprodukcję mamy ograniczony. Ja przez całe lata mówiłam dokładnie to samo. Początkowo nie chciałam mieć dziecka bo to za wcześnie, kariera, rozwój i te sprawy.

 

 

Później dla mojego męża było ciągle za wcześnie, a mnie też wydawało się, że mam czas, że to przecież obecna medycyna … No i nastał ten moment kiedy patrzyłam tęsknie na koleżanki w ciąży, a mój mąż nadal nie chciał (choć fakt małżeństwo już wtedy kulało). Zdusiłam w sobie jednak tą potrzebę tłumacząc sobie, że przecież zawsze zdążę… Pewnego dnia podczas rutynowego badania u ginekologa stwierdzono problem. Przerażenie, łzy i prosta instrukcja ciąża w ciągu pół roku bo inaczej może być game over. Mój mąż nadal nie chciał, więc zostałam z tym wszystkim sama. W końcu małżeństwo się skończyło, a ja zrozumiałam, że nie zdążyłam.

 

Spóźniłam się na pociąg do macierzyństwa, który odjechał mi sprzed nosa. Mam wokół siebie wiele kobiet, kobiet mniejszego lub większego sukcesu. Wszystkie bezdzietne i chyba tylko jedna z nich nie ma potrzeby rozmnażania i pewnie jest jej dobrze tak jak jest. Cała reszta ma wrażenie, że ich czas się skończył i jedyne co zostaje to tylko tląca się nadzieja.

 

Można opowiadać różne rzeczy ale taka jest ludzka natura i taka jest wewnętrzna potrzeba kobiety. Chcemy się rozmnażać. Natura stworzyła nas do przenoszenia swojego materiału genetycznego. Oczywiście jest niewielka grupka kobiet, które nie mają takiej potrzeby i chwała im za to ale czy Ty wiesz, że nie chcesz tak już nigdy ?

 

Ironią całej sytuacji jest nawet to, że nie możesz sobie porządnie zamrozić komórek jajowych bo ma to sens tylko wtedy jak masz dawcę i mrozisz sobie zarodek. Natura jest kurewsko niesprawiedliwa moje Panie i facet może stworzyć potomka w wieku lat 70, a w naszym przypadku natura mówi game over dużo wcześniej.

 

Najlepiej na tym wyszły moje koleżanki, które zaciążyły w liceum albo na studiach. One są teraz spełnione, mają wyjechane na rozmnażanie i mogą sobie życia do woli używać.

 

Masz lat 30+ i nie masz dzieci i myślisz, że jesteś Panią wszechświata ? Szczerze może okazać, że grubo się mylisz. Niby na wszystko jest czas, niby zdążysz ale powiem Ci tylko tyle, uwijaj się bo niewiele Ci zostało. Oczywiście jeśli wiesz na stówę, że bachory to nie jest Twoja bajka to olej panią ze spotu ciepłym sikiem odwróć się na pięcie i żyj swoim życiem. Posiadanie dzieci nie jest sensem życia każdej kobiety i naprawdę istnieją takie, którym nawet przez myśl nie przejdzie aby zostać matką.

 

Ostatnio poznałam kobietę w swoim wieku. Piękną, niezależną z fajną karierą zawodową, która po prostu chce być sama. Nawet faceta do swojego domu nie wpuszcza. Jakiś tam do łóżka od czasu do czasu ale nic na stałe. Ona jest szczęśliwa, naprawdę. Otwarcie mówi, że nie ma ochoty na jakąkolwiek odpowiedzialność nawet w postaci kota. Zapewniam też Was, że ona nawet nie zwróciłaby uwagi na ten spot. Ona po prostu ma to głęboko gdzieś i żyje własnym szczęśliwym życiem.

 

Ja jestem kobietą, która może nie była w Tokio, nie zrobiła mega oszałamiającej kariery ale jednak mogę się uznać za kobietę sukcesu. Patrząc z perspektywy na swoje życie jest niewiele rzeczy, których żałuje. Na pewno jednak gdybym mogła cofnąć się w czasie i zmienić jeden element swojego życia to wiem, że odnosiłoby się to do macierzyństwa. Fakt, iż nie zostałam matką uważam za swoją największą życiową porażkę.

 

Oczywiście nie zamierzam popadać w depresję ani się z tego powodu pochlastać. Prowadzę całkiem udane i szczęśliwe życie. Jednak gdy zobaczyłam ten spot, pokiwałam milcząco głową. Możecie tupać, gryźć i się awanturować ale Wasze jajniki i macica mają termin przydatności do użycia. Natura wobec kobiet jest wredną dziwką i zupełnie nie wiem czemu się mści na kobietach … no ale taka jest … nie przemówisz jej do rozsądku, nie pokłócisz się, nie przeprowadzisz rzeczowej rozmowy … ona wie, że trzyma Cię za gardło i zrobi swoje wtedy kiedy będzie chciała.

 

Dlatego jeśli choć przez chwilę dopuszczasz do siebie myśl o macierzyństwie to nie czekaj. Posłuchaj rady dojrzałej już kobiety, która wpadła na peron gdy jej pociąg już odjeżdżał. Jedyne co może teraz zrobić to siedzieć na tym peronie i marzyć, że może jakimś cudem puszczą skład dodatkowy.

 

Ehdi

Świat według Ehdi

 

#macierzyństwo
Written by Ehdi Mars
  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Bardzo mądry tekst. Jednak żeby coś takiego napisać, trzeba mieć już na plecach pewien bagaż doświadczeń. Masz rację – są kwestie, na które nie mamy wpływu. Natura skonstruowała nas tak, a nie inaczej i czy nam się to podoba, czy nie, wszyscy bez wyjątku podlegamy jej prawom.
    Zostałam matką w wieku 24 lat, choć będąc nastolatką, zarzekałam się, że żadnych bachorów i w ogóle. Jednak w miarę upływu czasu się to zmieniło – i nie, nie była to wpadka. Teraz moja córka ma 15 lat – i mogę powiedzieć, że w tym obszarze czuję się spełniona. Tym bardziej, że mamy naprawdę świetne relacje, których zazdrości jej wielu rówieśników.
    Niemniej rozumiem młode kobiety, które wzbraniają się przed macierzyństwem. Raz, że nie wszystkie czują taką potrzebę – faktem jest to, że niektóre mają na to po prostu wyjebane i tyle. Nie chcą, ich sprawa – koniec, kropka. Wydaje mi się ponadto, że różne obawy biorą się też stąd, że żyjemy w świecie, w którym ludzie nastawieni są przede wszystkim na dziką pogoń za dobrami materialnymi. Przy czym presja na kobiety jest duża – najlepiej, gdybyśmy wszystkie były superbabkami robiącymi zawrotne kariery zawodowe za mega kasę.
    Innym czynnikiem jest też to, że w Polsce warunki są takie, jakie są. Własne mieszkanie i dobrze płatna praca to dla młodych ludzi szczyt nieosiągalnych marzeń. No sorry, dziecka miłością i powietrzem utrzymać się po prostu nie da. Do tego miłościwie rządzący niestety nie rozumieją tego, że kobieta nie jest tylko od rodzenia dzieci – większość po urodzeniu i odchowaniu dziecka chce wrócić na rynek pracy, co w praktyce niejednokrotnie okazuje się niewykonalne.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Ja zawsze gdy słyszę o „warunkach” to powtarzam ludziom, że mogą wiele o ile sami tego zechcą. Może to brzmi jak frazes ale w większości przypadków ci którzy narzekają to ludzie, którzy niewiele robią. Znam przypadki par, które wpadły będąc głęboko w czarnej d…. a jednak dały radę.
      Też chciałabym mieć córkę, dlatego nieco zazdroszczę. Fajne jest właśnie to jak jesteś jeszcze młoda i masz dziecko, później można stworzyć fajną relację. Oczywiście nie tyle, że później nie można ale taka jest natura. Ja gdybym miała choć jedno dziecko to już byłabym szczęśliwa, no ale widać nie było mi pisane ;).

      • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

        Zgadzam się – narzekanie jest domeną tych, co nic nie robią. Po prostu głośno zastanawiałam się nad możliwymi powodami, dla których młodzi ludzie rezygnują z posiadania dziecka.

  • http://mamdopowiedzenia.com/ Dorota W

    Ehdi jesteśmy prawie w tym samym wieku:). Ja mam dzieci, dwójkę. Duża różnica wieku pomiędzy nimi, bo 11 lat. Zgadzam się z tobą, że można przespać swój moment, ale każda kobieta czuje inaczej. Ja nie od razu byłam gotowa na drugie, a niektóre kobiety nie mogą się zdecydować nawet na to pierwsze. Niestety natura jest jaka jest, my w tym temacie mamy bardziej przechlapane.

  • Marta Szczepańska

    Bardzo mi przykro, że musiałaś tak bardzo osobiście odczuć tą kampanię. Jednak niestety pewnych rzeczy i wydarzeń nie jesteśmy w stanie przewidzieć 🙁 W Twoim wypadku o takim, a nie innym przebiegu wydarzeń zadecydowała choroba i bez względu na to, ile miałabyś wówczas lat zajście w ciążę n a już – teraz mogłoby być zadaniem niewykonalnym. Dodatkowo pojawiła się trudna sytuacja rodzinna – najgorzej, jak w małżeństwie w tak istotnych sprawach jak prokreacja priorytety się rozchodzą. Jednocześnie zgadzam się w 100% z tym, że dla nas kobiet matka natura jest dziwką najwyższych lotów, bo tym, którzy o dzieci nie dbają, bądź rodzą je bez pomyślunku hurtowo nie stawia na drodze żadnych przeszkód, a tym, które byłyby wspaniałymi matkami często nie pozwala zaznać uczucia macierzyństwa. W takich chwilach myślę,że jest to tak cholernie niesprawiedliwe. Życzę Ci wszystkiego co najlepsze ! Oby jeszcze kiedyś przyjechał ten pociąg, który przywiezie ze sobą spełnienie marzeń 🙂

    http://www.niedoskonaloscperfekcyjna.blogspot.com

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Choroba spowodowała poważne konsekwencje ale byłam już grubo po 30. Wcześniej nic mi nie dolegało. Mogłam urodzić ale ciągle nie było czasu i ciągle coś było nie tak. Fakt miałam fatalnego partnera, który sam się przed sobą do tego nie przyznawał ale po prostu nie chciał mieć dzieci. Najśmieszniejsze jest to, że w otoczeniu wszyscy uważali mnie za taką zimną sucz, która stawia na karierę i nie chce mieć dzieci. Ech… życie … widocznie tak miało być, zobaczymy ;).

  • http://andanowa.pl AnuŚka Bąbik-Daniło

    Ja jestem z tych co bardzo chciałyby być mamami i nie wyobrażam sobie co musi czuć kobieta, która słyszy, że nią nie zostanie. Chciałabym Cię trochę pocieszyć. Znam sytuację, w której przed 40 para się odnalazła. Długo starali się o dzieci i nic. Po kilku ładnych latach, w ubiegłym roku urodziły im się bliźniaki. Choć nikt nie dawał szans, jednak medycyna trochę naturze pomogła. Nie znam szczegółów leczenia, ale wierzę, że wszystko jest możliwe i życzę Ci tego dodatkowego składu, gdy znajdziesz odpowiedniego kandydata na stanowisko tatusia. 🙂

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Ciągle słyszę o takich historiach, że ludziom się jednak udaje i wiem, że pewnie w moim przypadku jeszcze jakaś szansa jest ;). Na razie jestem sama i staram się skupiać na tym co jest tu i teraz. Nie ma sensu się zamartwiać. Chciałam tylko przestrzec kobiety przed zbytnim odkładaniem wszystkiego na potem, choć pewnie nie wiem czy moje słowa nie odbiją się od ściany, a może dzięki mnie urodzi się jakieś dziecko ?? 🙂

  • http://www.vademecumblogera.pl/ Beata Redzimska

    Bardzo odwazne wyzwnanie. Po prostu chcialam Ci powiedziec: trzymaj sie; Moze jezeli tego pragniesz, gdzies za rogiem czeka na Ciebie jakies dziecko, ktoremu mozesz pomoc w zyciu, towarzyszyc w ten czy inne sposob, jako przyszywana ciocia, adopcyjna mama (znam kobiete ktora samotnie zaadoptowala cudowna dziewczynke z Nepalu, dziewczynka potrafila zasnac tylko gdy wkolo panowal halas, bo wtedy czula sie bezpieczna, nie musiala czuwac, bo zanim zostala przygarnieta przez kobiete z Europy wychowywala sie sama na nepalskiej ulicy. Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja i wiek, mi udalo sie zajsc w ciaze w kilka lat po opinii lekarzy, ze juz nie zdaze. Lekarze wszystkiego nie potrafia przewidziec, natura nie jest sprawiedliwa, nierowno rozdziela swoje dary, ale czasami zdarzaja sie niespodzianki. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Napisałam ten tekst by dać młodym dziewczynom inny punkt odniesienia. Można się oburzać na tą kampanię ale ja ciągle widzę wiele kobiet, które „mają czas na macierzyństwo”. Ja byłam jedną z nich. Teraz na razie nie mam też kandydata na tatusia 😉 ale liczę, że może się jednak uda. Mam dziecko na swojej mapie marzeń ;).

  • http://www.daywithcoffee.blogspot.com/ daywithcoffee

    Bardzo mądry i odważny wpis. Mam nadzieję, że przeczyta go więcej osób w moim wieku (jestem na studiach). Co do macierzyństwa- nie należę do osób, które chcą je odkładać, według mnie najlepszy moment to przed 30. Mam nadzieję, że moje marzenia w tej kwestii się spełnią, a Tobie życzę tego samego- warto wierzyć, że się uda. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy niemożliwe kiedyś staje się realne. Pozdrawiam!