Dlaczego kocham CrossFit ?

Dlaczego kocham CrossFit ?

Moja miłość do CrossFitu zaczęła się absolutnie przypadkowo. Tak naprawdę znajomy mnie podpuścił i postanowiłam pójść na pierwsze zajęcia. Im bardziej zaczęłam w to wchodzić tym bardziej mi się do podobało. Teraz po ponad czterech miesiącach regularnego treningu mogę powiedzieć, że jestem crossfiterką i nie zamierzam tego zmieniać. Pomimo znajomości własnych ograniczeń, ciągle chcę więcej i wierzę, że to osiągnę. To chyba pierwszy sport, do którego podchodzę z taką pokorą, cierpliwością i spokojem. Co spowodowało, że się zakochałam ?

 

brak nudy

 

Trening jest tak zaprojektowany, że nigdy nie wiesz co Cię czeka i zawsze czeka Cię coś innego. Ćwiczenia się oczywiście powtarzają ale wtedy dają jeszcze więcej satysfakcji bo widzimy jak trening działa.

 

To nie jest jak w bieganiu, że jedyne co się różni to dystans i tempo z jakim wybiegasz swój trening. Tu wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie.

 

Jedno jest pewne – na pewno się zmęczysz !

 

pokonywanie własnych ograniczeń

 

To jest chyba najcudowniejsze gdy coś jest cholernie trudne ale Ty widzisz, że masz szansę to osiągnąć. Jak przyszłam cztery miesiące temu na trening robienie pompek (tak zwykłych pompek) było dla mnie mega trudne. Zaczęłam od najłatwiejszej formy robienia pompek w oparciu o takie pudełko. Można się z tego śmiać ale dwa miesiące później waliłam już pompki na kolanach jak stara. Kilka dni temu zaliczyłam po raz pierwszy kilka tzw. „męskich pompek” czyli pompek docelowych. Nadal mi to sprawia cholerną trudność, nadal mogę zrobić jedną, dwie jednorazowo ale UMIEM !!!

 

Nie robię jeszcze masy rzeczy CrossFitowo ale wiem, że wcześniej czy później osiągnę ten poziom. Mam swoje lęki, swoje problemy ale staram się codziennie, powoli iść do przodu !

 

upodlenie

 

To chyba w CrossFicie lubię najbardziej ;). To jest ten moment kiedy po skończonym treningu leżę na czarnej podłodze i nie jestem w stanie ruszać palcem w bucie, a gdy wstaję na gumie jest mokry ślad po mojej sylwetce ;).

 

Kocham ten stan kiedy rusza zegar, a ja zaczynam napierdalać, nakurwiać i walczyć o każde powtórzenie albo ukończenie treningu. Czuję jak pot mi kapie zewsząd ale nie czas aby przerywać, nie poddaję się i zawsze walczę do ostatnich sekund.

 

Ludzie ponoć rzygają po treningu, ja uważam to za przesadę. Raz mi się tylko zdarzyło w jakimś treningu, że poczułam, że jeśli nie zrobię na chwilę przerwy to puszczę pawia. Uznałam prawo mojego ciała do chwilowego odpoczynku i później napierdzielałam dalej.

 

zespołowość

 

W boxie nie jesteś sam, tam są ludzie wokół Ciebie. Oczywiście wiele zależy od ludzi i zależy od tego jaka to jest społeczność. Jednak w prawdziwym boxie nie powinieneś być sam. Ostatnio byłam na gościnnych występach w pewnym boksie (o czym napiszę w oddzielnym tekście) i udało mi się tam pobić pewien rekord. Dla wielu było to jednak nic, mimo wszystko trener bardzo się przejął, a członkowie grupy gratulowali mi i bili brawo. To było naprawdę fajne i miłe i tak powinno być w CrossFicie.

 

Z drugiej strony ostatnio gdy na treningu w moim rodzimym boksie pochwaliłam się, że udało mi się zrobić kilka męskich pompek. Kolega, który obok mnie ćwiczył uznał to za słaby postęp i wręcz mnie skrytykował. I to kochane dzieci nie jest dla mnie CrossFit, postawa, którą należy zwalczać.

 

Motywacja przez negację nie jest absolutnie dobrym sposobem na motywowanie kogokolwiek do czegokolwiek i wywołuje w dłuższym rezultacie tylko same negatywne efekty ale o tym będzie w oddzielnym odcinku.

 

sprawność

 

CrossFit jest rzeczywiście funkcjonalny. Zestaw ćwiczeń i intensywność treningów powoduje, ze się zmieniamy i zmieniają się nasze ciała. Każdego dnia i na każdym kroku widzimy jak możemy więcej.

 

Ja zawsze byłam silną kobietą. Miałam w sobie tę moc aby dźwignąć ciężar ale z wiekiem zaczęłam dostrzegać, że to już nie to samo. Szybciej się męczyłam i pokonywały mnie coraz mniejsze ciężary. Gdy rozpoczęłam swój romans ze sztangą nagle z dnia na dzień stawałam się silniejsza.

 

Dźwignąć 75 kg z gleby ? Nie ma sprawy, a ja dopiero przecież się rozkręcam ;).

 

wyginam śmiało ciało

 

Najbardziej na świecie nie lubiłam zawsze ćwiczeń na mięśnie brzucha. Kiedyś pewna laska uprawiająca CrossFit powiedziała mi, że jej tam te mięśnie „same się zrobiły”. Pomyślałam sobie, że ściemnia. Zresztą ona w ogóle była wklęsła, więc jak ona mogłaby zrozumieć kobietę taka jak ja.

 

Po czterech miesiącach mogę powiedzieć szczerze, nie dość, że „nie ćwicząc brzucha” moje wcześniej nie istniejące mięsnie zaczęły wyraźnie dawać o sobie znać to zmieniło się całe moje ciało. Nic już nie jest takie samo. Przede mną jeszcze daleka droga bo co najmniej i minimalnie jeszcze 5 kg do redukcji ale to nie będzie już zwykłe odchudzanie, bo coraz bardziej łakomie patrzę na swoje ciało. To nie to samo co przykręcić kurek z żarciem i cierpiąc z głodu odczekać aż sflaczeje mi trochę skóra i zmniejszy się obwód w talii. Nie … absolutnie to nie to samo.

 

żelazo jest zdrowe

 

Kazali nam w dzieciństwie jeść szpinak ? No właśnie ! Żelazo jest bardzo zdrowe, a ja uwielbiam wręcz szpinak ale dodatkowo kocham dźwigać ;).

 

Ja wiem, że to dość dziwne dla kobiety ale ja wręcz uwielbiam podnosić ciężary. Wiem, że mam talent i jak opanuję technikę to będę wymiatać ale już teraz widzę jak moja siła wraca.

 

Ślinię się na widok sztangi, mogłabym nosić kettle (takie odważniki z rączką) zamiast torebki. Żelazo pochłania mnie bez reszty i nigdy nie mam dość.

 

 

 

Mój związek z CrossFitem trwa już ponad cztery miesiące. Nie mija mi zupełnie. Oznacza to kochani, że stan zakochania zmieniam w stały związek i mam nadzieję, że zostanie mi tak na dłużej. Mam takie poczucie, że mam tak wiele do zrobienia, tak wiele do poprawienia. Marzy mi się sprawność mojego ciała taką jak widuję w moim boksie. Czasem patrzę na niektóre dziewczyny z rozdziawioną japą i podziwem. Mam nadzieję, że kiedyś będę taka sama.

 

A teraz kochani ruszcie choć na chwilę tyłek z kanapy i idźcie choćby na spacer ;).

 

Ehdi

Świat według Ehdi

#CrossFit#sport
Written by Ehdi Mars
  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Musi być faktycznie ostro:) Nie miałam niestety przyjemności tak się upodlić, ale kto wie…mam nadzieję, że wszystko jeszcze przede mną:)

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Osobiście bardzo ale to bardzo polecam, nie ma nic lepszego od tego uczucia upodlenia 😛

  • http://socjopatka.pl Socjopatka

    Słyszałam, że crossfit daje wycisk, chociaż sama nie miałam okazji spróbować, ale kto wie gdzie mnie nogi poniosą 😉 Lubię uczucie nakurwiania 😀 więc może to coś dla mnie 😉

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Polecam 😉 jakbyś była w okolicy Wawy zapraszam na trening ! Nakurwianie razem jest lepsze niż w pojedynkę ;).

  • http://freewolnosc.blogspot.com/ Freewolna

    Ja takie upodlenie czuję nawet po ćwiczeniach w domu i w sumie to jedyna forma aktywności, bo nie lubię wychodzić z tym do ludzi.