Bardzo straszna historia …

Bardzo straszna historia …

Tak się złożyło, że jestem osobą nieśmiałą. Widzę też jak w tym momencie moi znajomi, którzy to czytają prawie skręcają się ze śmiechu. Oczywiście mało kto wpadłby na pomysł obserwując mnie na co dzień, że ja mogę się czegokolwiek bać. No ale się boje i prawda jest taka, że całe moje życie to jedno wielkie pasmo wyzwań. Każdego dnia muszę walczyć sama ze sobą o to aby posunąć się dalej do przodu. Strach jest moim ciągłym towarzyszem. Nie potrafię bez niego żyć. Czasem mnie blokuje i wiem, że gdyby udało mi się go okiełznać to byłoby mi zdecydowanie łatwiej.

Każdy z nas jednak się boi. Czasem ten lęk jest tak silny, że nie kurczowo trzymamy się starych przyzwyczajeń, a każda nowa sytuacja nas paraliżuje. Świat nie znosi bezruchu. W dobie ciągłego pędu i ciągłych zmian nie możemy pozwolić sobie na słodką wegetację i udawanie, że nas nie ma. Gdy trzymamy się naszej strefy komfortu ciągle stoimy w miejscu. Oczywiście możemy w ten sposób żyć, oczywiście nie wydarzy się nic ciekawego i z drugiej strony jeśli chcemy tak przebiec niezauważeni przez życie od startu do mety to czemu nie ale ja jednak wolę trochę tego życia po doświadczać.

 

Codziennie rano wychodzę na spacer do pobliskiego parku z psem. Mój pies jest z kategorii wielkich potfforów, które lubią sobie czasem ptaszka pogonić ale nigdy nie robią mu krzywdy. Gdy tylko przychodzę do parku oblatują mnie wrony (bo zawsze je karmię). Mam też dwie wrony, towarzyszki codziennych spacerów. Chodzą za mną krok w krok. Jedna z wron niczego się nie boi. Ma w nosie mojego psa, podchodzi do mnie bardzo blisko. Druga wrona jest pełna lęków, boi się Frani i nawet gdy suki nie ma w pobliżu boi się do mnie blisko podejść pomimo tego, że widzi, że mam dla niej jedzenie. Ta odważana wrona jest hmm…. powiedzmy mocno pełniejszych kształtów, ta lękliwa zdecydowanie ma bardziej smukłą linię. Gdy rzucam im jedzenie, większość zbiera ta odważna. Lękliwa dostaje tylko to co spadnie na odległość i co jej się uda zgarnąć przed odważną. Lękliwa wrona dawno już powinna zrozumieć, że ani ja ani mój pies nie stanowimy zagrożenia, ona jednak stara się trzymać w oddali i traci na tym co dostaje.

 

Podobnie jest z ludźmi… jeśli się boisz to po prostu tracisz. Dodatkowo często wstydzimy się sami przed sobą swojego lęku i staramy się racjonalizować swoje własne wybory. Rzadko mówimy sobie otwarcie, że nie zadzwoniłam do tego przystojnego kolesia ze strachu. Ja po prostu uznałam, że no on jest taki, no właśnie nie taki i wszystko jasne.

 

Strach powoduje, że marnujemy masę szans w naszym życiu. On prawdopodobnie nigdy nie odejdzie tylko my musimy nauczyć się nim zarządzać. Co robić gdy się boimy ? Nie znam super sprawdzonym metod ale powiem jak ja sobie z tym radzę.

 

Spinam poślady

 

Najprostsza z możliwych metod. Czyszczę sobie głowę, biorę głęboki oddech i tak jakbym skakała na główkę do rzeki. Trudne to jak diabli ale z reguły szybka reakcja nie pozwala się lękowi zbudować. Przy tej metodzie najważniejsze jest to aby nie myśleć o tym co robimy. Jakiekolwiek myślenie utrudnia nam działanie. Zepnij poślady, weź głęboki oddech, wciągnij brzuch i jedziesz ;).

 

Oswojenie wroga

 

Spinanie pośladów działa głównie przy jednorazowych akcjach albo w sytuacjach gdy absolutnie musimy coś zrobić, a ogarnia nas lęk. Czasem jednak strach oblatuje nas w sprawach codziennych i zamiast tego włochacza oswajać poddajemy się mu bez reszty szukając dla siebie idiotycznych wymówek.

 

Ostatnio ktoś mi zaproponował abym zmieniła klub sportowy bo mam fajny pod domem. Taaaa… no i teraz powiedzcie, że Ehdi ma iść sama, samiuteńka w obce miejsce i być tam z obcymi ludźmi. Od razu stwierdziłam, że to przecież nie ma sensu … mam dobry klub to nie polazę do obcych przecież. I wtedy dostałam darmowy karnet do tego klubu pod domem na tydzień. No i przecież grzech nie skorzystać prawda ?

 

Co zrobiłam ? Postanowiłam oswoić włochacza. Najpierw zastanowiłam czego się boję ? W moim przypadku to z reguły chodzi o moją nieporadność. Mam grację lodówki z kostkarką, często coś łamię, zrzucam, czy po prostu jestem nieskładna. No i jak tu iść do nowych ludzi ?

 

Poszłam do tego klubu tak obwąchać na pierwsze przeszpiegi. Nie zjedli mnie, mnie się udało nie wywalić, nie podbić sobie oka. Postanowiłam, więc przyjść na zajęcia i znowu bałam się, że będę najgorsza i takie tam. Nie byłam. Na drugie zajęcia poszłam już jak w dym i byłam tam najsłabsza. Co się stało ? Nic, absolutnie nic. Było mi to równo obojętne.

 

Włochacz pokonany ? Pewnie się jeszcze skubaniec pojawi ale nie pozwolę mu przejąć nad sobą kontroli.

 

Pogłaszcz włochacza

 

Gdy się boisz najgorsze co możesz zrobić to udawać, że nie odczuwasz lęku. Oszukujesz samego siebie.

 

Strach trzeba dostrzec, przyznać samemu przed sobą i dopiero wtedy możemy się nim właściwie zająć.

 

Gdy się boisz pomyśl sobie czasem o swoim strachu jak o takiej małej włochatej kulce, może jak postarasz się go pogłaskać to sam odejdzie. Zupełnie nie żartuję w tej kwestii, wizualizacja naszego strachu może naprawdę nam pomóc.

 

Nie każdy lęk uda Ci się pokonać. To nie jest żadna ujma na honorze, że czasem włochacz Cię pokona. Ważne aby w ewentualnej kolejnej rundzie odnieść zwycięstwo.

Gdybym nie przezwyciężała swojego lęku pewnie nigdy nie udałoby mi się wyjść z domu. Napisanie każdego tekstu zawsze też kosztuje mnie dużo strachu. No ale jednak każdego dnia to robię i walka z włochaczem wydaje się opłacalna.

 

Mogłam się poddać i ćwiczyć dalej w starym klubie, a tak poznałam nowe miejsce, nowych ludzi i nabyłam nowych umiejętności. Crossfit też chyba w jakiś sposób pozwala mi przekraczać moje bariery ale o Crossficie będzie w następnym odcinku.

 

Pamiętajcie, że życie zaczyna się tuż za Waszą strefą komfortu.

 

Ehdi

 

P.S. Nie wiem dlaczego kiedy myślę o lęku myślę o Buce ;). Takie wspomnienie z dzieciństwa kiedy bałam się oglądać Muminki ;).

Świat według Ehdi

#lęki#nieśmiałość#samotność
Written by Ehdi Mars
  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Chętnie wybrałabym się z Tobą na spacer:) Wszystkie wrony Nasze:)Mocne buziaki i przytulasy:*

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Zapraszam na spacerek po warszawskim bemowie 😉 Mam takie wrony, które chodzą za mną krok w krok przez cały spacer. Czasem ludzie nam robią zdjęcia. Kobieta z psem koniem i dwiema wronami na spacerze ;).

  • http://kobiecyzmysl.blogspot.com Kobiecy Zmysł

    Strach ma wielkie oczy, ale da się tego skubańca oswoić. Trzeba tylko pójść o krok dalej niż ostatnio. To trudne, czasem nawet bardzo trudne, żeby zrobić coś co w nas samych wzbudza lęk i przed czym bronimy się zapierając rękami i nogami. Ale warto, bo możemy na tym zyskać, a niewiele stracić. Czasem tak jest, że inni nie podejrzewają nas o coś, a w rzeczywistości gdzieś w nas jakaś cecha jest zakorzeniona. Też tak mam. W otoczeniu staram sie być twarda, nie ma rzeczy, której nie jestem w stanie zrobić. Pokazuje, że można innym. Nie łamie się kiedy coś mi nie wychodzi. Kiedy zostaje sama ze sobą już taka silna nie jestem. Ktoś by powiedział ona płacze, bo sobie z czymś nie radzi – niemożliwe. A jednak … 🙂

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      No to fakt ale też ważnym elementem „terapii” jest to aby przyznać swój lęk. Jeśli będziemy udawać i szukać „innych” powodów nic z tego nie wyjdzie. Ja jestem niby taka twarda ale nie jestem. Będę jeszcze pisać o słabości i o płaczu, bo żyjemy w takim kulcie siły, że okazywanie słabości okazuje się jakimś grzechem wielkim.

  • http://patibloguje.blogspot.com/ patibloguje

    Świetnie, luźno podjęty temat. 🙂 Wychodzę z założenia, że granice stawiamy sobie sami i strach mamy jedynie w głowach. Niestety, jestem potwornym tchórzem (ale walczę! – to na plus).

  • Marta Szczepańska

    ja od zawsze dokładnie w takich kategoriach myślałam o nieśmiałości – że ktoś, kogo dotyka dużo w życiu traci. Żyjemy w świecie, w którym musimy być świadomi swoich zalet i potrafić je zaprezentować, bo inaczej nikt nas nie zauważy. Cieszę się, że postanowiłaś przestać się bać i wziąć byka za rogi 🙂 zobaczysz, że już niedługo zwalczysz swoją słabość i z dumą będziesz mogła prezentować światu nową siebie – tego z całego serca Ci życzę 🙂

    pozdrawiam, http://www.niedoskonaloscperfekcyjna.blogspot.com

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Ja codziennie muszę sobie radzić ze strachem i chyba już tak będzie ale cieszę się, że jestem bardziej świadoma i nie oszukuję siebie. Jawnie przyznaję się do strachu.

  • http://www.womanatwindow.com/ Dagmara Piekutowska

    Czyli można oswoić się ze strachem 🙂 Przełamywanie swoich barier jest kluczowym elementem naszego rozwoju. Trudne, ale możliwe. Świetnie ujęłaś ten temat.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Uwielbiam się rozwijać 😉 Ważne też aby nie oszukiwać siebie bo to najgorsze.

  • http://katsunetka.nl/ Katsunetka

    No tak, najtrudniej przekroczyć te granice, które sami sobie stawiamy.

  • http://www.okularnica.com/ Urszula

    „Buka przyjdzie i Cię zje!” 🙂

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      buuuuu…. przestraszyłam się 🙁 jesteś straszna 😛 No dobra nie boję się 😉