Tatuaże… czyli jak ty będziesz wyglądać na starość !!!

Tatuaże… czyli jak ty będziesz wyglądać na starość !!!

Odkąd pamiętam fascynowały mnie tatuaże… nieważne czy brzydkie czy ładne, w ogóle sam fakt posiadania na ciele tatuażu był dla mnie fascynujący. Nie wiem może wynikało to z mojego zamiłowania do niedoskonałości ludzkiego ciała bo podobnie intrygowały mnie też blizny. W sumie niewiele zmieniło się od tego czasu … nadal wolę zmarszczki, blizny i niedoskonałości niż ciała bez skazy. Coś chyba w tym jest, że rozszerzone pory i rozstępy niosą ze sobą jakąś większą historię… nie wiem, nigdy tego nie analizowałam. Praktycznie od zawsze chciałam mieć tatuaż… no ale… no właśnie…

W obecnych czasach tatuowanie stało się bardziej docenianą sztuką. Coraz więcej dostrzega się ludzi „na stanowiskach” którzy pod ubraniami kryją swoje obrazy. Kiedyś w Polsce tatuaż kojarzył się jednak z kryminałem albo całkowitym elementem społecznym. Moi rodzice, a szczególnie mój ojciec nigdy nie mogliby zrozumieć co takiego jest w tatuażu. W ich ocenie stanowiło to wyłącznie oszpecenie własnego ciała. Jakby kurde to ciało było taką świątynią, że obwisły brzuch niby mniej je szpeci…

 

No ale do brzegu… tatuaż mieć chciałam ale paraliżował mnie strach, no bo…. no bo wszyscy dookoła powtarzali mi dziesiątki i miliony argumentów dlaczego tatuaże są złe i które teraz z perspektywy posiadaczki dwóch tatuaży wydają mi się tak idiotyczne, że postanowiłam się z wami podzielić swoimi przemyśleniami na temat „tatuażowych faktów i mitów”.

 

Tatuaże są dla kryminalistów

 

Myślałam, że społecznie całkowicie się tego pozbyliśmy ale jednak nie do końca. Ciągle spotykam osoby, które traktują tatuaże jak sztukę więzienną. Oczywiście społeczeństwo coraz bardziej się zmienia ale daleko nam do pełnej tolerancji.

 

Fakt nie zapomnę długo pewnej wizyty na poczcie, gdy wczesnym popołudniem wkroczyłam do małego lokalnego urzędu pocztowego, a przy okienku stał mega wytatuowany koleś i opowiadał zafascynowanym paniom w różnym wieku o sztuce tatuażu. Urzędniczki pocztowe były nim wręcz urzeczonego. Okazało się, że koleś jest malarzem po ASP, a obecnie zarabia na życie tatuując innych ludzi. To był dla mnie znak, że jednak coś się zmienia.

 

Mam nadzieję, że z czasem więziennictwo i tatuaże nie będą stać jakoś szczególnie w tym samym szeregu.

 

Jak to będzie wyglądać na starość !!!

 

To był zawsze dość poważny argument, który do mnie trafiał i wydawało mi się, że oczywiście muszę się nad tym zastanawiać. Teraz to dla mnie po prostu śmieszne, bo w sumie jak wywalę kiedyś na słońce swoją mega pomarszczoną dupę to już nie będzie znaczenia czy na tej dupie będzie piękny pomarszczony motyl czy nie ;).

 

Oczywiście przemawia do mnie argument, że szczególnie kobiety powinny planować tatuaże w takich miejscach, w których jak najdłużej wyglądają one ładnie. Kiedyś wpadł mi do głowy tekst Kryszaka, że Basia za młodu wytatuowała sobie na cycku różę, ale po dwóch ciążach i kilku latach zrobił się jej tulipan ;). Widomo, że natura kobietę traktuje trochę niesprawiedliwie dlatego najlepiej działać się w miejscach, które się nie rozciągają ;).

 

Poniższy mem skradł moje serce ;).

 

A jak Ci się znudzi ?

 

To był argument, który długo do mnie przemawiał dopóki nie pojawił się na moim ciele pierwszy tatuaż. No bo czy własny tyłek czy cycki mogą Ci się znudzić ? Poważnie… tatuaż kiedy powstaje, staje się częścią naszego ciała i jakoś nie widzę opcji „znudzenia”.

 

Fakt czasem coś może się nie udać, może nas nie satysfakcjonować ale kurcze rzadko kiedy w sztuce tatuażu nie da się czegoś naprawić. Na pewno usunięcie tatuażu jest bardzo bolesne i nie zawsze możliwe, przynajmniej laserowo.

 

Wiadomo, że jak walniesz sobie napis „Maciek Forever” na środku tyłka to może stanowić pewien problem szczególnie jak Maciek kopnie Cię w dupę 😉 albo co gorsza Ty jego. No ale jak pokazuje doświadczenie to jeśli da się przerobić Dodę na Indianina to wszystko się da ;).

 

Można się czegoś zarazić….

 

No to akurat jest prawda dlatego dobierając studio tatuażu nie należy kierować się ceną. Oszczędzanie może wiele nas kosztować. Poziom higieny jest naprawdę bardzo istotny. Jak czasem widzę jak ludzie tatuują się w jakichś przenośnych budach, gdzie z odległości widać syf to jednak osobiście bym nie zaryzykowała.

 

W miejscu, w którym robiłam tatuaż jeśli chodzi o higienę panuje prawie nazistowska dyscyplina. Wszystko jest zabezpieczane i sterylizowane niczym na sali chirurgicznej. Wielu moich znajomych twierdzi, że zarażenie się w dobrym studiu tatuażu jest mniej prawdopodobne niż zarażenie się u dentysty. I powiem, że z moich obserwacji wynika, że chyba tak jest rzeczywiście.

 

Tatuaż boli…

 

Oczywiście wszystko zależy od twojego progu bólu ale w mojej ocenie boli jak cholera choć bardzo wiele zależy też od miejsca, w którym tatuaż się wykonuje. Przy tatuażu na plecach poważny ból zaczęłam odczuwać dopiero po ok 4 godzinach, gdy skóra była już przepracowana ale tatuując sobie gada na bicepsie niestety szybko przestało być różowo. Chwilami miałam ochotę wyjść.

 

Później też nie jest fajnie. Z reguły tego samego dnia albo następnego występuje gorączka i samopoczucie jak kupa gówna. Dodatkowo dochodzi higiena czyli mycie tatuażu co 3 godziny, odkażanie, smarowanie… generalnie nic ciekawego ;).

 

Ja po pierwszym tatuażu myślałam, że nigdy nie wrócę ale okazało się, że jednak wróciłam.

 

Tatuowanie jest jak nałóg…

 

Ponoć tak jest, ponoć wciąga… ale ja nie bardzo w to wierzę. Gdyby to było takie nałogowe to większość ludzi, która ma tatuaże powinna mieć ich tyle, że zaczęłoby brakować im skóry. Ja mam dwa tatuaże i plan na rozwinięcie drugiego, a co dalej to się okaże. Nie spieszy mi się jednak bardzo pod igłę. Nie czuję się też opętana przez demony;).

 

Co ciekawe w moich spotkaniach z Ayahuascą często widziałam gady i drzewa co oznacza, że zupełnie nieświadomie połączyłam się z bliskim dla mnie światem właśnie przez tatuaże. Może to są moje oswojone demony ??? 😉

 

Zupełnie się jednak nie boję, że stracę nad tym tatuowaniem kontrolę ;). Wychodzę z założenia, że lepiej mieć niż nie mieć i żałować przez całe życie.

 

 

Co jak nie wyjdzie ???

 

Oczywiście zawsze istnieje ryzyko, że coś może pójść nie tak ale naprawdę… ludzie opamiętajcie się czasem z tym gonieniem za taniochą… Poważnie, do pasji doprowadzają mnie pytania ile zapłaciłam i dlaczego tak drogo. Sorry szukając studia tatuażu szukałam tak naprawdę artysty, którego kreska, doświadczenie i w ogóle styl mi bardzo pasuje. W tej sposób ryzyko niepowodzenia ograniczyłam praktycznie do zera.

 

Słuchałam też dokładnie rad i wskazówek na temat wielkości i miejsca położenia tatuażu i choć początkowo byłam przerażona wielkością to teraz wiem, że jest naprawdę super. Dlatego fundując sobie ozdobę na całe życie dajcie sobie siana z oszczędzaniem. Znajdźcie człowieka, któremu możecie zaufać bo podoba się wam jego styl i warsztat pracy, a kwestia „uda się nie uda” nie będzie miała znaczenia. Tatuaże to nie jest tania zabawa i to trzeba sobie powiedzieć na wstępie.

 

Tatuowanie to sztuka, więc zadaj sobie pytanie czy chcąc kupić obraz na ścianę pójdziesz do malarza pokojowego bo taniej czy do galerii sztuki ???

 

 

Poniżej możecie zobaczyć moje dwa tatuaże, pierwszy na plecach, a drugi na prawym bicepsie.

 

 

Nie będę ukrywać, że po zrobieniu pierwszej dziary wróciłam do domu zielona na twarzy, obolała i z przerażeniem w oczach, że właśnie oszpeciłam się na całe życie. Generalnie miałam krótki atak depresji. Całe szczęście następnego dnia rano okazało się, że po depresji nie ma śladu choć nadal czuję się jak kupa gówna ;). Ilość bluzek z dekoltem na plecach, które kupiłam później może was dobić ;).

 

Uważam, że tatuaże są fajne i bardzo je lubię ale rozumiem też, że komuś może się to nie podobać bo o gustach generalnie się nie dyskutuję. Marzę jednak o świecie gdzie ludzie nie dają sobie prawa aby komentować coś do czego prawa nie mają. Ja nie podchodzę do jakiejś przechodzonej raszpli i nie mówię jej, że wygląda w rudym do dupy to tym bardziej chciałabym aby nikt komu się moje tatuaże nie podobają nie komentował tego głośno bo to moje ciało i moja sprawa.

 

Oczywiście, że ze znajomymi o tym rozmawiam ale z całą resztą obcych osób hołduję zasadzie „nie akceptujesz mnie ? Proszę zachowaj to dla siebie”.

 

Ehdi

#tatuaż
Written by Ehdi Mars
  • http://www.kinoswinka.pl/ Ania Kalemba

    Masz, rację. Sprawa indywidualna 🙂 Ja bym jakoś nie mogła mieć, ale na innych ludziach mi się nawet podobają 😀

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Mam wielu znajomych, którym podobają się tatuaże ale sami absolutnie by się nie wydziarali i ja to rozumiem, bo najważniejsze to żyć w zgodzie z sobą. Ja powiem Ci szczerze, że też nie przepadam za nadmiarem tatuażu. Tak jeden, dwa to spoko ale co za dużo to nie zdrowo. Mam jednak na maksa wydziarane koleżanki i wychodzę z założenia, że jak one tak lubią to super.

  • http://mrslifestyle.pl/ Mrslifestyle.pl

    Ja mam jeden tatuaż, zrobiłabym kolejny ale wolę, żeby to był wzór przemyślany więc jeszcze pewnie z nim zaczekam 😉 Dojrzewałam do niego 13 lat 😉 Kiedy tatuażysta szykował mi miejscóweczkę pytał czy się stresuję, ale nie wiedziałam czego się spodziewać, więc luz. Nie było najgorzej, tatuowałam udo, całość trwała ok. 5 godzin a ból zaczęłam dopiero odczuwać, kiedy w ruch poszedł biały barwnik, bo on też ma znaczenie czy boli. Najgorzej jest na kości, podobno 😉

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Udo ponoć boli najmniej 😉 ale nie wiem bo tam nie mam. U mnie na plecach zaczęło mocno boleć po kilku godzinach ale na bicepsie to był od razu dramat ;). Ja na swój pierwszy tatuaż czekałam ponad 30 lat więc rozumiem temat ;).

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    ja jestem uzależniona- w piątek robię 😀
    A Ty baw się dobrze na see 🙂

  • http://wiedzmawie.pl Wiedźma Wie

    To, że nie wyjdzie to był mój największy lęk. A te jak wiadomo lubią się materializować i w ten oto sposób na plecach mam coś, co mało przypomina to, co mieć chciałam. Ale nie, że jest brzydkie, bo tatuaż jest piękny i och ach, no tyle, że nie przedstawia tego co miał przedstawiać. Miały być oczy, są ryby. Kiedy będę bogata to dam go przerobić według pierwotnego pomysłu, bo tu niestety w grę musi wejść laser 🙁