Bo ty Grażyna po prostu masz inaczej ….

Bo ty Grażyna po prostu masz inaczej ….

Wiecie gdy zakopałam się gdzieś głęboko porzucając zupełnie pisanie i moich czytelników w mojej głowie ciągle tkwiła myśl aby stworzyć coś nowego. Wiecie my jako blogerzy często poszukujemy. Znam takich, którzy zmieniali nazwy i domeny milion razy i ciągle poszukują swojego miejsca. Nie ma w tym nic złego ale ja jednak obawiam się, że moje zaczynanie od początku mogło by stanowić poddanie się mojemu perfekcjonizmowi. Wiecie jak to jest … ciągle coś nas nie satysfakcjonuje, więc wyrzucamy stare i zaczynamy nowe. Pomimo, iż pomysł nowego bloga we mnie nie umarł, że nawet powiedziałabym, jest całkiem żywy to chciałabym się z wami podzielić moimi refleksjami może mi coś podpowiecie.

Jak sami wiecie sport od zawsze jest mi bliski, nie potrafię bez niego żyć. W ostatnich latach przemodelowałam swoje życie tak aby każdą wolną chwilę poświęcać na trening. Wiem, że muszę pracować dwa razy więcej, wiem że muszę pracować ciężko… bo w moim wypadku niestety tak jest, że nic nie przychodzi mi łatwo. Chciałam, więc stworzyć miejsce dla ludzi takich jak ja, którzy robią pewne rzeczy mimo wszystko. Dlatego, że chcą choć nie za bardzo się do tego nadają. Miejsce dla prawdziwej Grażyny… gdzie może opowiadać swoje historie o tym jak chodziła do szkoły w czerwonym futerku i miała pod górkę ;). Poważnie ta historia jest nawet zabawna.

 

Bo widzicie Grażyna czyli moje sportowe alter ego to osoba dość wyjątkowa. Ona wie, że nic nie przychodzi jej łatwo, a jak przychodzi co do czego to i tak bierze dupę w troki i zasuwa na maksa. Grażyna jest dowodem tego, że jak się chce to można wszystko, a nawet jak nie można to i tak nic jej nie zatrzyma.

 

Tu nawet nie chodzi o sport. Bo widzicie Grażnya nie jest żadną super dżagą z sześciopakiem na brzuchu, która chce wam wrzucać motywacyjne fotki na zasadzie… patrzcie jak nigdy wyglądać nie będziecie. Grażyna jest jak kobietą z sąsiedztwa, która nawet ma boczki ale ku zaskoczeniu sąsiadów jest w stanie przestawić jedną ręką tył trabanta ;).

 

Kiedyś jeden z trenerów powiedział do Grażyny… „Ty wiesz co Grażka … są ludzie, którym raz pokażesz i oni od razu już to robią ale oboje wiemy, że Ty do tych ludzi nie należysz”. Zapytacie czy zdzieliłam go po ryju ? No cóż … bardziej oplułam go ze śmiechu, bo to absolutna prawda.

 

Żyjemy w czasach wymagających od nas perfekcji… cudowne ciała, płaskie brzuchy, wszystko dokładnie dopracowane… tak jakby kobiecość można było obrobić w fotoszopie… Staramy się robić tylko to co nam wychodzi… ale okazuje się, że nagle uświadamiamy sobie, że niewiele nam wychodzi… a przynajmniej tak się nam wydaje … bo w perfekcyjnym świecie nigdy nic co robimy nie jest wystarczająco dobre. W Polsce uwielbiamy krytykować, hejtować i jak tu być po prostu zwykłym ?? Jak tu być zwykłą Grażyną, która czasem zje za dużo, która pomimo katorżniczych treningów nadal więcej nie umie niż umie… no jak ?

 

W życiu powinniśmy robić nie to czego oczekują od nas inni i do czego teoretycznie się nadajemy, w życiu ważne jest to aby było po prostu fajnie. W sporcie często zatrzymuje nas w domu wstyd… no bo kurde schudnę zanim pójdę do klubu, muszę zrobić to czy tamto… tak wiele niepotrzebnych powodów by nie wyjść ze swoje strefy komfortu. Znam to doskonale sama bo często ukrywam się w swoim komfortowym świecie. Podejmowałam wiele ruchów pozornych, oszukiwałam się sama wielokrotnie. Ja chcę jednak nade wszystko pochwalić zwykłość… bo ona kurde jest najlepsza. Nie musisz być supermenem aby coś osiągnąć, nie musisz mieć wszystkiego … wystarczy, że jesteś sobą, tak jak zwykła Grażyna.

 

Kiedyś kolega opowiedział mi o pewnych badaniach sportowców (szczerze to nie wiem czy są prawdziwe ale wydają się takie… w każdym razie mi pasują), przebadano wielu wybitnych sportowców pod kątem uwarunkowań genetycznych… okazało się, że wiele osób, które osiągały sukcesy w sporcie nie miały żadnych uwarunkowań, a wielu Ryśków nigdy nie ruszających się z kanapy dostało od natury tak wiele… ale nic z tym nie zrobiło.

 

Jestem przekonana, że to co jest naprawdę źródłem naszej siły jest nasza głowa i wiara w to, że nawet jak mamy tym futerku pod górkę to jednak możemy zwyciężać !!!

 

No i teraz drogi czytelniku zasadnicze pytanie do Ciebie… czy chciałbyś bliżej poznać Grażynę ???

 

Będę wdzięczna jeśli wrzucicie mi kilka słów od siebie.

 

Ehdi

 

#CrossFit#Grażyna#pisanie#sport
Written by Ehdi Mars
  • Agnieszka Szeliga

    Ja chetnie, ale w normalnej konwencji a nie takiej grażynowo satyrycznej. Sama uwielbiam sport, mam raczej w nim pod górkę i postepy robię powoli. Wiec chętnie poczytam, o tym że ktoś ma podobnie.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      To nie ma być prześmiewcze ale na pewno z dystansem i pewnym sarkazmem… bo cóż ja taka jestem i mam do siebie też podejście ze sporym dystansem, choć nikt nie mówi, że nie może czasem być poważnie. Czasem sport naprawdę boli i zupełnie mi nie do śmiechu ;).

      • Agnieszka Szeliga

        Czekam czekam 😀

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    „Jestem przekonana, że to co jest naprawdę źródłem naszej siły jest nasza głowa i wiara w to, że nawet jak mamy tym futerku pod górkę to jednak możemy zwyciężać !!!”- to o mnie! 😀

    Ja jestem na tak, ale że u mnie już jest Grażynka, Kryśka i Stefan- proponuje prostu pisz o sobie – Ehdi to Ehdi i juz 🙂
    ps. A co robiłaś i gdzie byłaś jak Cię nie było?? Czyżbyś została instruktorką cross fitu? 😀

    • Zosia Borska-Mądrzycka

      Śmichu chichu, Ehdi vel Grażyna JEST instruktorką CF, co nieustannie mnie potwornie onieśmiela jak się spotykamy. Ale Grażyna mnie w ogóle onieśmiela 😉 A tak na poważnie, to podziwiam ogrom pracy i wysiłku jaki Grażka wkłada w treningi.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Widzisz problem polega na tym, że Grażyna już istnieje 😉 Od dawna w środowisku CF jestem Grażyna ;)… tak wyszło i raczej się nie zmieni :P. No i opisałam we wcześniejszych tekstach co między innymi robiłam jak mnie nie było ha ha ha…

      No i fakt zrobiłam level 1 ale do bycia instruktorem CF przynajmniej wedle moich standardów to wiele mi pracy brakuje ;).

      • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

        Bosz, to mam szukać po blogu? 😛
        I pisz co chcesz i o czym chcesz, Twój blog 😉

  • Zosia Borska-Mądrzycka

    Ja to bym chciała, bo Cię podziwiam i wogle 🙂 Ale może nie osobny blog, tylko osobna przestrzeń z alter ego tutaj?

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Za zadawanie pytań retorycznych powinno się mieć zawieszaną domenę blogową na hm… tydzień?

  • http://www.kinoswinka.pl/ Ania Kalemba

    Chciałabym, chociaż w sumie nie muszę! 🙂 Bo ja i Grażyna to koleżanki 😀 😀 😀

  • https://psychologikaa.blogspot.com/ Psycho Logika

    Przede wszystkim to,co mamy w głowie jest źródłem naszej siły. Jeśli z głowy nie będzie szedł impuls,żeby podjąć jakieś działania,wyznaczanie i dążenia do celu to żadne predyspozycje same z siebie nic nie osiągną.
    Idealni ludzie rzadko kogo motywują,raczej demotywują. Bo patrzysz na kogoś takiego i właśnie myślisz,że nigdy nie będziesz tak wyglądać. To może być chwilowa motywacja. Ale taką prawdziwą,na dłużej człowiek odnajduję w kimś podobnym do siebie. Kimś,kto też ma wady,ale mimo to walczy i osiąga mniejsze lub większe rezultaty 😉 Pozdrawiam.

  • http://wiedzmawie.pl Wiedźma Wie

    Bo właśnie miałam napisać, kiedy u Ciebie zmiana domeny na „grazynablog” i „świat według Grażyny?

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Tak, chciałabym, bo sama taką Grażyną jestem.
    Jasne, że źródłem tego, co daje nam siłę, jest to, co siedzi w naszej głowie. Ale czasem naprawdę ciężko jest to jakoś sensownie poukładać, zwłaszcza jak człowiek za lekko nie ma i w tym czerwonym futerku zapitala pod górę, pchając przed siebie wózek wyładowany problemami i kompleksami. Świat jest skonstruowany tak, że chyba najpiej być pięknym, młodym i… sztucznym. Bo jak wychylisz się przed szereg będąc sobą, to po nosie dostajesz.