JAK RZUCIŁAM SŁODYCZE ?

JAK RZUCIŁAM SŁODYCZE ?

Ciastka, ciasteczka…. czekolada… czasem woła zamknięta głęboko w szafce i później to twarde postanowienie zjem dwa kawałki i schowam na później … ale i tak za chwilę znowu drepczę po kolejne kawałki, a zanim się zorientuję wszystko zostaje zjedzone… Znasz to ? Te momenty kiedy cały dzień chodzi za tobą czekolada albo sernik z pobliskiej cukierni ? Niby nic… a jednak ja nie mogłam żyć bez słodyczy. No dobra wytrzymałam dwa lub trzy dni bez pokusy… ale wcześniej czy później kapitulowałam, bo to nic wielkiego … o pójdę na spacer i kupię sobie Magnum na patyku, a innym razem zjem bezę do kawy, a później coś jeszcze… coś jeszcze. Dziś opowiem Wam w jaki sposób ostatecznie pozbyłam się swojego uzależnienia.

Jak to się zaczęło ?

 

Pamiętam dokładnie ten dzień… siedziałyśmy sobie na babskim spotkaniu popijając wino i zjadając karmelowy sernik mówiłyśmy o szkodliwości cukru i o jego zgubnym i uzależniającym wpływie na ludzki organizm. Pamiętam też jak koleżanka opisała, że jego mechanizm uzależnienia jako gorszy od nałogu heroinowego. Po czym po kolejnej porcji sernika i jeszcze większej ilości wina jedna z koleżanek stwierdziła, że jej znajomy używał jakiejś tajemniczej substancji, która pozwoliła mu całkowicie pozbyć się uzależnienia od cukru. Pozostałe uczestniczki spotkania ożywiły się wyraźnie ale niestety nikt nie wiedział jakiej to „magicznej” substancji używano. Koleżanka obiecała to sprawdzić u swojego znajomego, a my tymczasem pokornie powróciłyśmy do konsumpcji sernika ;).

 

Cukrowi Śmierć 😉

 

Po tym spotkaniu wiedziałam jedno… nie chcę więcej cukru w swoim życiu. Wiedziałam, że jedzenie słodyczy jest moim bardzo poważnym problem i z reguły gdy zawsze przegrywam swoje bitwy dietetyczne to sprawa rozbija się o słodycze. Naprawdę jestem w stanie sobie wybaczyć zjedzenie kanapki o 23 w nadprogramowym poziomie kalorii ale konsumpcja całej tabliczki 200 g czekolady już wybaczalna nie jest.

 

No ale czy da się tak po prostu zjeść dwa kawałki czekolady i wsadzić tabliczkę do szafki ? Czy to jest w ogóle możliwe ? Ja do tej pory nie umiałam. Szczerze to nawet teraz dla bezpieczeństwa nie trzymam słodyczy w domu.

 

Niestety na złość wszystkiemu koleżanka nie mogła skontaktować się z kolegą i wiedza o „magicznej” substancji nie nadchodziła. Stwierdziłam, więc że nie chcę dłużej czekać, a że internet wie wszystko dlatego swoim zwyczajem po prostu zaczęłam szukać. Miałam tylko jedną wskazówkę… substancja o której mowa miała być bardzo gorzka.

 

Internet prawdę Ci powie 😉

 

Mój przegląd internetowy był dość prosty i wykazał tylko jednego podejrzanego. Znalazłam wiele stron pokazujących, że l-glutamina w dość wysokich dawkach jest bardzo skuteczna przy wychodzeniu z uzależnienia cukrowego. No i dodatkowo l-glutamina jest wyjątkowo gorzka czyli chyba strzał w dziesiątkę ;).

 

Jako, że jestem sportowcem i mam w domu wiele suplementów okazało się, że na mojej półce odnalazłam również czystą glutaminę, całe szczęście smakową choć jak się później okazało tej goryczy nic nie jest w stanie przebić.

 

Zgodnie z instrukcją w początkowej fazie należało sobie podawać pod język proszek kilka razy dziennie w ilości jednej miarki oraz każdorazowo gdy nas „przyciśnie”. Szybko okazało się, że mnie cisnęło dość często, więc zamiast regularnych dawek to wsypywałam sobie miareczkę pod język za każdym razem kiedy odczuwałam chęć opierdzielnia czegoś słodkiego.

 

Gorzko słodkie 😉

 

Po dawce glutaminy odechciewało mi się wszystkiego 😉 ale na słodycze szybko straciłam ochotę. Niestety moja glutamina smakowa barwiła mi język i zęby na żółto-zielono więc po jej zażyciu musiałam unikać uśmiechania się 😉 ale z drugiej strony glutamina bezsmakowa jest po prostu pieruńsko gorzka, więc nie wiem co lepsze.

 

Gdy przeszłam najgorszy okres postanowiłam zmienić nieszczęsny proszek na zwykłe kapsułki, które przyjmowałam regularnie 3 razy dziennie. Byłam bardzo zdziwiona po dwóch miesiącach kiedy zorientowałam się, że bez problemu opieram się słodkim pokusom i w sumie nie ciągnie mnie w tamtym kierunku. Po trzech miesiącach od rozpoczęcia glutaminę zażywam sporadycznie i w sumie tylko jak mi się przypomni i to bardziej w celach regeneracji po treningowej niż w związku z moim cukrowym uzależnieniem.

 

Efekty !!!

 

Nie ma co ukrywać ale przez dwa miesiące nie tknęłam zupełnie słodyczy bez żadnej walki, tęsknoty i ciągłego myślenia, że sobie czegoś odmawiam. Po dwóch miesiącach zupełnie przez przypadek będąc na imprezie zostałam poczęstowana słodkimi nalewkami i kawałkiem ciasta. Jako, że wychodziłam z założenia, że nie mogę być strasznym nazi stwierdziłam, że zobaczę jak wyjdzie.

 

Efekt był taki, że po zjedzeniu kawałka ciasta nie miałam ochoty na następny ale po słodkich nalewkach czułam się nienajlepiej następnego dnia. Po jakimś czasie okazjonalnie zaczęłam jeść słodycze podczas wypadów towarzyskich i okazało się, że mój próg słodkości bardzo się przesunął. To co kiedyś wydawało mi się mega smaczne i słodkie w sam raz teraz po prostu prowadziło do masakrycznego zasłodzenia.

 

Po spożyciu słodyczy z reguły nie czuję się najlepiej fizycznie. Mój organizm zupełnie za nimi nie tęskni. Wczoraj np. podczas wypadów towarzyskich zjadłam trochę słodkich rzeczy i wieczorem podczas powrotu do domu miałam aż mdłości. Dziś na samą myśl o zjedzeniu czekolady lub czegoś słodkiego nieco mnie telepie.

 

Szczerze ? Sama nie wiem jak to się stało ale jestem z tego cholernie zadowolona. To jest mój sposób ale nie daję gwarancji, że podziała na każdego. Całe szczęście gdyby ktoś chciał wypróbować to l-glutamina nie kosztuje miliona monet i można zaryzykować, a nuż się uda. Słodycze od czasu do czasu są ok ale jedzenie ich zbyt często nie przynosi nic dobrego.

 

Jeśli jesteś osobą uzależnioną od słodyczy zachęcam cię do spróbowania pozbycia się tego uzależnienia. Życie bez cukru też ma fajny smak ;).

 

Pozdrawiam,

 

Ehdi

 

P.S. Jeśli ktoś z Was skorzysta z mojej metody to byłabym wdzięczna za informację zwrotną czy na Was glutamina też tak podziałała. Jestem bardzo ciekawa !!!

 

 

 

autor zdjęcia PUNO 3000

#dieta#zdrowie
Written by Ehdi Mars
  • http://www.kinoswinka.pl/ Ania Kalemba

    To coś dla mnie zdecydowanie!!!! 😉

  • http://wiedzmawie.pl Wiedźma Wie

    Nie słyszałam nigdy o tym sposobie, mam nadzieję, że nie będę musiała testować go na sobie. U mnie chęć na słodkie wyłączyła pierwsza głodówka, druga natomiast chyba ją znowu podkręciła. A teraz jestem ograniczona do żywienia się w spiżarce ludzi, którzy jedzą takie rzeczy, że gdybym miała wykluczyć cukier, białe pieczywo i tłusty nabiał to zostaje mi… prana. W dodatku to zawsze jest czekolada. A islandzka czekolada jest najlepsza na świecie.

  • http://yolsh.pl/ Jola (Yolsh)

    W 100% nie umiem wyeliminować cukru. Nawet nie chcę. Jednak mi pomogła grypa żołądkowa, aby go ograniczyć. Jedna, potem druga, a teraz nawet mnie nie ciągnie. Mam swój rytuał i wtedy lubię zjeść coś słodkiego, ale wszystko jest wręcz za słodkie. Organizm sam się odzwyczaił.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      ha ha ha grypa żołądkowa to ja jednak podziękuję 😉 po ostatniej wylądowałam w szpitalu na kroplówkach ;).

  • http://www.kobietapo30.pl Kobietapo30

    Bardzo dziękuję Ci za ten post…Mam podobny problem z cukrem. Nie wiem jednak czy umiałabym go wyeliminować w 100%. Pomysł z niejako obrzydzeniem sobie jego uważam za ciekawy 😉

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Spróbuj tej metody 😉 ja obecnie mam tak, że jadam słodycze ale rzadko, na zasadzie od okazji do okazji. Jadam też owoce, więc cukier jest w mojej diecie ale zdecydowanie zdrowiej ;).