Dlaczego należy pozbyć się kompleksów !

Dlaczego należy pozbyć się kompleksów !

Wiecie strasznie nie lubię jeść lukrecji… jest po prostu okropna. Zupełnie nie rozumiem jak niektórzy mogą się zajadać tym „smakołykiem”. Od lukrecji gorsze jest tylko przebywanie w towarzystwie ludzi, którzy mają kompleksy. Powiecie no weź przestań, jesteś brutalna, przecież to nie jest wina ludzi, że mają kompleksy, przecież po prostu tak się dzieje. No a ja wam powiem, że kochani gówno prawda. Masz kompleksy ? Niskie poczucie własnej wartości ? To błagam ogarnij się, bo świat nie będzie przed tobą dłużej klęczał !

Na sierotkę !

 

Ludzie, którzy mają kompleksy (ale tylko ci którzy nic nie próbują z tym zrobić) bardzo często wręcz kochają terroryzować innych swoją „niską samooceną”. Oczekują od otoczenia specjalnego traktowania i ciągłego zapewniania, że jednak może nie jest tak źle. Jednocześnie gdy kompleksiarze otrzymują pozytywne wsparcie odrzucają je natychmiast (bo przecież oni wiedzą lepiej) ale z drugiej strony pragną jeszcze więcej… taki to paradoks… z jednej strony mają w dupie komplementy ale z drugiej żyć bez nich nie mogą.

 

O takich terrorystach fajny tekst popełniła Aniamaluje… Kompleksiarze bowiem oczekują, że cały świat dostosuje się i będzie miał na względzie ich niską samoocenę. W końcu im się należy bo tacy biedni są.

 

Kiedyś dostałam zarzut w twarz od pewnej osoby, że ja w swoim zachowaniu powinnam wręcz brać pod uwagę problemy tej osoby z poczuciem własnej wartości, bo ona nie umie i nie potrafi inaczej… to teraz weź nie pierdol i klękaj !

 

Jak zombie !

 

Kompleksiarze są na wiecznym głodzie. Oni ciągle potrzebują nowej dawki zapewnień o własnej zajebistości. Tylko taka energia wystarcza im tylko na chwilkę, a za chwilę pojawia się dół. Drobna nieuważna uwaga kogoś z zewnątrz, która mogłaby sugerować, że z Kompleksiarzem jest cos nie tak gwałtownie powoduje panikę i konieczność udzielenie wsparcia.

 

Nie liczcie też, że Kompleksiarze idą przez życie z jednym czy dwoma kompleksami … nie oni będą hodować w sobie stado kompleksów. Dodatkowo jeszcze swoje nielubienie siebie przerzucą szybko na ciebie jeśli będziesz miał czelność powiedzieć coś innego niż oni oczekują.

 

My tak z góry !

 

Kompleksiarze mają do świata stosunek wyższościowy, choć starają się wszystkim wmówić, że są przecież tacy biedni i tuż przy gruncie, bo takie skromne sierotki. Gdzie tam oni wywyższanie się, oni sami biedni patrzeć na siebie nie mogą w lustrze. Jednak nie przeszkadza im to wiedzieć lepiej jak mówisz kompleksiarze, że w sumie nie ma dużego tyłka. Ona przecież wie, że ty tylko tak mówisz.. przecież nigdy w życiu nie powiedziałabyś jej prawdy ?

 

No ale jak powiesz kompleksiarze delikatnie, ze może przeszłaby na dietę to wtedy będziesz najgorszą i wredną suką, która depcze emocje biednej kompleksiary. No bo przecież jak tak można skoro ty wiesz, że ona cierpi na takie kompleksy, biedaczka jedna.

 

Może się po tym wszystkim okazać, że nie ma miejsca na ciebie, kompleksiarę i jej kompleksy w jednym pomieszczeniu… może nawet zostaniesz odprawiony… przecież biedacy kompleksiarze wiedzą lepiej.

 

Taniec na linie !

Przebywanie z kompleksiarzami to jak chodzenie na linie. Nigdy nie wiesz kiedy stracisz równowagę bo powiesz coś co może wywołać obrazę majestatu.

 

Siedzę sobie kiedyś z koleżanką, która co by nie mówić nigdy nie lubiła się męczyć. Sport stanowił dla niej zło konieczne. No i ona zarzutem wyjeżdża mi na tej kawce, że miałam ją zabrać na Crossfit. No bo Basię zabrałam, a ona w sumie też o tym myśli. Tłumaczę jej, że wielokrotnie jej proponowałam ale ona nigdy nie była zainteresowana, więc doszłam do wniosku, że może ona się nie za bardzo nadaje, no ale jakby kiedykolwiek chciała to ja zawsze chętnie, bo przecież trzeba próbować nowych rzeczy.

 

No to poszło … ręka, noga, mózg na ścianie … jak ja miałam czelność powiedzieć, że ona się nie nadaje. Wprawdzie ona nie lubi się męczyć i uważa to za głupie i każda zadyszka powoduje u niej odruch wymiotny ale gdzie tam ona się nie nadaje ! Wredna suka jestem i tyle… powinnam była od razu powiedzieć, że jej zabrać nie chcę … Czujecie klimat ?

 

Prosto z buta !

 

Ten tekst jest wyjątkowo brutalny ale ma tylko na celu uświadomienie wam, że w kompleksach i w niskim poczuciu własnej wartości nie ma nic dobrego. Wielu nam wydaje się, że skoro nie czujemy się dobrze ze sobą to nasz interes i nikomu nic do naszych kompleksów. Jednak niepewność, brak miłości własnej i niskie poczucie własnej wartości truje i terroryzuje nasze otoczenie.

 

Wiem to doskonale bo sama kiedyś taka byłam ! Byłam kompleksiarą pierwszej wody i nie potrafiłam zrozumieć co w tym jest takiego złego. Dopiero po czasie stanęłam z boku i zrozumiałam, ze tak dłużej być nie może. To trudna praca ale jeśli nie uzyskamy świadomości i jeśli pozwolimy aby kompleksy sterowały naszym życiem to zarówno my będziemy nieszczęśliwi, jak i nasze sterroryzowane otoczenie.

 

Ja zawsze miałam kompleksy odnośnie swojej figury ale praktycznie codzienne treningi zmieniły zupełnie postrzeganie mojego ciała. Kiedyś wstydziłam się swoich nóg i żyłam w ciągłej niepewności. Uważałam, że nie mogę się nikomu podobać. Teraz też czasem gdy patrzę w lustro (szczególnie na swój brzuch) mówię sobie „stara przegięłaś, jesteś tłusta, a jak będziesz tyle jeść to będziesz się taczać”. Po czym znowu jem ale udało mi się doprowadzić do stanu, w którym bez względu na liczbę na wadze akceptuje swoje ciało. Oczywiście, że nie osiągnęłam stanu absolutnego ZEN i czasem wyłazi ze mnie jeszcze kompleksiarskie ziółko ale staram się tego demona trzymać w ryzach.

 

Jeśli więc jesteś osobą, która ma niskie poczucie własnej wartości, a jej życiem żądzą kompleksy to błagam to jest właśnie czas aby dać sobie i swojemu otoczeniu odpocząć. Życie jest pełniejsze i łatwiejsze gdy akceptujemy siebie. Gdy nie chcecie tego zrobić dla samych siebie to błagam miejcie litość dla otoczenia ;). Z kompleksami nie jest łatwo zarówno gdy je masz ale jeszcze gorzej gdy mają je twoi bliscy.

 

 

Ehdi.

 

P.S. Ostatnio jeden „galopant” (czyt. potencjalny kandydat na randkę) powiedział mi, że mam uda, które mogą zabijać. Nie powiedział tego absolutnie aby mi pochlebić… to był głupi palant … ale ja nie o tym ;). No bo teraz jak staję przed lustrem mówię sobie … Ehdi może i za dużo ważysz ale twoje uda potrafią zabić ;).

 

Autor zdjęcia 

 

#kochaj siebie#kompleksy
Written by Ehdi Mars
  • http://www.nieidealnaanna.com Nieidealna Anna

    Nawet przez ulamek sekundy nie pomyslalam,ze ten tekst jest brutalny,serio. Sama prawda,sedno,konkret. Nie znosze takich mend co smeca.I zatruwaja zycie innym. Wyznaje zasade,ze albo ogarniam to co mi nie pasuje,albo biore to na klate I nie gadam o tym co ciezko mi przelknac,czyli jakos tam toleruje. Mam podobnje jak ty, zport pozwolil mi zaakceptowac moje nieidealne cialo. A o udach to.sie nasluchalam rowniez. Moj wykladowca.mawial,ze on marzy aby stoczyc ze.mna sparing w parterze I zeby te uda zacisnely mu sie na glowie.. perwers 😀

    • http://bwotr.pl/ Bookworm

      Co Wy tak z tymi udami – „jak się uda to będą pier(w)si” to znam, ale żeby udami dusić… 😛

      • http://www.nieidealnaanna.com Nieidealna Anna

        Będzie judo jak się udo 😀

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Lubię takie wpisy. Po prostu lubię. W Twoich tekstach bardzo często przeglądam się jak w lustrze, jaki byłem a jaki już chyba (?) tak bardzo nie jestem. Samo włączenie poczucia własnej wartości jest proste – trzeba przestać stosować autodeprecjację. Trzeba właśnie przestać katować i zamęczać tego kogoś w lustrze, że jest „nie taki”. Tylko niestety trzeba też coś ze sobą zrobić, żeby ten lichy ogieniek nadziei podtrzymać. Jakiś sprytny „hak” – choć trochę brać się za kształtowanie rzeczywistości własnymi – zazwyczaj dwoma lewymi – łapami. Potem już jest prościej, bo można – jak w rewolwerze – podsuwać sobie pozytywne przykłady – „dałem radę wstać z kanapy – to i do piwnicy zejdę – choćby na czworakach!”. KLIK – „wczoraj zrobiłem przysiad, nawet po 10 minutach wstałem z podłogi!”, KLIK – „przez godzinę oglądałem Chodakowską!”.
    Po roku wyrzeczeń to hoho, może i po schodach na drugie piętro wejdziemy bez windy.
    Może nie powinienem mieszać techniki z anatomią, ale idealnym przykładem haka są wspomniane uda 😀 (boskie hasło!)
    … a przedstawisz kiedyś genezę słowa: „galopant”? 😀

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Sama prawda, zero brutalności jak dla mnie. Ja stoczyłam prawdziwą batalię ze swoimi kompleksami, wiele jeszcze mam w tej kwestii do zrobienia, ale jak popatrzę na siebie sprzed lat i na siebie teraz, to nie ma w ogóle porównania. Byłam taką typową sierotką. Matko, jaka to ulga mieć to za sobą!

  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Walczę ze swoimi kompleksami, ale staram się nie zadręczać innych:) Może nie zawsze mi wychodzi, ale staram się robić swoje. Czasami nawet uda mi się kogoś zmotywować:) To prawda, że uprawianie sportu zmienia, ja również nie wchodzę już na wagę i obserwuję, jak fajnie zmienia się ciało. Tekst jest prawdziwy. Super prawdziwy. Myślę, że każdy powinien pomyśleć o własnej drodze, w walce z kompleksami:)