Nie jesteśmy sami czyli historie z dreszczykiem.

Nie jesteśmy sami czyli historie z dreszczykiem.

Ciągle nie mam na nic czasu, ciągle pędzę coraz bardziej przed siebie ale strasznie zaczyna brakować mi pisania. Nowe tematy kiełkują mi w głowie ale czas i zmęczenie robi swoje. Postanowiłam jednak choć jeszcze pewnie na pół etatu wrócić. Do napisania tej historii zainspirowała mnie Norma. Miał kiedyś powstać wpis gościnny ale w sumie nic z tego nie wyszło. Dawno temu, jeszcze na starym blogu pisałam o swoich „pozazmysłowych” doświadczeniach… ale teraz w tym wielkim chaosie ciągle mam poczucie, że przecież w tym wszystkim nie jesteśmy sami… bo widzicie ja wierzę, że świat to nie tylko jedna płaszczyzna i otacza nas tak wiele energii, tak wiele różnych poziomów egzystencji, że „nie wierzymy” w nie bardzo często tylko dlatego, że po prostu nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć.

W ŚWIECIE CZAROWNIC

 

Wszystkie kobiety w mojej rodzinie były nazywane czarownicami. Słyszałam wiele historii na temat tego jak kobiety w mojej rodzinie przewidywały śmierć i jak obcowały ze zmarłymi. Jako dziecko fascynowało mnie to strasznie ale z drugiej strony traktowałam to trochę jak bajki. Później jednak ten świat zaczął mnie strasznie ciągnąć i fascynować… do tego stopnia, że zapragnęłam… przewidywać przyszłość.

 

Miałam cholernie dobrą intuicję ale byłam też bardzo młoda. Nie mogłam zrozumieć, że pewne sprawy to trochę jak igranie z ogniem. Ja po prostu chciałam mieć ten nadzwyczajny dar i chciałam zrobić wszystko aby wykorzystać swój potencjał. I wtedy los postawił na mojej drodze pewnego człowieka… co ciekawe człowiek ten mnie nie znał, nie wiedział czego tak naprawdę chcę ale zupełnie niespodziewanie chwycił mnie za rękę i powiedział „Masz dar ale pamiętaj jeśli raz otworzysz te drzwi to już nigdy ich nie zamkniesz. Zastanów się czy tego chcesz”.

 

Ten człowiek powiedział to w taki sposób i z taką siłą, że prawie narobiłam w gacie. Rzuciłam owe „zapałki” i przestałam próbować podpalać swoje życie. Dopiero po wielu latach dowiedziałam się jak mądre to były słowa i że będę temu człowiekowi dziękować do końca życia…

 

ŚMIERĆ JEST PIĘKNA

 

Śmierć to coś czego boi się każdy z nas… po prostu nie chcemy odchodzić. Ja niestety miałam ten problem, że …. się w niej zakochałam. Miałam niewiele lat kiedy stanęłam ze śmiercią twarzą w twarz i długo nie mogłam zapomnieć tego spotkania. Moja dusza miała ewidentnie dość tego padołu i postanowiła pójść sobie daleko, a że to spotkanie było dość symboliczne i bardzo przyjemne to z olbrzymim mozołem udało się ją zmusić do powrotu.

 

Od tego czasu przez wiele lat żyłam w przekonaniu, że mój czas już nadszedł, a ktoś brutalnie kazał mi wrócić. Może się to wydać dziwne i nienormalne ale dokładnie pamiętam ten moment kiedy moje serce przestało bić. Pamiętam wszystko czego pamiętać nie mogłam. Widziałam też wszystko zupełnie z innej perspektywy.

 

Wiele lata później dowiedziałam się, że nie jestem sama. Czytałam wiele opracowań, które mówiły, że ludzie po śmierci klinicznej czy właśnie po przeżyciach podobnych do moich popadali w depresję, czy nawet popełniali samobójstwo. Okazuje się, że gdy przejdziesz na drugą stronę wrócić nie jest wcale tak prosto. I to nie dlatego, że coś nas tam trzyma. Jestem przekonana, że wielu postawionych w tym miejscu po prostu decyduje się nie wracać.

 

OPOWIEŚCI O DUCHACH

 

Każdy z nas pamięta te historie choćby z obozów harcerskich lub nocnych pogaduszek z koleżankami. Skóra jeżyła nam się na karku ale opowiadaliśmy sobie niestworzone historie. Niektórzy próbowali nawet duchy wywoływać ;). Z mojego dzieciństwa pamiętam też szczególną modę na horrory, po których często miało się koszmary.

W mojej rodzinie duchy były normą. Wiele osób opowiadało o spotkaniach z moją ciotką Jagodą, która odeszła w bardzo młodym wieku. Objawienia pojawiały się wszędzie i nikt nigdy nie kwestionował tych historii, choć niektóre brzmiały dość niesamowicie.

 

Ja również doświadczyłam takiego zdarzenia (choć nie sądziłam, że to mnie kiedyś spotka). Byłam już normalną kobietą pracującą całkowicie na swoim. Mieszkałam w mieszkaniu kupionym od mojego wujostwa, które mieszkało na stałe w Stanach. Wiedziałam od jakiegoś czasu, że mój wujek choruje ale nic nie wskazywało na to aby szybko wybierał się na tamten świat.

 

Pewnego dnia zupełnie niespodziewanie zobaczyłam w rogu przedpokoju coś dziwnego. Trudno to nawet dokładnie opisać bo trzeba byłoby zobaczyć specyficzny rozkład mieszkania. W każdym razie ja nie miałam wątpliwości bo natychmiast zadzwoniłam do mojej mamy i powiedziałam, że Wujek nie żyje. Moja mama potraktowała moje słowa absolutnie serio. Nie wydawało jej się to zupełnie dziwne. Kilka dni później ciotka potwierdziła to co ja już wiedziałam. Wujek umarł… i to dokładnie wtedy jak się pojawił w moim mieszkaniu.

 

Ludzie, którzy do mnie przychodzili mówili, że w tej części przedpokoju odczuwali pewien dyskomfort. Ja nie czułam, nic złego tylko trochę wkurzał mnie taki „nieproszony lokator”. Po miesiącu zabiegania o „eksmisję” w końcu postanowił się wyprowadzić ;).

Nie wszystkie duchy są straszne ;), niektóre są po prostu wkurzające :D.

 

NIE WSZYSTKO ZŁOTO…

 

Był taki okres w moim życiu kiedy na poważnie zaczęłam zajmować się tarotem. Zrozumiałam, że przewidywanie przyszłości to zupełny bulszit, bo w tym wszystkim chodzi absolutnie o co innego. Oczywiście można pewne rzeczy zobaczyć ale karty raczej gadają i odczytują energię, czyli stanowią jedynie narzędzie i nie ma w nich nic magicznego.

 

Trafiłam do grupy ludzi o darze jasnowidzenia. Strasznie chciałam być taka jak oni ! Dużo ćwiczyłam bo ponoć miałam predyspozycje. Tylko dziwne było to, że oni twierdzili, że ów „dar” jest po prostu zwykłym przekleństwem. Często nie byli tego w stanie odpowiednio kontrolować. No i „dar” czynił z ich życia piekło.

 

Strasznie mnie to jarało ale w momencie robienia ćwiczeń na energiach i pracy zupełnie innej niż do tej pory zrozumiałam przed czym ostrzegał mnie człowiek z mojego dzieciństwa. Zrozumiałam, czym są owe drzwi i dlaczego nie można ich zamknąć. Ja swoje drzwi lekko uchyliłam i uciekłam z krzykiem bo świadomie odkryłam, że to co jest za drzwiami jest silniejsze ode mnie i jest czymś na co absolutnie nie jestem gotowa i nie wiem czy kiedykolwiek będę.

 

Od tego czasu wracam tylko do tarota i używam go czasem do medytacji. Czasem kładę karty innym ludziom,  czasem dostaję od kart dokładnie pięścią między oczy kiedy mówią mi, że mam nie zaglądać tam gdzie nie trzeba.

 

Bo wiecie w życiu nic nie jest napisane w kamieniu. Nie ma jednej przypisanej nam ścieżki losu. To my podejmujemy decyzję, w którą stronę idziemy dlatego nie ma absolutnego sensu w przewidywaniu przyszłości… ale z drugiej strony świat, który nas otacza jest większy i bardziej wielowymiarowy niż nam się wydaje w najśmielszych snach.

 

Czasem po prostu nie możemy zrozumieć świata… i czasem musimy go po prostu poczuć. Nie próbujcie rozkminiać wszystkiego na rozum, bo to nigdy nie zadziała. Czasem trzeba wziąć oddech i zaakceptować to, że jesteśmy tylko maleńką częścią olbrzymiej i nieznanej całości.

 

Jak znowu złapię kolejny oddech to poopowiadam Wam też trochę o mądrości tarota, a zapewniam Was, że jest o czym 😉

 

Z pola walki, Wasza korespondentka.

 

Ehdi

#duchy#energia#tarot
Written by Ehdi Mars
  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    No i masz rację. Swoje się naczytałem, pewne rzeczy się w mojej rodzinie też działy. Na całe szczęście dosyć szybko stwierdziłem, że wsadzanie nosa w to, co może się nieprzyjemnie skończyć nie jest dobrym pomysłem. Teraz mało wiem, niczego nie próbuję, wytrwale zamykam wszystkie furtki i liczę, że będzie spokój 🙂 Czego Ci życzę oczywiście.

  • http://caddicus.blogspot.com/ Qpinski

    Rzeczywistość, w której przychodzi nam żyć i działać, jest znacznie bogatsza niż jest w stanie ogarnąć „szkiełko i mędrca oko”. O ile kiedyś świadomość, że świat to nie tylko materialność, była powszechna, tak teraz ta intuicja dana jest nielicznym. Większość za bardziej prawdziwą uznaje wirtualność… niestety.

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    Nie rozkminiam więc, ale mnie ten tekst poruszył 🙂

  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Brakuje mi Ciebie, Twoich tekstów….Chcę więcej, ale rozumiem jak wiele masz teraz na głowie. Osobiście, nigdy nie miałam podobnych doświadczeń. Uwielbiam się bać, uwielbiam horrory, ale wszystko co do tej pory mnie spotkało, było tylko efektem mojej wybujałej wyobraźni w tym kierunki. Nawet nie próbowałam otworzyć drzwi…