Choroba Czasów Instant !

Choroba Czasów Instant !

Wstaję rano, nastawiam ekspres i czekam aż kawa powoli przeleje się do małej filiżanki. Mój mąż nawet jeszcze nie wstał z łóżka. Wychodzę na balkon odpalam papierosa i przez chwilę delektuję się szczytem wszechświata, a później coraz bardziej robi mi się niedobrze. Czuję jak niewidzialna ręka zaciska mi się na szyi. Mam ochotę płakać. Pociągam kolejny łyk kawy i odsuwam od siebie to gówno, tak normalnie ręką… zupełnie jakbym mogła tam sięgnąć. Przechylam głowę patrząc na farbę, która łuszczy się z kraty, którą osłonięty jest balkon. Nigdy nie zwracałam na to uwagi… na kratę rzeczywiście. Czuję się nagle jak w klatce. Staram się oddychać głęboko, wdech, wydech … powtarzam sobie ale czuję jak zaczynam się dusić. Znowu odsuwam to gówno ręką, popijam kawę i kończę papierosa. Wychodzę z balkonu.

Zwykły dzień.

 

Rozpierdoliłam już wszystko co mogłam. Moja korporacja postawiona jest do stanu gotowości. Kipię energią, zarażam ludzi dobrym humorem. Piję już dziesiątą kawę. Siedzę w swoim gabinecie i mam wrażenie, że robi się trochę ciasny. Nie czekam długo, chwytam paczkę papierosów i biegnę do windy głośno stukając obcasami o kamienna posadzkę. Przez chwilę cieszę się ciszą windy ale ona po chwili zaczyna robić się coraz mniejsza. Wypadam szczęśliwa przez drzwi biurowca, nareszcie mogę choć chwilę pooddychać. Odpalam szybko papierosa i dostrzegam na sobie jego wzrok. Uśmiecha się do mnie i nie czeka ani chwili aby podejść. Palimy przez chwilę w milczeniu, patrzymy się tylko na siebie.

– Co jest ? – W końcu pyta i świdruje mnie wzrokiem.

– A co ma kurwa być, dzień jak co dzień. Całe życie z wariatami.

– Myślisz, że mnie oszukasz ? – Przekrzywia dziwnie głowę i mam wrażanie, że jego wzrok ogląda mnie od „lewej” strony.

– Nadal nie wiem o co ci kurwa chodzi !

– Nikt tego jeszcze nie zauważył ? Przecież widzę… proszę cię nie udawaj. Może mogę ci jakoś pomóc ?

 

Łzy cisną mi się do oczu. Odpalam kolejnego papierosa i mam wrażenie, że patio budynku staje się coraz bardziej ciasne. Czuję jak ręka zaciska mi się na szyi… odsuwam od siebie to gówno, patrzę na kumpla i zaczynam rozmawiać o pogodzie. Dwa papierosy później oboje szybujemy windą na górę.

 

Wszystko jest w porządku, wszystko jest w najlepszym porządku !

 

Noc.

 

Nie mogę zasnąć. Przewracam się z boku na bok. Mąż obok chrapie jak zły. Co chwila staram się go szturchnąć aby przestał ale on tylko się wkurza. Czuję, że zaraz umrę. Łzy napływają mi do oczu. Leżę w łóżku w bezruchu i nie mam na nic siły. Świadomość ciągle z uporem brzęczy. Nie potrafię zasnąć… czuję napięcie. Wszystko staje się małe, mam wrażenie, że się uduszę.

 

Wstaję z łóżka, nakładam na siebie ciepły szlafrok i kucam na własnym balkonie. Wyciągam z paczki papierosa i wdycham z ulgą kolejne partie dymu. Właśnie wtedy dopada mnie senność. Z sypialni dochodzą jednak głośne dźwięki chrapania. Wiem, że nie mam szans zasnąć. Czuję, że gdzieś się zapadam, że mogłabym po prostu zniknąć, przestać istnieć.

 

Odpalam kolejnego papierosa. Gdy świat przestaje mnie dusić idę do kuchni i łykam tabletkę nasenną. Zasypiam nagle i niekontrolowanie zwinięta w kłębek na kanapie.

 

Budzę się rano cała połamana. Mam jeszcze godzinę snu. Układam się w sypialni ze strachem oczekuję na kolejny dzień. Na dzień, w którym znów wbiję się w swój kostium i pokażę wszystkim swoją porcję szczęśliwego życia.

 

U lekarza.

 

Internistka odmówiła w końcu wypisywania mi środków nasennych. Chyba ją zupełnie popierdoliło bo skierowała mnie do psychiatry. Siedzę wbita w markowy garnitur i bujam się na luksusowych szpilkach. Ludzi już normalnie całkowicie coś rozwala. Psychiatra ? Kurwa ja i psychiatra ? Śmieję się do siebie w duchu i przyglądam się ludziom w poczekalni. Wszyscy wyglądają podobnie do mnie… pewnie każde korpo tu kieruje ich po prochy. Ja tam nie mam problemu, ja tylko spać nie mogę.

 

Siadam grzecznie przed korpo Panią Doktor. Wygląda podobnie do mnie. Zadbana, ładnie ubrana ale jakoś tak dziwnie zagląda mi w oczy. Nie ma kozetki ani innych bzdur. Szybko mówię, jej że nie mogę spać.

– Proszę opowiedzieć mi o swoim dzieciństwie ?

Pytanie wydaje mi się zupełnie z dupy, bo co ma piernik do wiatraka, że moi rodzice mieli mnie w dupie przez większość mojego życia.

– Proszę Pani ja mam wszystko super poukładane. Mam super życie, tylko spać nie mogę. Może za mało sportu uprawiam.

– A jak się Pani teraz czuje ?

 

No co za kurwa pytanie… oczywiście, że czuję się zajebiście. Ja codziennie czuję się zajebiście.

 

– Pani doktor, ja czuję się dobrze tylko kiepsko śpię.

– Ja się nie pytam JAK się Pani czuje, tylko co Pani czuję ?

 

Godzinę później wychodzę z jej gabinetu ze łzami w oczach. Tak naprawdę nie mogę przestać płakać. W prawej ręce trzymam receptę na leki antydepresyjne, a lewą staram się odnaleźć kluczyk od auta.

 

Depresja ? Depresja ? Depresje to mają ludzie, którzy tygodniami leżą w łóżku i nic nie robą… ja czuję się świetnie. No dobra czasem mam ochotę umrzeć, ale każdy tak czasem ma ?

 

Refleksja.

 

Odpalam auto, zapalam papierosa. Pierdolę nie będę brać żadnych prochów. Spoglądam jednak na receptę i nie wiem dlaczego ale czuję pokusę.

– Nikt się nie dowie – mówi jakiś cichy głos w mojej głowie.

 

Jadę do apteki jak automat. Zapominam o tym, a później każdego dnia metodycznie przyjmuję tabletkę. Chodzę do lekarza co miesiąc. Po czasie decyduję się na regularną psychoterapię.

 

Nagle dostrzegam jak moje życie się „przeciera”. Znikają chmury … znika niepokój. Zaczynam się zastanawiać kim jestem. Odkrywam, że jestem niezapisaną czystką kartką, że nigdy nie widziałam niczego tak wyraźnie.

 

Rzucam pracę, zmieniam wiele rzeczy… ale przed odejściem znów stoję przed biurowcem i znów palę. Dostrzegam jego wzrok na sobie. Podchodzi i patrzy bez słowa tymi swoimi oczami i wiem, że on wszystko widzi.

– Nareszcie – mówi z wyraźną ulgą w głosie. – Strasznie się cieszę. – Próbuje mnie delikatnie przytulić choć cała sztywnieję.

 

Nie odzywam się. Nie potrafię jeszcze o tym mówić. Nie mówię ale wiem, że on wie. Ja też wiem….

 

 

Depresja.

 

Wiele można na ten temat przeczytać w książkach i w internecie. Ludzie jednak nie zawsze zdają sobie sprawę, że z depresją można świetnie funkcjonować. Czasem roześmiani i tylko pozornie pełni energii ludzie bywają wykastrowani od środka. Nie potrafią nawiązać ze sobą kontaktu, a mają wrażenie, że są martwi. Ja ten stan nazywam ZOMBIE.

 

Objawy tego stanu są następujące:

 

  • złe samopoczucie/ nieuzasadniony lęk przez większą część dnia, zwłaszcza o poranku;
  • częste zmęczenie lub obniżony poziom energii, nic się nie chce poza normalnymi obowiązkami, codzienność jest bardzo męcząca;
  • częste napady niezrozumiałego lęku, poczucie duszenia się;
  • regularna bezsenność, a w niektórych przypadkach np. w weekendy wzmożona senność;
  • zmniejszone odczuwanie przyjemności, odczuwanie czegokolwiek jest dość trudne;
  • częste odczuwanie smutków, napadowe, nawet jeśli chwilę wcześniej żartowało się z zespołem, często smutek jest irracjonalny;
  • zmniejszone odczuwanie przyjemności w prawie wszystkich działaniach, niemal każdego dnia, w ogóle zmniejszone odczuwanie;
  • zmniejszony popęd seksualny;
  • rozmyślania o śmierci;
  • wzrost lub utrata masy ciała;
  • tendencje do używek, głównie papierosów i alkoholu.

 

Często nie kojarzymy naszego stanu z depresją bo wydaje nam się, że to codzienność. To wszystko jest normalne, a przecież całkiem nieźle funkcjonujemy.

 

Depresja jest chorobą, chorobą którą należy leczyć przede wszystkim poprzez farmakoterapię ale również poprzez psychoterapie. Pójście do psychiatry nie oznacza tragedii, psychiatra jest lekarzem medycyny takim samym jak każdy inny. Nie pozwólmy aby wstyd i samo zaprzeczenie nie pozwoliło wam na wyjście ze złego miejsca.

 

Bądź uważny !

 

Zatrzymaj się na chwilę i ciesz się jakością kontaktów. Żyjemy w czasach gdy bezpośrednie spotkanie powoli przestaje mieć znaczenie. Chcemy szybko i powierzchownie, nie interesują nas szczegóły. Dlatego zachęcam cię zatrzymaj się i daj uważność ludziom, którzy są wkoło.

 

Patrz i zobacz człowieka. Jesteś w stanie zobaczyć jego smutek jeśli tylko popatrzysz. Usłysz i słuchaj człowieka … nie bądź obojętny. Nie bądź jednym z tych, który nie dostrzeże, który nie wyciągnie pomocnej dłoni.

 

Ile raz słyszałeś w mediach i w prasie, że nic nie zapowiadało tragedii. Ktoś się zabił ? No ale dlaczego, przecież wszystko było ok. Gówno prawda … jakby ktoś patrzył, jakby ktoś słuchał może udałoby się zmienić los choć jednej zagubionej osoby. Dlatego nie bądź tak jak inni, patrz, słuchaj i nawiązuj prawdziwe relacje.

 

Ehdi

 

 

 

 

 

#depresja#psychiatra
Written by Ehdi Mars
  • http://nieperfekcyjnyswiat.pl Gaga

    Takie smutne, takie prawdziwe i takie moje …

  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Świetny tekst…Człowiek z depresją zakłada rożne maski, które sprytnie kamuflują płacz duszy. Depresja to choroba, bardzo podstępna, niebezpieczna choroba, która nieleczona prowadzi niejednokrotnie do tragedii. To nie wstyd się leczyć, to szansa by poczuć ulgę.

  • http://www.glupieserce.pl/ głupie serce

    Dziękuję.
    Po prostu.

    M.

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    Niesamowicie poruszający tekst! Jesteś niesamowita nie tylko dlatego że się z tym uporałaś-bądz nadal walczysz, ale że o tym napisałaś. A wszystkie objawy- to stan obecny mojej siostry. Od niedawna zaczęła psychoterapię i mimo że wzbrania się że to „tylko bezsenność” mam nadzieję ze jej pomoże. O depresji trzeba mówić i nie wolno zamiatać jej pod dywan bo może doprowadzić do tragedii.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Tekst jest fikcyjny aczkolwiek na pewno jest w nim coś osobistego. Trzeba próbować się z tego podnieść. Sama świadomość już wiele daje. Czasem trzeba niestety do tego dojrzeć… do tego aby walczyć i aby samemu zobaczyć.

      • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

        To bym bardziej udało Ci się przekazać emocje i dać do myślenia tą fikcyjną historią. Dojrzałość i świadomość to chyba podstawa zmiany.

  • http://www.podroz-wedwoje.pl/ Panna Joanna

    Chyba się umówiłyśmy na wpólny temat…. ! Tylko ja trochę z innej strony, a mianowicie o tym jak wspierać partnera z depresją.

    Twój tekst jest bardzo mocny! I dobrze… bo właśnie taka jest depresja… to prawdziwa choroba, której za nic nie wolno lekceważyć!

    Wspaniale, że stawiłaś jej czoła 🙂

    Ściskam,

    Panna Joanna

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Tekst jest fikcyjny ale w swoim życiu wielu takim trudnym sprawom stawiłam czoła. Wspieranie partnera z depresją to trudna sprawa, muszę przeczytać ! Czasem niestety trudno jest być z kimś kto ma depresje i czasem trudno znaleźć sposób aby takiej osobie pomóc. Czasem też niestety nie zauważamy tego, że z naszymi bliskimi coś złego się dzieje.

  • http://www.kobietapo30.pl Kobietapo30

    Przeczytałam…niesamowicie poruszające, obrazowe, takie namacalne, wbiło mnie w krzesło. Temat przedstawiałaś tak, jak powinniśmy o nim mówić. Bo to naprawdę może dotyczyć każdego z nas.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Niestety często ignorujemy objawy bo nie dajemy sobie prawa do słabości. W wielu miejscach w Polsce pójście do psychiatry też jest piętnowane (całe szczęście coraz mniej). No większość z nas kojarzy depresję z czymś co powoduje, że nie możesz teoretycznie „normalnie” funkcjonować, a niezupełnie tak jest.

  • http://zaniczka.pl Zaniczka

    To zajebiście dobry tekst…. Dzięki Ehdi.