Jak odnieść sukces ?

Jak odnieść sukces ?

Biorąc pod uwagę to, że porwałam się prawie z motyką na słońce i mając prawie „całe cztery lajki na fejsie” ( w tym jeden od mojego byłego :P) postanowiłam podbijać internety to uznaję się teraz za co najmniej autorytet od tego co zrobić aby wyszło. No, a tak poważnie to odebrałam sporo gratulacji ze względu na zwykłe zgłoszenie do Bloga Roku, że zastanawiam się dlaczego całe moje otoczenie blogerskie nie spróbowało nawet ci, którzy mają tych lajków o dwa więcej ode mnie bo lubi ich jeszcze teściowa i ubłagali Panią z warzywniaka. O co chodzi z tym brakiem gotowości ? Dlaczego tak bardzo się stopujemy i czekamy na idealną chwilę ? Dlaczego musimy być gwiazdami aby spróbować ? Oooo cholera… a ja myślałam, że ja już jestem gwiazdą … coś kurna walnęło …

TERAZ NIE JUTRO !

 

Ciągle cytuje tekst Hugh Laurie, że „dziś jest równie dobre jak każdy inny dzień i nigdy nie będziesz bardziej gotowy niż TERAZ”. Bardzo często jednak lubimy czekać… lubimy czuć gotowość, aż przyjdzie właśnie ten moment i wszystko będzie idealnie. Sama znam to uczucie kiedy czekałam… czekałam tylko w sumie nie wiadomo na co … Dokładnie pamiętam ten dzień kiedy „nie byłam gotowa” na odpalenie bloga i w końcu koleżanka mi mówi „Stara, nigdy nie będzie idealnie. Będziesz tak pieścić, pieścić aż się posypie.” Wyszłam od niej wróciłam do domu i odpaliłam bloga… nie było idealnie… nie było cudownie… przez pierwszy okres czułam ścisk w gardle gdy musiałam puścić wpis. Bałam się czy się spodoba.. czy się nie spodoba.

 

No ale żyje ? Żyje … blog też i nawet ma już nowy szablon i wszystko inaczej poukładane i sporo czasu mi zajęło aby robić to tak jak lubię. W tym czasie traciłam czytelników i zyskiwałam … ale się działo. Ludzie mi pisali, że napisałam coś niefajnego, inni znowuż uważali, że ten sam tekst zmienił ich życie … no i nigdy nikomu nie dogodzisz. To jest też element sukcesu.

 

Jeśli masz coś zrobić, marzysz o sukcesie… nie czekaj. Nigdy nie będzie lepszego momentu niż właśnie teraz. Nigdy nie będziesz bardziej gotowy, mądrzejszy, fajniejszy… pragniesz czegoś ? To po prostu to zrób.

 

DO WESELA SIĘ ZAGOI !

 

Z reguły gdy pytam ludzi dlaczego nie są gotowi to oni pokazują mi jak wiele jeszcze muszą ulepszyć. Ulepszyć po to aby nie ponieść porażki. Porażka nas przeraża, paraliżuje. Chcemy od razu być na szczycie, chcemy być tymi szczęśliwcami, którzy natychmiast wejdą na sam szczyt. Wydaje nam się, że jak się przygotujemy będziemy lepsi i na pewno lepiej nam pójdzie… tylko to niestety rzadko jest prawda. Oczywiście nie każę Ci się wspinać na Mount Everest bez żadnego przygotowania i trzy minuty po tym jak zrzuciłeś bambosze wstając z kanapy ale do cholery są jakieś granice …

 

Porażka ? Porażka jest twoim przyjacielem bo porażki są cholernie dobre. Prawdziwym sukces powstaje z porażki. Jeśli nigdy się nie wywróciłeś to gówno wiesz. Oj nie przygotowałaś się i wszystko pierdzielnęło ? Pewnie i tak by pierdzielnęło nawet jakbyś nie szlifował każdego słowa. Prawda jest taka, że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Padłeś ? To wstawaj obejrzyj siniaki, zobacz, w którym miejscu jest ślisko i spróbuj jeszcze raz. Uważaj możesz znowu upaść… ale co z tego, za trzecim albo czwartym razem na pewno ci się uda ;).

 

GRUNT TO MARKETING !

 

Kiedyś postawiłam wszystko na jedną kartę. Rzuciałam swoje życie aby zacząć nowe i pełne sukcesu w innym miejscu. Spakowałam się w małą walizke i ruszyłam na podbój świata. Miało być cudownie, wszystko miało się układać ale wyszło ….. wyszło jak zwykle. Jebłam w dół tak mocno, że miałam wrażenie, że nigdy nie pozbieram się z tego asfaltu. Chyba wszystko dokładnie poszło źle… Jakby mi ktoś wtedy powiedział, że nieszczęścia chodzą parami to w moim wypadku chodziły stadami…

Było źle, cholernie źle. Myślałam, że to koniec mojej cudownie zapowiadającej się kariery zawodowej. Usiadłam jednak na tyłku i stwierdziłam, że skoro raz udało mi się dostać super pracę to za drugim razem też się uda. Obmyśliłam strategię, krótkie zatrudnienie u byłego pracodawcy przerobiłam na staż. Opakowałam wszystko w wyjątkowo fajne story i ruszyłam na podbój.

 

Wiedziałam też jednak jakie powody doprowadziły do mojej poprzedniej porażki. Dlatego w oczekiwaniu na nową „dream job” oszczędzałam każdy grosz i zasuwałam za darmo aby nadrobić wykryte w sobie braki. Nie miałam problemu, że nikt mi za to nie płaci. Chodziłam na praktyki tak aby mój marketing własny miał też realną podbudowę.

 

Czy mi się udało ? Oczywiście, że tak… bo zamiast płakać nad porażką, przeanalizowałam ją konkretnie i wyciągnęłam wnioski. Drugi raz nie popełniłam takich samych błędów. Poszłam do przodu. Mogłabym oczywiście narzekać ale gdybym za pierwszym razem nie porwała się jak z motyką na słońce moje życie byłoby zdecydowanie inne i na pewno nie osiągnęłabym tak dużo zawodowo. Skoczyłam na główkę do głębokiego basenu, obiłam sobie kark ale …. nauczyłam się pływać.

 

JESTEM NIEWINNY WYSOKI SĄDZIE !

 

Robisz wszystko dobrze, układasz, planujesz ale ty to już tak masz, że tobie zawsze wiatr w oczy i nic ci nie wychodzi. Tym obok wszystko idzie, a tobie nie bo już taki pechowy jesteś i masz takie uwarunkowania. Taaaa jasne …. Podstawą każdego sukcesu jest zrozumienie, że to ty, a nie nikt inny odpowiada za twój własny sukces.

 

Ostatnio bawią mnie wszelkiego rodzaju diety i wymyślne system odchudzania osób, które „nie mogą schudnąć”. No bo wiecie teraz jak się „ma tarczycę” i pewien wiek, to trzeba co najmniej egzorcyzmy odprawiać. No fakt, że sąsiadka nie schudła ani grama na diecie 1500 kcal przywożonej jej codziennie pod nos to na pewno efekty tych wszystkich przeciwności zdrowotnych ;). No jasne… sąsiadka zapomniała tylko, że nocne wcinanie batonów jak „nikt nie widzi” nie oznacza, że to takie nic jak ptaszeczek. Problem odchudzania wyjątkowo obrazuje w nas ten mechanizm samo oszustwa. Tak ciężko jest nam powiedzieć samym sobie… tyjesz bo żresz, żresz za dużo i nie ma co zwalać na hormony, wiek i inne farmazony.

 

W biznesie, w marzeniach i gdziekolwiek nie zmierzamy do celu również musimy być wobec siebie szczerzy bo porażka nauczy cię tylko wtedy kiedy będziesz mógł spojrzeć sobie w lustro i powiedzieć „Hej spierdoliłeś to”. No ale jak już wiesz, że to twoja wina to zamiast się samobiczować i płakać w kącie lepiej popatrzeć co możesz zrobić aby następnym razem nie spierdolić.

 

RECEPTA ?

 

No widzisz recepta na sukces jest bardzo prosta. Mogę dokładnie zdradzić ci jej składniki. Musisz wziąć:

 

– sporo odwagi !

– gotowość na zmiany !

– zgodę na porażkę 😉

– szczerość wobec samego siebie (koniecznie !)

– umiejętność wyciągania wniosków i ponoszenia odpowiedzialności.

 

To wszystko mieszasz ze sobą w różnych proporcjach. Czasem dokładasz więcej odwagi, a czasem musisz znosić więcej porażek. Za każdym razem wstajesz, otrzepujesz spodnie i układasz nową drogę do sukcesu. Może to żmudne, może to niespektakularne ale zapewniam cię, że prawie każdy kto odniósł prawdziwy sukces, wcześniej niejednokrotnie zarył twarzą w piasek.

 

No bo wiesz, nie ma sukcesu bez porażek. Dlatego jeśli planujesz spełnić swoje marzenia i odnieść sukces to pamiętaj, że DZIŚ jest ten dzień kiedy powinieneś zacząć !

 

Ehdi

 

#sukces
Written by Ehdi Mars
  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    No pewnie! Serdecznie gratuluję, oddaję na Ciebie głos i jestem fanką:) Sama w sumie przeoczyłam termin zgłoszenia i obudziłam się dzisiaj, ale nie mam doła. Innym razem się uda,a ja mam co robic:))

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    No i właśnie. Dzięki za ten wpis. Cholera, znowu o sobie napiszę, ale w gruncie rzeczy tak mnie rozśmieszyłaś tym wpisem, że skoro ja nie będę od tego śmiechu spał, to mój komentarz za to uśpi innych. Równowaga w przyrodzie, co nie? Otóż mam przedziwną zdolność pakowania się w ciekawe historie. Zamiast siedzieć i żreć czipsy z piwem, jak pan Bóg przykazał, przed TV, to zawsze gdzieś sobie kliknę, na coś się zapiszę, wyjadę autem w najgorszą pogodę, no i potem „oj dzieje się”. A ja samiućki taki sam, a wokół same wilki wyją. Czyli katastrofa bankowa. Tyle tylko, że ze zdziwieniem widzę, że to pakowanie się tu i ówdzie, bardzo później procentuje a katastrofy nie są aż takie straszne. Każda góra wydaje się z dołu wysoka. W miarę kolejnych kroków i perspektywy lepsze, i widoki ciekawsze a i towarzystwo jakieś zdecydowanie bardziej zaangażowane i wie, czego chce. Powodzenia w konkursie, też się zapisałem. W końcu to podróż waloryzuje cel a niekoniecznie odwrotnie 🙂
    A tak na koniec, pewno dobrze znasz ten dowcip z pobożnym Żydzie, który narzekał codziennie podczas modłów, że w loterii wygrać nie może. Któregoś dnia Bóg nie wytrzymał i rzekł zrezygnowanym głosem: „Icek, ty daj mi szansę, ty kup w końcu ten cholerny los!”

  • http://pociagdozycia.blogspot.com/ BasiaK

    Świetny tekst. I świetny przepis. Ale pytanie mam. Gdzie kupić te wszystkie składniki? 🙂 Bo nigdzie nie mogę dostać odwagi. Gotowość na zmiany mam, ale nie wiem czy nie za mało. No i zgody na porażkę mi brakuje. Znów porażka? Nie chę! Hmmm, może więcej wniosków powyciągam i poziom szczerości wobec siebie zwiększę. A płakać nie można? Szkoda, bo lubię, dla oczyszczenia. Dobra i tak zawsze w kącie płaczę, nikt nie zobaczy. 😉 Rozgryzłaś mnie. Ja zgłoszenia nie wysłałam, bo stwiedziłam, ze jestem zbyt początkująca. Że wyślę jak już będę gwiazdą. 😀 Dzis muszę zacząć, nie mogę od jutra? A nie, kiedyś pisałam, że jutra nie ma. Może pojutrz…dobra dobra, zrozumiałam. 🙂 Dzięki za ten tekst. 😀

  • http://www.redefineyourself.pl/ Sylwia W.

    No właśnie, to jest wszystko tak banalnie proste. A z drugiej strony tak trudne, bo to są składniki, które trzymamy zamknięte gdzieś w szafce i nie chcemy ich używać. Kiedy się wysypią potrafią zatrząść boleśnie całym naszym światem.

    Wszystko ma dwie strony medalu. Można żyć „bezpiecznie” pozwalając marzeniom przelatywać nam przed nosem, albo wyciągnąć rękę po sukces, ale ze świadomością tego, że będzie trzeba zmierzyć się z tym, czego najbardziej się boimy.
    Tyle, że z trzeciej strony przecież strach ma wielkie oczy i on sam w rzeczywistości okazuje się o wiele straszniejszy od tego, co faktycznie się wydarza 🙂

  • https://madziklarowo.pl/ madziklarowo

    Biorę receptę i lecę do apteki wykupić lekarstwa.
    Dziękuję za kopa w tyłek 🙂

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    Dołożyłabym jeszcze: receptę wydrukować i powiesić na lodówce/suficie/nad łóżkiem itp. a potem czytać za każdym razem gdy się ją widzi i motywować się! Dzięki! ;*