Jak stać się silniejszym psychicznie ?

Jak stać się silniejszym psychicznie ?

Wiecie tak naprawdę to ja jestem straszny marudeł… boję się bardzo wielu rzeczy, czasem mam też za mało wiary w siebie. Można powiedzieć, że niezły mięczak ze mnie, bo ja tak stoję i marudzę, marudzę, łezka mi się w oku zakręci ale jak przyjdzie co do czego to i tak się nie poddam i skoczę w przepaść. Znam ludzi, których strasznie wkurzam, bo oni oczekują mojej determinacji, uważają że przez takie marudzenie szukam prostych wymówek… tylko, że to gówno prawda. Kiedyś mnie to samą wkurzało, uważałam że nie powinnam niczego manifestować, ściskać poślady i iść do przodu jak przecinak byle nie okazać tylko słabości. Tak też robiłam przez większość swojego życia, byłam kobietą ze stali. Dziś wiem, że to ślepy zaułek, siły nie mierzy się bowiem w braku słabości, prawdziwa siła … właśnie w słabości tkwi.

Chorzy na siłę

To tytuł podrozdziału który „ukradłam” od Tommego Hellstena, autora książki „Odwaga poddania się”. Generalnie samej książki nie polecam, no chyba że ktoś jest osobą bardzo wierzącą wtedy na pewno się sprawdzi, jednak teorie Hellstena choć głównie oparte na religii zafascynowały mnie na tyle, że postanowiłam się zatrzymać i przyjrzeć własnej słabości.

 

Nasze społeczeństwa są chore na siłę. Musimy być lepsi, szybsi, mądrzejsi… wszystko robić perfekcyjnie. Prawdziwe dzieci korpo nie czują strachu. Nie mamy przestrzeni na wrażliwość, łzy, smutek i słabość. Ganimy siebie za strach, nie pozwalamy sobie odpocząć. My musimy być mocni, ale im bardziej stajemy się mocni tym większa jest nasza słabość.

 

Czujemy się niezniszczalni ale to trochę jak budowanie zamków z piasku. Ta siła jest tylko powierzchowna. Mocniejsza fala zbije taki zamek z powierzchni ziemi, a wtedy mogą być leki psychotropowe, psychiatra i ….. kolejny pokaz urojonej siły. Koło się toczy i nic się nie zmienia.

 

Zamki z piasku

 

Jaki jest sens budowania zamków z piasku ? Nie lepiej zrobić coś trwałego ? Zamki z piasku są jednak szybsze, nie trzeba się im przyglądać. Wystarczy, że zbierzemy kawałek piasku z ziemi i stoi… mury z prawdziwymi fundamentami wymagają czasu, a dodatkowo trzeba w nie włożyć dużo pracy i można się mocno uwalić.

 

Lepiej jest udawać, że nie trzeba. Lepiej żyć w świecie gdy po każdej porażce musisz się zebrać z gleby w ciągu trzydziestu sekund bo jak się rozpłaczesz albo poleżysz tam minutę  wykluczą cię ze społeczeństwa i każą ci się następnym razem poprawić. Co ciekawe jesteśmy z siebie tacy dumni, z tej swojej „siły” tylko im dłużej tak funkcjonujemy tym trudniej i tym więcej energii nas to kosztuje. No bo ile można znosić to, że ignorujemy siebie ?

 

Życie jest tam gdzie się zatrzymasz

 

Jeśli nigdy nie poczujesz słabości, jeśli nie dasz jej prawa do egzystencji … to nigdy nie będziesz silny. Widzisz prawdziwa siła zaczyna się wtedy kiedy się zatrzymasz, kiedy przestaniesz za wszelką cenę próbować być silnym. Powiesz, że to bez sensu ale życie to nie tylko intelekt i nie da się go ogarnąć logiką i racjonalnym sensem, życie to również emocje i tak naprawdę to emocje stanowią źródło naszej siły.

 

Pamiętam jak kilka lat temu po prywatnej tragedii postanowiłam olać co mówią inni i po prostu się poddać. Pokazałam światu jak bardzo jestem słaba. Mówiłam wprost o tym co czuję, mówiłam o smutku, żalu, rozpaczy i żałobie. Myślicie, że spotkałam się ze zrozumieniem ? Może ze współczuciem ? Nic bardziej mylnego to co najbardziej mnie dotknęło w tamtym okresie to była ludzka AGRESJA.

 

Ludzie nie byli w stanie wytrzymać mojej słabości. Uważali, że muszę się podnieść JUŻ i NATYCHMIAST !!! Gdy po miesiącu od zdarzenia dość bliska mi osoba usłyszała, że ja nadal przeżywam po prostu obraziła się na mnie i przestała się do mnie odzywać. Gdy zapytałam co się stało, otrzymała odpowiedź, że się nad sobą użalam. Nie mogłam wyjść z podziwu, naprawdę. W ocenie tej osoby miesiąc po utracie najbliższych powinnam prawie w ogóle o tym zapomnieć, zaakceptować, pogodzić się i iść dalej jakby nic się nie stało. Dodam tylko, że moja słabość opierała się bardziej na przeżywaniu i nie leżałam przez miesiąc nie wychodząc z łóżka w rozpaczy (choć gdybym tego potrzebowała to też miałam do tego prawo), normalnie pracowałam i żyłam. Jednak samo manifestowanie emocji już było nie do zniesienia.

 

Ludzie tłumaczyli mi, że powinnam o tym nie myśleć, że po prostu powinnam uciec w pracę i starać się nie przebywać sama w domu. Pewnie kiedyś bym tak zrobiła, pewnie bym udawała ale wtedy z pewnością zbudowałabym jakiś zamek z piasku, który rozdrapywałby stare rany za każdym razem kiedy musiałabym go odtwarzać. Postanowiłam wybrać trudniejszą opcję i zdecydowałam się zatrzymać. Moją siłą było stanięcie ze słabością i bezradnością oko w oko.

 

Zaakceptuj bezradność

 

To kolejny problem naszych społeczeństw, jesteśmy silni na tyle, że musimy działać. Gdy stajemy wobec sytuacji, z którą nie możemy sobie poradzić dostajemy świra i uciekamy gdzie pieprz rośnie. Bezsilność… bezradność to często słowa, które chcemy wyrzucić z naszego słownika. Wydaje nam się, że zawsze można coś zrobić ale to nasze działanie jest tylko ucieczką od tego czego nie możemy zmienić.

 

Zgodnie z teorią Tommego Hellstena dowodem na fakt, iż siła tkwi w słabości jest choćby zasada terapii uzależnienia alkoholowego. Pierwszym etapem całego programu dwunastu kroków jest przyznanie własnej słabości „Przyznajemy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, przestaliśmy kierować własnym życiem”. Alkoholik aby wyzdrowieć musi przyznać się do własnej słabości, bo tylko słabość może mu dać prawdziwą siłę. Zauważcie, że alkoholicy bardzo często wielokrotnie próbują zakończyć picie na zasadzie „silnej woli”, jednak w większości wypadków wykazywanie się siłą wobec nałogu nie działa. Nasza siła pojawia się od momentu zrozumienia i zaakceptowania własnej bezradności.

 

Gdy alkoholik przestaje udawać, że poradzi sobie bez pomocy… gdy pokazuje jak słaby jest wobec nałogu to nagle pojawia się siła. Siła, która pomaga mu przejść przez proces trzeźwienia i zareagować odpowiednio nawet jeśli dojdzie do porażki.

 

Tak jest ze wszystkimi innymi elementami w życiu … gdy zaakceptujemy słabość własną i innych, tylko wtedy będziemy mogli coś zmienić, tylko wtedy uda nam się wygenerować większą siłę.

 

Czasem trzeba się poddać !

 

Niedawno pewien znajomy powiedział mi, że w życiu nigdy nie wolno się poddać, a ja wam powiem, że gówno prawda … w życiu wolno, a nawet czasem trzeba po prostu się poddać. Powiecie mi, że oszalałam, że jaki to ma związek z siłą bo już od jakiegoś czasu namawiam was w dziwny sposób abyście byli słabymi.

 

Wszystkie poradniki krzyczą do was z półek „nigdy się nie poddawaj”, „bądź wojownikiem”, a ja wam pierdziele takie farmazony. Bo widzicie gdy jesteś już słaby i gdy składasz broń w tym wszystkim nie chodzi o to abyś położył się teraz na kanapie i płakał w nieskończoność tu chodzi o akceptację słabości, bezsilności i bezradności… tej dokładnie, która jest w was, a zapewniam cię, że w każdym jest.

 

Gdy zostałeś nauczony kultu siły to starasz się nie spaść z klifu na sam dół. Trzymasz się kurczowo ręką, boli jak cholera ale za nic się nie puścisz. W końcu jesteś siłaczem ! A ja ci mówię poddaj się do cholery, puść tą łapę. Spadnij na sam dół, trochę się poobijasz ale też zobaczysz, że tak jesteś słaby, tak umiesz płakać ale z drugiej strony tak właśnie ma być. Teraz możesz dużo lepiej się przygotować, poobserwować swoją własną słabość i spróbować jeszcze raz wejść na ten klif.

 

To od ciebie zależy jak pokierujesz swoim życiem ale zapewniam cię, że na tym świecie jest miejsce dla twojej słabości. Bo widzisz w życiu bywa różnie i nigdy nie wiemy jak potoczą się nasze losy. Ja uważam, że lepiej jest odczuwać słabość, niż spędzić życie na ucieczce i udawaniu.

 

Słabość to prawdziwa moc

 

Nie wiem czy ktoś z was kiedykolwiek czytał o Tali Joy Castellano, trzynastolatce, która przed śmiercią zawładnęła youtubem. Ta dziewczynka cierpiała na wyjątkowo niefajny przypadek białaczki. Umarła po sześciu latach zmagania z chorobą. Ludzie mówili, że taka szkoda, że taka była silna bo pomimo choroby kręciła pełne życia filmiki gdzie uczyła innych jak wykonywać fajne makijaże.

 

Tylko widzicie cała siła Tali tkwiła w jej słabości. Ona wiedziała i rozumiała, że była chora. Ona też pogodziła się z faktem, że prawdopodobnie nie przeżyje. Talia zaakceptowała swoją słabość i bezgranicznie przyjęła swoją bezradność wobec choroby. Talia korzystała z życia w pełnej akceptacji dla swoich niedoskonałości. Nie miała włosów, jej ciało na pewno dawało jej do zrozumienia, że nie jest zdrowa ale ona była z tym pogodzona. Umarła mając lat trzynaście i wiele osób oczywiście twierdziło, że nie zdążyła sobie pożyć. Oczywiście szkoda, że odeszła tak wcześnie ale z drugiej strony dzięki swojej akceptacji żyła pełniej i odważniej niż większość „siłaczy” żyjących o wiele lat dłużej.

 

Nie udawaj !

 

Dlatego bez względu na to czy jesteś kobietą czy mężczyzną następnym razem kiedy poczujesz się słaby po prostu daj temu upust. Nie udawaj siłacza ani super bohatera. Naprawdę przez fakt, iż uronisz łzę lub dopuścisz do siebie swój lęk nie staniesz się gorszym człowiekiem. Czy wiesz, że brak słabości blokuje nas też przed prawdziwą bliskością z drugim człowiekiem ?

 

Nie walcz ze słabością bo to nie ma sensu ona nie jest od tego aby od niej uciekać. Ona jest po to aby ci pokazać, że nie jesteś sam na ziemi i że masz prawo oczekiwać pomocy i masz prawo być słaby. Tylko zaakceptowanie słabości stanowi akceptację siebie i pozwala na prawdziwy wzrost. Nie staraj się tego logicznie zrozumieć… spróbuj to poczuć, spróbuj poczuć prawdziwego siebie.

 

Jak ktoś mądrze powiedział życie jest aby żyć, a nie je rozumieć – i to brzmi dla mnie dobrze. Po pierwsze musisz żyć; tylko wtedy możesz próbować zrozumieć choćby niewielką część doświadczenia. Jeśli starasz się rozumieć życie zamiast żyć, badasz je intelektualnie z bezpiecznego dystansu tracisz w sposób dwojaki. Po pierwsze kiedy polegasz wyłącznie na swoim intelekcie, postrzegasz życie w sposób zniekształcony – widzisz je przez szkło, które zmienia Twój sposób postrzegania i prowadzi Cię na manowce. Twój intelekt w takim przypadku staję się przeszkodą w życiu. Po drugie w swojej głowie uciekasz od życia zamiast brać w nim udział, pozostajesz tylko obserwatorem, który nigdy nie ubrudzi sobie rąk.

 

W życiu musisz pobrudzić sobie ręce łącznie z brudem za paznokciami. Musisz się załamać, zagubić czy zdezorientować. Nie powinieneś używać swojego intelektu aby regulować, porcjować czy filtrować życie. Życie jest fenomenem o wiele większym niż ludzki umysł. Twój intelekt jest tylko sługą, a nie Twoim panem; on musi odnaleźć swoje miejsce w dużo większym kontekście.  

 

Intelekt nie jest najlepszym narzędziem do rozwiązywania największych życiowych pytań. (…) W obliczu wielkich życiowych tajemnic – takich jak miłość, cierpienie, śmierć, Bóg, tożsamość i sens istnienia – musisz pozwolić aby Twój intelekt pozostał w tle i milczeniu. Kim jestem i co mam zrobić z życiem ? Jaka jest prawda, prawda o życiu i mnie samym ? Nie możemy odpowiedzieć na te pytania intelektem. Potrzebujemy innych narzędzi i zasobów oraz innych punktów widzenia.” – Tommy Hellsten „Odwaga poddania się” (tłumaczenie z jęz. ang. by Ehdi).

 

Nie próbujcie zrozumieć życia i was samych… po prostu żyjcie. Popatrzcie na zwierzęta, one są po prostu sobą i niczego nie udają … może czas się od nich czegoś nauczyć ? Życie nie zawsze trzeba rozumieć… czasami trzeba je po prostu poczuć.

 

Ehdi

Świat według Ehdi

 

 

autor zdjęcia 

 

 

 

#AKCEPTACJA#psychologia#rozwój
Written by Ehdi Mars
  • http://krasnoludkiprzysterach.pl Hai Le

    Dobrze napisane <|;^P Ja bym poszła nawet głębiej,bo mam alergię na wyrażenia jak: "walczyć o siebie", "walczyć o swoje życie" i wszystkie te podobne hasła, w których tylu ludzi się lubuje, bo niby "wyzwalające", a ja widzę ile one potrafią zrobić szkody nastawiając nas bojowo w czymś, co takiej postawy nie potrzebuje. Życie się żyje, życia się nie walczy. A jeśli ktoś walczy to niech nie narzeka, że ma cały czas trudno i pod górkę, bo to się właśnie tak kończy z taką postawą.

    • http://kroliczekdoswiadczalny.pl/ Króliczek Doświadczalny

      „nastawiając nas bojowo w czymś, co takiej postawy nie potrzebuje” – to bym chciała podkreślić w Twojej wypowiedzi, bo nie lubię skrajności. O ile bojowe nastawienie bywa czasami bardzo potrzebne w życiu i warto mieć miecz w zanadrzu, to jednak trzeba wyczuć moment, kiedy należałoby te całe sztuki walki odstawić na bok, i jak mówi Ehdi – spuścić (heh) się ze skały.
      A mam wrażenie, że sporo ludzi jak już opanuje jedno z tych podejść, to trzyma się go kurczowo, jakby w obawie, że jak odpuści raz, to już mu tak zostanie.

      • http://krasnoludkiprzysterach.pl Hai Le

        właśnie, choć coraz bardziej przekonuję się do tego, żeby jednak w życiu nigdy o nic nie walczyć, bo do tej pory jakoś zawsze okazywało się to niewarte to jednak nie będę (jeszcze?) tej postawy polecała wszystkim. Ważne dla mnie, żeby się do życia jako takiego nie nastawiać jak do przedzierania się boso przez dżunglę.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      „życie się żyje, o życie się nie walczy” świetne podsumowanie. Z drugiej strony ja czasem uważam, że motywujące gadki robią robotę. Tylko właśnie tak jak powiedział Króliczek nie za wszelką cenę i trzeba też zrozumieć jakie są nasze granice i w którym momencie należy się zatrzymać by nie przecwałować przez życie walcząc z niewidzialnym wrogiem, którym jesteśmy dla siebie my sami.

  • http://monotematycznaona.pl MonotematycznaOna.pl

    Ludzie boją się dać sobie czas na odczuwanie bólu i słabości, pewnie dlatego, że nie mają obok siebie osób, które je zrozumieją. W obawie przed odtrąceniem albo wyśmianiem, że taki z Ciebie mięczak wolą w sobie wszystko zadusić i udawać, że jest ok. Żyć dalej mimo tego bólu, który w nich jest. Taki człowiek stara się być silny, a w sobie odczuwa frustrację, bo nie może dać upustu prawdziwym emocjom. Naszemu organizmowi, naszej duży należy się taka terapia. Żeby przecierpieć co boli i jakoś uporać się z tym co nam trapi. Na swój własny sposób. Dopiero kiedy damy sobie na takie emocje czas i zgodę jesteśmy w stanie się z nich wyleczyć i stać się odrobinę silniejszymi na przyszłość.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Jesteśmy tak wychowywani przez naszych rodziców bardzo często. To oni pierwsi odmawiają nam prawd do słabości czy łez, szczególnie chłopcom. Dlatego później w dorosłym życiu często jest nam trudno w ogóle pokazać naszą słabą twarz. Szkoda, że nlajbliźsi nam ludzie chcąc dla nas tak dobrze, po prostu nas krzywdzą.

  • http://kroliczekdoswiadczalny.pl/ Króliczek Doświadczalny

    Cała prawda Ehdi. Przechodziłam taki moment zrozumienia latem, kiedy nazbierało mi się trochę różnych spraw i wgniotło mnie w ziemię. Musiałam przyznać sama przed sobą, że jestem totalnie słaba, złamana i przez jakiś czas będę stała w miejscu, zanim ruszyłam do przodu.
    I rzeczywiście, tak jak mówisz, niektórzy reagowali na to alergicznie, jakby smutek był zaraźliwy.
    Ale nie ma tego złego. Takie momenty dobrze pokazują kto nas otacza. 🙂
    W sumie nie mam tym ludziom za złe jakoś wielce, bo tak nas wychowują i rodzice, i kultura „nie becz, nie łam się, weź się w garść”.
    Trzeba jednak zrobić świadomy wysiłek, żeby zmienić to podejście. A nie każdy przywykł do czegoś takiego jak świadomy wysiłek 🙂

    Buziaki!

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      To prawda takie sytuacje weryfikują znajomości, bo jeśli ktoś nie ma przestrzeni na moją słabość to może rzeczywiście lepiej aby sobie poszedł.

      No właśnie kultura.. i wychowanie. Powiem Ci, że jeszcze my kobiety mamy trochę lepiej. Facetom społecznie w ogóle odmawia się prawa do słabości, uczuć i łez. To jest bardzo smutne jak czasem facet musi przełamywać się mocno aby zapłakać. Pamietam mojego brata gdy oboje cierpieliśmy i wiem, że tak wiele go kosztowało aby się publicznie rozpłakać.

  • http://www.redefineyourself.pl/ Sylwia W.

    Niesamowicie prawdziwy tekst. Boimy się przyznawać do słabości. Boimy się, że jeśli okażemy bezsilność czy smutek to zostaniemy uznani za takich, którzy nie potrafią sobie poradzić w życiu. Boimy się przyznawać przed sobą samym, bo czujemy się gorsi od tych, którzy idą przez życie bez zatrzymywania się. Tłamsimy w sobie uczucia i emocje i powoli wyniszczamy się od środka. A przecież te emocje to część nas. Składamy się z nich tak samo jak z kości czy tkanek. Wypierając się ich to tak, jakbyśmy wypierali się swojej ręki czy wątroby. Warto dać sobie szansę na bycie sobą i na odczuwanie…

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Bo wciska się nas w pewne role, sami bardzo często chcemy być perfekcyjni i dlatego słabość budzi w nas taką odradzę, ona burzy nasz obrazek. I właśnie przez nasze deficyty i brak poczucia własnej wartości nie dajemy sobie przestrzeni na siebie. Ja znam osoby, które po prostu uciekają przed sobą ale podejrzewam, że gdyby dano im kontakt ze sobą nie wytrzymałyby ani minuty. Takie życie jest jednak bez sensu, jak od kiedy zrozumiałam jak dobrze być sobą czuję się zdecydowanie bardziej spełniona i szczęśliwa.

  • http://www.kierunekspelnienia.pl Kasia Potasznik

    Jakiś czas temu zderzając się, a tak na prawdę pierwszy raz pozwalając sobie na bezradność, poczułam w tym ogromną ulgę. Kiedy się leży to już się ani o nic nie stara, niczego udowadnia, ani niczego z tych rzeczy, na które tracimy tyle energii. Perspektywa leżenia daje zupełnie inny obraz. I to szczerze mówiąc, dla mnie, która zawsze byłam zaradna we wszystkim, było to duże zaskoczenie i najprawdziwsze doświadczenie spotkanie ze sobą. Szczerze polecam.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      I właśnie to jest dobre, a co ciekawe jak damy sobie przestrzeń na słabość to nagle okazuje się, że nie rozpadliśmy się na kawałki, ziemia się nie zatrzymała i wszechświat nadal istnieje a my po wszystkim wstajemy silniejsi i jest nam łatwiej.

  • Karolina Szews

    Świetny tekst 🙂 W końcu moc w słabości się doskonali. Szkoda że faktycznie i nad jest tak mało przestrzeni na smutek bądź słabość drugiej osoby.

  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Cudowny tekst, po prostu cudowny! Odnalazłam w nim siebie i powiem Ci, że mam bardzo podobne doświadczenia. Gdy po 8 latach związku wszystko straciłam, każdy chciał bym była silna…”masz to za sobą, nie daj się”. A ja chciałam pobyć ze swoim bólem, poczuć słabość, dać sobie czas. To było i jest dla mnie bardzo ważne…dać sobie chwilę na pobycie słabą i bezradną.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Ha ha ha to jest ciekawe doświadczenie, obserwowanie otoczenia kiedy mówimy wprost „nie chce być silna”, „daj mi miejsce na mój ból”. Ja nie spodziewałam się, że ludzie mają tak niską tolerancję na słabość.

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    Genialna puenta! To takie prawdziwe! ‚ Życie nie zawsze trzeba rozumieć… czasami trzeba je po prostu poczuć.’ <3 <3 <3 To takie idealne podsumowanie tego, co się obecnie u mnie dzieje 😀

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Ja jestem taką osobą skrajnie logiczną i czasami za wiele mam rozkmin w głowie i kiedyś rozmawiając z mądrym znajomym i prowadząc życiową rozkminę stwierdziłam „Może to kiedyś zrozumiem”, a on mi odpowiedział „W sumie nie ważne czy zrozumiesz ale może poczujesz.” i wtedy mnie to uderzyło między oczy. Ja mam czasem takie przebłyski, czasem właśnie wystarczy jedno słowo i sprawy układają się w całość ale nie za sprawą rozumu, to wszystko są emocje ;).

  • http://madamevela.blogspot.com Vela

    Uwielbiam Twoje teksty, są takie prawdziwe… Czasem trzeba przyznać się do słabości, często zapominamy o tym, że to jest zupełnie normalne i ludzkie.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Cieszę się, że lubisz moje teksty !

  • http://losgrafikos.pl SuspiciousPlum

    Pewnie, że trzeba nauczyć się poddawać 😉 Tak samo jak trzeba umieć przegrywać. Po co się bezsensownie męczyć? Niektóre sytuacje stają się łatwiejsze, jak właśnie się poddamy. Oczywiście nie zawsze, ale czasem trzeba.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Wiadomo trzeba też rozróżnić użalanie się nad sobą od takiej prawdziwej akceptacji dla własnej słabości i niedoskonałości. Zbyt duża walka nigdy nie przynosi odpowiednich rezultatów bo z reguły walczymy z samym sobą.

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    Ehdi, myślałaś o tym żeby zostać coachem? Piszesz niezwykle wartościowe i mądre teksty! Może trochę kontrowersyjne ale ja się z Tobą w 100% zgadzam! Żeby znaleźć siłe- trzeba spaść na dno- i odbijajać się od niego nabierać mocy. Bezradność, smutek, strach czy brak sił- to nie obciach i nie ozna się wstydzić tych emocji!
    Mam znajomą która za wszelką cenę dążyła do mocniej, więcej, lepiej głosząc „never surrender”. Los chciał że zdrowie zaszfankowało i zmusiło ją do surrrender. Poddała się. Ale teraz wróciła. Zmieniła set of mind. Jest naprawdę silniejsza.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Kiedyś ktoś mi sugerował, że mam naturalny talent terapeutyczny ale podjęłam decyzję, że nie chcę zajmować się terapią bo problemy innych ludzi jednak mnie przytłaczają a ludzie kochają często przerzucać odpowiedzialność na innych. Bardziej rozważam w perspektywie czasu prowadzenie warsztatów z zakresu samorozwoju czy motywacji. No ale do tego jeszcze trochę drogi i pracy nad sobą ;).

      • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

        A to racja- ludzie lubią spychać odpowiedzialność a i ja nie zajęłam się psychoterapią ( po psychologie jestem) bo nie umiałabym się dystansować od problemów innych. Ale warsztaty to dobry krok. Trzymam zatem kciuki :).

  • http://zaniczka.pl Zaniczka

    Ehdi – bardzo lubię Twoje wpisy, jesteś mądra babka. Ja ze swoją depresją schowałam się w 4 ścianach, ale to może dlatego, że nie potrafię mówić o swoich uczuciach.
    Czasami trzeba być słabym i poddać się.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Mówienie o uczuciach jest ważne ale nie jest proste. Dlatego kochana należy się tego uczuć i na własnym przykładzie powiem Ci, ze się da ! Nie wspomnę o tym, że gdy otwieramy się na swoją emocjonalność i gdy mówimy o niej głośno nasze rzycie nabiera nowej i lepszej jakości. Fakt ludzie czasem będą patrzeć na nas krzywo ale co tam, ludzie nie przeżyją za nas naszego życia. Ja miałam kiedyś taką depresję, że nawet trzech psychiatrów nie było mnie w stanie zdiagnozować taka byłam dobra w udawaniu, że wszystko jest super, a tak naprawdę byłam jak robot zupełnie wyzuta z czegokolwiek. Nie polecam takiego stanu zdecydowanie.

  • http://dalamzycie.pl Dałam Życie

    Niesamowicie napisane!!! Czytałam z zapartym tchem jednocześnie uświadamiając sobie, jak wiele razy mnie też to dotyczyło, jak wiele razy nie byłam silna, mimo iż tego ode mnie oczekiwano… masz rację – czasem musimy w życiu przeżyć także trudne, ciężkie chwile powoli, sami sobie, bez ponaglania, zanurzeni w swoich uczuciach, bez ponaglania ze strony otoczenia…

  • Pingback: POPochane: styczeń - Krasnoludki przy sterach()