Jak radzić sobie ze smutkiem ?

Jak radzić sobie ze smutkiem ?

Zima nie wpływa dobrze na nasze samopoczucie. Latem gdy cieszymy się urokami światła słonecznego łatwiej nam zachować równowagę. Zresztą udowodniono naukowo, że ilość światła słonecznego ma olbrzymie znaczenie dla naszego zdrowia psychicznego i nastroju (pisałam o tym tutaj). Nie bez przyczyny kraje skandynawskie ciągle walczą z plagą samobójstw i choć mają na tym polu sukcesy tzw. „syndrom skandynawski” ciągle zabiera sporo istnień. W Polsce nie mamy tak dużego problemu ale na pewno mocno odczuwamy brak światła wraz z nadejściem zimy.

Wyłażą wtedy wszystkie nasze demony, a życie wydaje się o wiele bardziej skomplikowane. Oczywiście smutek nie jest związany tylko z jedną porą roku. Potrafi pojawić się zawsze i wszędzie i czasem nas zupełnie zaskoczyć. Czasem nawet nie do końca rozumiemy czemu się pojawia i czemu jest tak upierdliwy. Sprawia wrażenie wrednego małego krasnala, który usadza się w kącie pokoju i z lubością przygląda się jak rozwala nam dzień. Co z nim zrobić i jak się go pozbyć ?

 

Zatrzymaj się !

 

Odczuwanie emocji jest normalne, bez względu na to jakie one są. Nie ma złych emocji, bywają tylko czasem te mniej przyjemne. Jeśli będziesz ignorować swoje odczucia, to one wcześnie czy później cię dopadną i ugryzą cię w sam środek tyłka. Czasem gdy coś w sobie mocno tłumimy i chowamy pod mentalny dywan to w najmniej odpowiednim momencie nas dopadnie… czasem właśnie w osobie wrednego krasnala, który bez powodu usadzi się w kącie i będzie zarzucał nas falami smutku i rozpaczy.

 

Dlatego pierwszym etapem jest zezwolenie na wszystkie swoje emocje. Koniec z uciekaniem przed prawdą i uczuciami. Spróbuj co najmniej raz dziennie usiąść w spokoju na 5- 10 minut i postaraj się wsłuchać w siebie.

 

Stopklatka

 

Tą metodę nazywam stopklatką. Nauczyłam się jej na jakichś warsztatach i wiem, że wiele we mnie zmieniła.

 

W chwili zatrzymania skupiasz się wyłącznie na swoich emocjach i odczuciach. Najlepiej abyś mówił sobie w głowie lub na głos (wedle wyboru) co właśnie czujesz. Pamiętaj, że „dobrze”, „źle”, „kiepsko” to nie są emocje. Wiele osób w początkowej fazie nie potrafi nazywać swoich emocji. Dlatego możesz wrzucić w wyszukiwarkę hasło „lista emocji” i możesz znaleźć dla siebie pomoc dydaktyczną. Prawidłowo wykonane ćwiczenie powinno wyglądać mniej więcej tak.

 

„Siedzę na dywanie, jestem zmęczona, odczuwam lekką ekscytację w związku z wieczornym spotkaniem. Wyczuwam w sobie lekki strach ale nic co by mnie paraliżowało. Mam niski poziom energii, odczuwam pewien dyskomfort bo lekko boli mnie brzuch. Jestem trochę rozdrażniona, że pewne sprawy się przeciągają. Czuję też satysfakcję, że dziś udało mi się osiągnąć sukces. Dywan, na którym siedzę jest dość twardy, jego włosy są dość nieprzyjemne w dotyku…..”

 

Rozumiesz ideę ? Należy skupiać się zarówno na swoich emocjach jak i odczuciach fizycznych. Musisz nauczyć się obserwować swoje emocje oraz rozróżniać sygnały, które wysyła ci twoje ciało.

 

Zapytasz po co ci to ? Przecież przyszedłeś tu po szybkie rozwiązanie swoich problemów z gorszym samopoczuciem ? W emocjach niestety wszystko co szybko powoduje, że wcześniej czy później coś wróci do nas rykoszetem. Z drugiej strony jeśli damy szanse przyjrzeć się temu co czujemy mamy większe prawdopodobieństwo, że zmiany będą trwałe.

 

Ćwiczenie ma nauczyć cię rozpoznawać swoje emocje. Spróbuj choćby przez kilka dni… nawet jeśli nie będziesz go robił regularnie tylko wtedy, kiedy ci się przypomni. Im częściej i wytrwalej będziesz ćwiczył tym łatwiej nauczysz się poznawać i być w kontakcie ze swoimi emocjami.

 

No ale co z tym smutkiem ?

 

Smutek to emocja jak każda inna. Pojawia się wtedy gdy w naszym życiu jest coś nieprzyjemnego. Zawsze nasza pierwsza reakcja to ucieczka… staramy się zrobić coś by się rozweselić. Nasze otoczenie nie jest przygotowane do tego aby pozwolić nam na smutek. Ktoś da ci czekoladę, kieliszek wina, czy zaprosi na kolację. Ważne abyś nie czuł. Ty masz wrażenie, że to ci pomoże. Odwracasz głowę, idziesz na kolację, trening, jesz lody i chwilowo wydaje ci się, że odczuwasz ulgę. Czasem smutek odchodzi… ale z reguły odchodzi tylko na chwilę.

 

Po chwilowej uldze wredny krasnal znowu usadza się w kącie. Możesz udawać, że go tam nie ma, możesz rzucić się w wir domowych obowiązków ale on nie zniknie. Na chwilę o nim zapomnisz… ale i tak będzie, a jeśli zablokujesz się bardzo to wcześnie czy później wypełznie z kąta ze zdwojoną siłą, większy i silniejszy.

 

Najpierw przyczyna

 

Smutek raczej rzadko pojawia się bez przyczyny. Jeśli go odczuwasz spróbuj zlokalizować jego źródło. Jeśli twój smutek wynika na przykład z utraty osoby bliskiej, jakiegoś niepowodzenia to dobrze, że wiesz dlaczego pozwól mu wybrzmieć. O tym jak to zrobić będzie za chwilę.

 

Bardzo często zdarza się jednak tak, że smutek napada nas „bez przyczyny”. Oczywiście ta przyczyna jest ale gdzieś głęboko ukryta. Jeśli przez lata nie zwracałeś uwagi na swoje emocje to teraz nie oczekuj, że nagle wszystko poukłada się na właściwych półkach. Prawdopodobnie obecny smutek jest efektem czegoś co upchnąłeś dawno temu pod emocjonalny dywan. Szukanie przyczyny może stanowić wyzwanie i trudno będzie to jednoznacznie określić. Jeśli jednak pozostaniesz otwarty na emocje to wszystko wcześniej czy później się obnaży.

 

Zauważ mnie

 

Jeśli napada cię smutek, zauważ go. Nie próbuj uciekać. Nie odganiaj go za wszelką cenę. Zwizualizuj go sobie, choćby jako wrednego krasnala. Możesz oczywiście iść do knajpy, napić się wina tylko zabierz krasnala ze sobą. Powtarzaj mu, że go widzisz, że go dostrzegasz i nie odmawiasz mu prawa do istnienia. Czasem musisz też po prostu posiedzieć z krasnalem na kanapie.

 

Nie obwiniaj się, że go czujesz, nie bądź zły, że on tam jest. Najzwyczajniej w świecie zacznij go dostrzegać i daj mu prawo do istnienia. Im bardziej będziesz uciekać, tym bardziej on będzie cię gonił. Zrozum on jest twoim smutkiem, czuje się tak samo podle jak ty, wcale nie jest wredny i wcale nie przyszedł ci dokuczać. Pojawił się bo taka była potrzeba, bo musiał.

 

Nie gwarantuję ci, że on odejdzie w chwili kiedy go zauważysz. Czasem potrzebujesz z nim poobcować, czasem jest tak silny, że musi sobie z tobą pobyć. W chwili kiedy jednak przestaniesz go negować, kiedy zaczniesz zabierać go ze sobą on wcześniej czy później po prostu odejdzie.

 

Smutek ma to do siebie, że musi przebrzmieć. Nie zrobi tego jednak bez twojej pomocy. Nie da się go upchnąć na sam dół pudła i czekać, aż tam załatwi swoje sprawy. On musi być widoczny, musi być na powierzchni. Jeśli nie dasz mu prawa do bycia przyklei się do ciebie jak guma do żucia do włosów.

 

Twój smutek musi wiedzieć, że go dostrzegasz. On jest w sumie taki, że goni cię jak uciekasz ale jeśli poświęcisz mu trochę czasu sam odejdzie i to szybciej niż się spodziewasz. To trochę jak z dzieckiem… jest głośne, krzyczy i może irytować, gdy pragnie zwrócić na siebie swoją uwagę. Gdy jednak dostrzeżesz dziecko i dasz mu trochę uwagi i miłości to ono odejdzie zająć się sobą.

 

Pamiętaj odczuwanie smutku to nic złego, to zwykła fizjologia i każdemu się zdarza. Nawet jeśli jesteśmy szczęśliwi mamy prawo do naszego smutku.

 

Pomoc !

 

Czasem jednak gdy twój smutek jest tak silny, że nie masz ochoty rano wstać z łóżka. Gdy przytłacza cię całym sobą. Gdy wszystko traci sens i nie widzisz niczego co mogłoby ci pomóc, to jest moment aby poszukać profesjonalnej pomocy. Czasem permanentne odczuwanie smutku może być oznaką depresji, a depresję się leczy. Dlatego jeśli nie potrafisz sobie poradzić sam, smutek ciągle jest i nie odchodzi, nie czekaj. Proszenie o pomoc nie jest niczym złym. Czasem jedna wizyta u lekarza może wiele zmienić.

 

Nie obawiaj się ocen i nie bagatelizuj swojego stanu zdrowia. Depresja jest chorobą jak każda inna. Jeśli człowiek jest chory, to normalne, że się leczy.

 

 

 

Życzę wam samych radosnych i kolorowych dni ale jeśli pojawi się smutek, nie ignorujcie go… dajcie mu prawo aby być.

 

 

Ehdi

Świat według Ehdi

#depresja#emocje#smutek
Written by Ehdi Mars
  • http://headdivided.pl/ Dominika R.

    „W emocjach niestety wszystko co szybko powoduje, że wcześniej czy później coś wróci do nas rykoszetem.” – oj tak, przetestowałam to już na sobie. Jak się czymś mocno stresuję albo smucę, a nie „przetrawię” tego tylko stłumię, to prawdopodobnie za parę dni to się na mnie odbije.
    Fajny pomysł ze zwizualizowaniem smutku jako krasnala, już mam w kolekcji Ciocię Melancholię w narciarskich goglach, a teraz dojdzie smutek jako krasnal 🙂
    Smutek – dajcie mu prawo by być – to idealne podsumowanie tego tekstu.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Ciocia Melancholia jest boska 😉 i to jeszcze w narciarskich goglach. Widzę, że nie tylko ja mam pomysł na wizualizację emocji.

      Żyjemy niestety w takim kraju gdzie emocje są nieco grzechem. Dlatego musimy nauczyć się je odczuwać, bo inaczej nic z tego dobrego nie wyjdzie. No a samo odczuwanie to proces i sam się nie zrobi. Czy Ty wiesz jak wiele ludzi właśnie nawet nie potrafi nazwać tego co czuje ? Dla nich dobrze czy źle to już są emocje i zupełnie nie rozumieją po co im cała reszta ;).

  • http://www.redefineyourself.pl/ Sylwia W.

    Zgadzam się z tym, że nie powinniśmy ignorować swojego smutku tylko lepiej się mu przyjrzeć. Takie ćwiczenia z wizualizacją i opisywaniem swoich emocji są naprawdę bardzo pomocne. Niestety zauważyłam na swoim przykładzie, że w chwilach, kiedy jest nam bardzo źle trudno się do nich zmobilizować. Ale zdecydowanie warto to zrobić!

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Na pewno warto z tym ćwiczyć. Niestety wiele osób w ogóle wrzuca swoje emocje w niebyt, nawet nie potrafią ich nazwać. Sama byłam kiedyś na tym miejscu. Ludzie czasem trochę się wstydzą takiej wizualizacji, bo chcą być tacy poważni… tacy silni tylko często obraca się to przeciwko nim.

      • http://www.redefineyourself.pl/ Sylwia W.

        To prawda

  • http://socjopatka.pl Socjopatka

    Być może prawdą jest, że najczęsciej smucimy się kiedy jest zimno i ciemno, ale największy setek samobójstw w Polsce odnotowuje się na wiosnę. Po melancholijnej zimie, najtrudniej jest wyjść i cieszyć się słońcem kiedy nas zastaje. Wtedy ludzie odczuwają najwyższy stopień zwątpienia i apatii. Dobrze im było w tej melancholii, a potem trzeba wyjść i stawić czoło światu i to jest najtrudniejszy moment.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      To prawda tylko przyczyna samobójstw na wiosnę wiąże się raczej z tym, że ludzie chcą przetrwać zimę, a gdy przychodzi ładniejsza pogoda nie poprawia im się nastrój i to pogłębia tylko depresję. Dlatego ważne jak sobie radzimy w okresie zimowym. Jeśli nie damy się totalnie wbić w ziemię zimą to mamy większą szansę na cudowną wiosnę.

  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Mam takie Krasnala….jest ze mną czasami i pojawia się niby bez przyczyny, ale ja doskonale wiem, że tak nie jest. Tak jak trafnie napisałaś, to przyczyna ukryta. Spróbuję kiedyś napić się wina i wykrzyczeć mojemu Krasnalowi wszystko, prosto w twarz.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Hmmm…. jeśli mogę coś radzić, to napij się lepiej soku, bo wino często zaburza nasz punkt widzenia. Dobrze jest odnaleźć to co powoduje, że krasnale przyłażą, bo one nie są złe z chęcią poszłyby do kogoś innego tylko cholera ty ich nie chcesz wypuścić.

  • http://witajslonce.pl/ Dotee

    Mądre i działa. Choć bywa niewygodne, zwłaszcza jeśli okazuje się, że dla usunięcia przyczyny smutku czeka nas jakieś życiowe przemeblowanie. To jeden z powodów, dla którego ludzie wolą, jak jest „chujowo, ale stabilnie” 😉

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      No właśnie „chujowo ale stabilnie” z reguły oznacza zamykanie się na siebie i swoje emocje, bo jeśli je do siebie dopuścimy to musimy rozwalić stabilnie… generalnie kółko zamknięte. Szkoda, że ludzie tak często zapominają o sobie i nawet o tym kim są.

  • http://www.kinoswinka.pl/ Świnka

    No zima jest pod tym względem nieciekawa :/ Staram się jak mogę by ją pokonać uśmiechem 🙂

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      No i słusznie… ja bardzo reaguje na brak światła. Korzystam ze świetlówek imitujących światło dzienne ale też nie ignoruję swojego smutku bo takie dni też mi się pojawiają niestety.

  • http://dizajnuch.pl/ Jacek eM

    ja lubię się smucić i martwić, jak każdy, kto na zewnątrz wydaje się być chodzącym poczuciem humoru. Dla mnie mocno terapeutyczny jest blog – wtedy właśnie czytam sobie co bardziej pojechane rzeczy i przechodzi. Nie wiem na kogo, ale ze mnie złazi 🙂

    I chyba się już dogadaliśmy – jedno drugiemu nie psuje życia za bardzo i żyjemy sobie razem, ja i moje smutki.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Terapia przez pisanie jest opisanym zjawiskiem ;). Pisanie zdecydowanie nam pomaga i pozwala ułożyć sobie myśli. Czasami nawet opisanie jakiejś sytuacji jest juz bardzo pomocne.

  • http://powerpinkyx.com/ Powerpinkyx

    Bardzo ładny i przydatny post. Sama chociaż jestem bardzo pozytywną osobą odczuwam ostatnio wiele negatywnych emocji. Ciężko jest mi nawet wytłumaczyć dlaczego. Ale właśnie muszę usiąść i zadać sobie parę pytań. Może wtedy się dowiem 🙂

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Warto pobyć ze sobą i warto poobserwować to co czujemy. Wtedy po prostu nagle okazuje się, że życie jest prostsze, a nikt z nas nie jest wolny od smutku. Czasem najbardziej pozytywne na zewnątrz osoby mają w środku największe demony, bo nie dają sobie prawa do tego smutku.

  • Pingback: Słonecznik #1: Zimowy Instagram i ciekawe linki - Witaj Słońce()