Zanim umrę !!!

Zanim umrę !!!

Siedzę w przedpokoju … to przedpokój mojego życia. Długi korytarz i ściany pokryte drzwiami. Za każdym wejściem inna szansa i inna alternatywa. Czekam. Siedzę na twardej ławce i czekam. Analizuję napisy na drzwiach i siedzę. Powoli zaczynam się domyślać, które drzwi gdzie prowadzą… no ale siedzę. Nudno tu trochę więc odpalam telefon i widzę jak znajomi zachęcają mnie do wzięcia udziału w akcji „zanim umrę”(„before I die”). No nie wait… ja nie umrę jestem przecież w poczekalni życia, mam czas… a może jednak mój czas się kurczy ? Obracam w ręku pierścionek i przypominam sobie jak zakrzywiła mi się ostatnio rzeczywistość.

Drzwi, drzwi… drzwi…

 

Wstaję z ławeczki i otwieram delikatnie pierwsze drzwi. Ustępują bez oporów. Podglądam ale nie mogę zobaczyć zbyt wiele. To tylko początek, nie wiem co tam będzie dalej. Podchodzę do kolejnych drzwi i znów zaglądam. Robię to mechanicznie, podglądam i staram się podjąć decyzję, a ostatecznie i tak wracam na ławeczkę. Przebieram nogami i zaczynam się zastanawiać co w sumie mi w tym wszystkim nie pasuje.

 

Rozważam co spowodowało, że właśnie zasiadłam znowu w tym miejscu. Z zamyślenia wyrywa mnie głośny dźwięk zegara tik-tak, tik-tak. O kurwa ! Mój mózg przeszywa świadomość brutalna niczym samurajski sztylet. O kurwa ! W poczekalni czas też płynie !!!

 

czyli jednak umrę ?

 

Nic nowego bym powiedziała jako ktoś kto raz już umarł … no ale wtedy to było wtedy… dostałam kopa ponownie na rozpęd. Może dlatego się nie boję ? Przeczytałam gdzieś, że ludzie, którzy wrócili z drugiej strony przestają bać się prawdziwego zgonu. Tylko czy aby na pewno wiemy jak jest po drugiej stronie ?

 

Mogę tu siedzieć bezczynnie ryjąc wzorki w drewnianej ławce. Mogę uciekać wzrokiem od wszystkich tych rozwiązań… ale prawda jest taka, że za którymś wejściem czai się nagroda główna.

 

Zaczynam chodzić po korytarzu i dostrzegam na brzegu ławki kreski wyryte twardym narzędziem. Czyżby ktoś zasiadał w tej poczekalni oprócz mnie ? Może to ilość prób, a może jakiś tajemny kod ? Może sama już będąc tu kiedyś wyryłam te kreski ?

 

Tik – tak, tik – tak… serce bije mi coraz mocniej. Ja jednak umrę, jednak tu umrę.

 

mój wybór !

 

Wzięłam do ręki kartkę i tworzę sobie listę rzeczy, które MUSZĘ zrobić przed śmiercią. Coraz więcej tego… no ale przecież ja mam czas, prawda ? Czy aby na pewno ? W uszach słyszę głośnie tik-tak, tik-tak… a jeśli jutro potrąci mnie ciężarówka ? No kurde nie… nie spędzę ostatnich momentów mojego życia w poczekalni… no ale zaraz przecież nie wiesz czy umierasz ? No ale czy warto do cholery ryzykować ?

Podrywam się z ławki i kieruję się w kierunku drzwi, które wcześniej sobie upatrzyłam.

– Poczekaj – słyszę w swojej głowie – a co jeśli to zła decyzja ?

– To wtedy wrócę tu postawię kreskę i wybiorę kolejne drzwi. – odpowiadam sobie bezgłośnie.

Podchodzę do drzwi i w chwili kiedy mam nacisnąć klamkę czuję dziwne podniecenie i panikę. Boję się ale zerkam na kartkę i wiem, że tak wiele mam jeszcze do zrobienia. Zamykam oczy i z pełnym impetem popycham drzwi, robię pierwszy krok.

 

Jest nowe … jest dziwne … nie jest łatwe … ale o wiele lepsze niż spędzenie życia w poczekalni.

 

Czekasz na coś ? Boisz się ? Nie wiesz co zrobić ? Pamiętaj aby nie spędzić swojego życia w poczekalni bo od złej decyzji gorszy jest tylko brak decyzji. Zróbcie sobie listę rzeczy, które koniecznie macie zrobić przed śmiercią, a zobaczycie jak wiele jest jeszcze przed Wami i jak bardzo trzeba się spieszyć.

 

Odradzająca się powoli i w bólach…

 

Ehdi

Written by Ehdi Mars
  • http://madamevela.blogspot.com Vela

    Często z czegoś rezygnujemy myśląc ,,mam jeszcze czas”. Co jednak jeśli go nie mamy? Nie można brać niczego za pewnik, bo… możemy tego nigdy nie doczekać. Dlatego może to głupie i to całe ,,chwytaj dzień” jest oklepane, ale z drugiej strony faktycznie życie teraźniejszością wydaje się rozsądne kiedy przyszłość jest niepewna. Zabrzmiało trochę może przygnębiająco, ale powinno to raczej stanowić kopa do tego, żeby faktycznie cieszyć się z tego co teraz i tu. 🙂

    • https://mowiecomysle.wordpress.com/ mówię co myślę

      Zgadzam się z Tobą całkowicie. To dobry wpis i daje on kopa, żebyśmy ruszyli z miejsca i nie czekali aż coś się stanie, bo wtedy może już być za późno. Chociaż rzeczywiście może wyglądać na przygnębiający.

      • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

        On trochę odzwierciedlał moje nastawienie do życia kiedy powstawał, czyli niby nie było mi do śmiechu ale wiedziałam, że trzeba było zebrać tyłek i ruszyć do przodu ;).

        • https://mowiecomysle.wordpress.com/ mówię co myślę

          Rozumiem. Fajnie to ujęłaś 🙂

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      No właśnie nigdy nie wiadomo ile mamy czasu. Trzeba żyć pełną piersią i nie odkładać niczego na później. Fajnie jak będziemy żyć do 90 ale i tak opłaca się nie odpuszczać ;).

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    A ja po prostu chcę żyć. Wybieram i ponoszę konsekwencje, zakładam, że po prostu sobie poradzę. A nawet jeśli życie mnie wywróci i nie dam rady wstać – to sobie poleżę, obejrzę świat z innej perspektywy, odpocznę, potem ruszę dalej. Jeśli wybieram jedne drzwi, inne nie mają już dla mnie znaczenia. Żyję tu i teraz, nie w dziesiątkach alternatywnych, równoległych światów. Mi jest prościej, bo stopień skomplikowania mojego myślenia jest na poziomie Kubusia Puchatka 🙂

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      To nie tak aby zmieniać swoje życie, ale czasem słyszę mam marzenie … ale nic nie robię aby je realizować, a najważniejsze jest wstać i otworzyć drzwi do marzeń.

      • http://bwotr.pl/ Bookworm

        Bo zejście z kanapy zawsze jest bardzo trudne 😉

  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Najgorsze to nie robić nic a później żałować…niestety nie starczy Nam na wszystko czasu, warto więc żyć i cieszyć się nim do granic możliwości. Mocno ściskam:*

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      No właśnie .. ważne aby zwalczyć o marzenia i o to aby iść do przodu ;).

  • http://nevena.pl Nevena

    O tak, poczekalnie, czy te rzeczywiste, czy też te metaforyczne to zło.

    • https://mowiecomysle.wordpress.com/ mówię co myślę

      To fakt, że tak to wygląda, ale jednak poczekalni nie rozpatrywałabym jak coś złego, bo są one potrzebne po to, żeby „człowiek się obudził” albo dojrzał do jakiejś decyzji. Bez poczekalni nie byłoby się od czego odbić.

      • http://nevena.pl Nevena

        No tak. Chodziło mi bardziej o to, że lepiej być poza poczekalnią niż w niej utknąć, ale masz rację – wszystko jest w życiu potrzebne nawet czekanie, czy wręcz negatywne wydarzenia. One sprawiają, że się rowzijamy.

        • https://mowiecomysle.wordpress.com/ mówię co myślę

          Wiem o co Ci chodziło 🙂
          Ale co tylko by się nie powiedziało czy nie napisało, to zawsze będzie wiele puntów widzenia. I chyba każdy jest dobry, bo i każdy człowiek jest inny, w innym momencie swojego życia. I dlatego wszystko jest potrzebne 🙂

  • http://fotoszepty.pl/ fotoszepty

    poczekalnie… chyba każdy z nas przesiaduje w nich za długo.
    dosłownie i w przenośni.