Święto Przemijania.

Święto Przemijania.

Od kilku dni zewsząd atakują mnie treści związane ze Świętem Zmarłych. Mam to nieszczęście, że mieszkam blisko ogromnego cmentarza i okolice mojego domu są praktycznie sparaliżowane przez miłośników grobowego szaleństwa. Nagle okazuje się, że ten dzień oznacza brak poszanowania dla przepisów ruchu drogowego, pokaz cwaniactwa i kilka jeszcze innych rzeczy. Ja jednak jestem smutna, smutna dlatego, że w ogóle nie widzę w tych ludziach kontemplacji i zadumy, a raczej nie we wszystkich…. To święto zostało sprowadzone do szybkiego wpadania na groby stawiania zniczy i uciekania do domu… ale czy ktoś zatrzymał się na chwilę.

Gdy zostajesz sam

 

Ostatnio wiele myślę o tym jak śmierć bliskich zmienia nasze życie, jak powoduje trwałe zmiany w otoczeniu. Czasem bliskim może być człowiek, a czasem zwierzę. Schowałam się z pisaniem ostatnio bo właśnie rozmyślania na temat przemijania przechodziły głównie przez moją głowę. W szczególności, że we frazach wyszukiwania w swoich statystykach odkryłam, że wiele osób chciałoby się dowiedzieć jak sobie radzić z żałobą po utracie bliskiej osoby.

 

Czuję się nieco „specjalistą” w tym temacie i wiele chwil poświęciłam na myśleniu o tym jak to naprawdę jest i jak to ze mną było kiedy świat zawalił mi się na głowę. Wiecie każdy z nas traci wcześniej czy później bliskich ale gdy zupełnie niespodziewanie z ciepłego życia wyrywa Cię śmierć i okazuje się, że zabiera Ci prawie wszystkich bliskich jednego po drugim to nagle nagrobna płyta na cmentarzu nie wydaje się zimna.

 

Zimina płyta

 

Był taki czas, że spędzałam wiele czasu na cmentarzu. Zawsze gdy byłam blisko, wpadałam choćby usiąść i pogadać. W pierwszym okresie gdy przekraczałam bramy cmentarza wyłam od samego wejścia. Później potrafiłam przejść drogę do grobu bez jednej łzy. Teraz czasem cicho łkam i rzadko przy ludziach pokazuję swoje łzy.

 

Zawsze gdy jednak jestem sama na grobie rodzinnym rozmawiam z „domownikami”, czasem na nich krzyczę, czasem mam do nich pretensję. Za każdym razem staram się jednak pobyć tam sama. Pojechać jak nikt nie widzi i nie skupiać się na tym aby sprzątać czy zapalać znicze, choć taka praca czasem pomaga jak boli. Człowiek sobie taki grób uporządkuje i już czuje się lepiej.

 

Niezrozumienie.

 

Do momentu kiedy nie straciłam naprawdę bliskich mi osób odwiedzanie grobów było dość dziwnym obowiązkiem. Chodziłam na grób mojego dziadka z mamą, bo ona zawsze strasznie przeżywała odwiedziny u swojego ojca. Przez chyba rok po jego śmierci zawsze wpadała w histerię po przekroczeniu bramy cmentarza, później już jej przeszło. Inne groby nie były mi jakoś szczególnie bliskie. Tęskniłam za babcią czy dziadkiem ale nie potrafiłam się wczuć w grobową atmosferę. Wolałam ich pamiętać za życia, a nie obcować z bezdusznym pomnikiem na cmentarzu.

 

W tym roku odwiedziłam groby bliskich tydzień wcześniej ale głównie dlatego, że wkurza mnie tłok ogólnie w życiu nie tylko na cmentarzu. Poza tym większa część rodziny wpada na cmentarz głównie w celach towarzyskich i aby sobie pogadać i wybadać komu się źle, a komu dobrze dzieje. Ja nie przychodzę na cmentarz po to aby prowadzić dyskusje. To jest raczej moje prywatne spotkanie z bliskimi. Jak tylko mogę i kiedy tylko mogę odwiedzam groby sama aby nikt mi nie przeszkadzał.

 

Chyba dopóki nie pożegnamy najbliższych osób obcowanie z cmentarzem będzie dla nas mało zrozumiałe.

 

Nie tylko cmentarz.

 

Dzisiejsze święto traktuję bardziej jako dzień zadumy. Rozmyślam dziś cały dzień o tych, których śmierć mi ostatnio odebrała. Rozważam pewną niesprawiedliwość wszechświata i tego, ze czasem zupełnie nie rozumiem dlaczego niektórzy odchodzą. To trudny dzień… naprawdę smutny.

 

Dlatego przestańmy narzekać na to święto, może przez chwilę zatrzymajmy się w tym pośpiechu. Może zamiast krytykować choć przez chwilę pokontemplujmy śmierć, która jest nieunikniona. Dziś jest święto przemijania, każdy z nas kiedyś przeminie ….

 

Ehdi

#cmentarz#żałoba
Written by Ehdi Mars
  • http://madamevela.blogspot.com Vela

    W dzisiejszych czasach święto to często jest na pokaz, wszyscy chodzą na cmentarz, bo tak wypada i aby spotkać na starych znajomych. Często też obładowani są całymi reklamówkami, drogich, zdobionych zniczy, aby wynagrodzić te miesiące kiedy ,,nie mieli czasu pójść na cmentarz”, a na grobach konkurs, kto przystroi lepiej i bardziej ,,na bogato”. Niewielu jednak pójdzie na msze, pomodli się przy grobie, powspomina zmarłego…

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      No właśnie to jest przykre. Często nawet wśród swojej rodziny obserwuję, że w tym odwiedzaniu grobów zmarły jest najmniej ważny. No ale istotne jest jak my to przerabiamy i jak my do tego podchodzimy. Jak każdy będzie leciał aby odfajkować kolejny pomnik to nic z tego fajnego nie wyjdzie. Smutny to był wczoraj dzień nie tylko przez atmosferę ale właśnie przez podejście wielu osób do sprawy, choć osobiście znam ludzi, którzy naprawdę chodzą na groby aby przeżywać spotkanie ze zmarłymi i ich święto.

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Każdy z nas kiedyś przeminie. Cóż, jedną z bliskich osób odzyskałem już „z drugiej strony”, gdy nadziei już było brak. Od tego czasu każdy dzień jest nam darowany, nauka z tego prozaiczna – której już umarli nam nie przekażą – że warto cenić czas tu i teraz.
    Odejście bliskich jest zawsze bardzo niesprawiedliwe, ja się pocieszam tylko tym, że może to nasz, ludzki punkt widzenia. Z ich nowej perspektywy może to ulga, a może realizacja jakiegoś mądrego planu, w którym tak musiało być, żeby… Sam nie wiem co.
    A mnie to wolałbym, żeby ludzie wspominali z radością, śmiechem; cóż z pogrzebu nie zrobię dyskoteki ale wolałbym oszczędzić tego bólu i płaczu bliskim. I tak już na teraz uparta rodzina chce mnie jakimiś płytami przykrywać i na tym jeszcze stawiać znicze, zamiast zakopać w urnie czy schować po kryjomu w piwnicy…

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Widzisz osobiście to chętnie zostałabym skremowana i schowana w piwnicy ale z drugiej strony z perspektywy własnych doświadczeń uważam, że pogrzeb to swoistego rodzaju pożywka dla żywych i skoro nam już jest wszystko jedno ? Pogrzeb tak naprawdę nieco przynosi ulgę, pozwala się pożegnać i wykonać ileś tam rytuałów. Co rodzina, co bliski to inny sposób na pożegnanie. Po śmierci mojej mamy, która spadła na nas jak grom z jasnego nieba cała ta pogrzebowa otoczka i sposób pożegnania wiele nam dał. Ostatnio byłam na pogrzebie bliskiego znajomego i rozmawiałam z jego córkami. On został poddany kremacji ale rodzina też miała swoje pożegnanie ze zmarłym. Dlatego ja chciałabym aby moi bliscy przede wszystkim jak najmniej cierpieli i to jaką sobie drogę wybiorą to już ich wola, nawet jak będą chcieli zaprosić na pogrzeb orkiestrę, a niech się cholera dzieje ;).

  • http://hey-ho.me/ anetteheyho

    Nie czytałam żadnych pierdół na temat cwaniactwa itp. – jak ktoś ma pretensje o takie rzeczy to skupia się na bardzo prymitywnej stronie Wszystkich Świętych. Jeszce nie muszę odwiedzać tych którzy są mi bliscy na cmentarzu, ale kiedy taki smutny dzień nadejdzie, nie będę tego robiła wtedy kiedy tłumy pojawiają się na cmentarzu. Przykro mi że straciłaś bliskie osoby, ale tak jak piszesz, brutalnie ale prawdziwie, wszyscy przeminiemy.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Wiele osób w sieci krytykuje to święto, a cwaniactwo i takie tam ja widziałam na własne oczy. Po prostu śmiać mi się chciało jak naród obładowany zniczami żałował harcerzom 5 zyla na parking i parkował po wszystkich okolicznych trawnikach czyniąc życie wszystkich w okolicy koszmarem. Mój tekst był chyba odpowiedzią na słowa kolejnej osoby, która stwierdziła, że nie widzi sensu w chodzeniu na cmentarz. Ja osobiście byłam na grobach bliskich tydzień wcześniej, zresztą w ogóle bywamy regularnie, więc dla nas to nic nadzwyczajnego i nawet wolę takie zwyczajne wizyty kiedy jestem sama, kiedy nikt dziwnie na mnie nie patrzy ale rozumiem, że są ludzie, którzy chcą to święto celebrować i to szanuję. Żałuję tylko, że jak zwykle w narodzie jak co roku wszystko krytykujemy, a to halloween, a to tamto. Po prostu to jest takie polskie.

  • http://socjopatka.pl Socjopatka

    Nie lubiłam Święta Zmarłych kiedy byłam dzieckiem i nie odczułam wtedy bliskiej straty, nie lubię go i teraz kiedy wiem czym jest taka strata. A nie lubię właśnie dlatego, że już dawno nie spełnia swojej funkcji. O wiele szczersze, jest pójście na cmentarz, wtedy kiedy naprawdę ma się taką wewnętrzną potrzebę, niż w ten dzień. Ten dzień oczywiście należy się naszym bliskim, których nie ma już z nami. Ale nie powinien być w taki sposób traktowany jak jest teraz. Wolałabym, aby każdy z nas miał jeden taki dzień w swoim życiu prawdziwej zadumy i rozmowy ze zmarłymi, wtedy kiedy to poczuje, a nie wtedy kiedy powie mu o tym kalendarz.

  • http://witajslonce.pl/ Dotee

    Dla mnie to święto to przede wszystkim okazja, żeby zastanowić się nad naturą życia. Pożegnałam już kilka bliskich osób, w tym jedną koleżankę zupełnie niedawno… I rzeczywiście nad grobami osób, które dobrze znaliśmy, inaczej się stoi.
    Podobnie jak Ty odwiedziłam swoje groby ciut wcześniej, gdy jeszcze można było zaparkować pod cmentarzem, a w samo święto, cóż, po prostu spędziłam spokojny wieczór w domowym zaciszu. Rodzinne życie towarzyskie wolę prowadzić w domu przy herbacie.
    A to, że ludzie narzekają na korki i lans na grobach… No przecież na coś muszą, przecież my to naród narzekaczy. Ja się skupiam po prostu na czym innym i też rozpisałam się u siebie o tym. Fajnie, że mimo wszystko możemy sobie pozwolić na jakieś refleksje, opinie, a nie tylko stękanie i gderanie 🙂

  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Szczerze powiem, że atmosfera panująca na cmentarzu w tym dniu odbiera mi możliwość spokojnej kontemplacji…Czuje się obserwowana, oceniania, nie potrafię się skupić:(

  • http://fotoszepty.pl/ fotoszepty

    u mnie też wpis zaduszkowy. spostrzeżenia mam podobne, choć znacznie krócej ujęte.
    wszędobylska komercjalizacja przykryła zadumę…

  • http://losgrafikos.pl SuspiciousPlum

    Zgodzę się z Tobą. Mi też kiedyś ciężko było zrozumieć ten zwyczaj. Teraz już jest inaczej. Nie dlatego, że ktoś bliski zmarł, ale do tego się dojrzewa i już. Oj, te spotkania towarzyskie… Ostatnio mój syn stanął nad grobem pra pra pra dziadka, złożył rączki i pomodlił się. Strasznie się ucieszyłam, że mój dzieciak daje przykład ludziom, którzy przyszli na groby i nawet nie raczyli się przeżegnać. Fakt, może nie jestem baardzo wierząca, ale jednak wypadałoby okazać szacunek zmarłym. Ja lubię cmentarz wieczorami. Staram się nie odwiedzać grobów w dzień. Już nawet nie wspomnę, jak denerwują mnie ludzie, którzy na cmentarz przyjeżdżają samochodami. Ładują się w te ciasne uliczki, a później przejść nie można. Niektórzy wcale się nie zastanawiają.

  • http://www.nieidealnaanna.com Nieidealna Anna

    A co ja mam powiedzieć skoro urodziłam się 2 listopada ? 🙂 Grobing zawsze był elementem moich urodzin, ale wiadomo że to wesoły dzień, więc specjalnie jakoś się nie smuciłam nawet odwiedzając bliskich na cmentarzu. Od kiedy nie żyje mama mam bardzo osobliwe podejście do tego tematu. Mam chwilę refleksji, zadumy jednak uważam, że kwiatkiem, lampką i pomnikiem już tej osobie nie pomogę. Pamięć nosze w sercu. Nie ma dnia, żebym nie tęskniła, nie myślała, nie rozmawiała w myślach… Masowe uderzanie na cmentarz w wyznaczonym terminie stąd jest dla mnie trochę dziwne, ale to coś na zasadzie „przynajmniej raz w roku pójdzie i zapali świeczkę”. Okej nie mi oceniać …