Dla dobra dzieci…. i co ludzie powiedzą ?

Dla dobra dzieci…. i co ludzie powiedzą ?

 

Matka

Był zwykły dzień. Zapaliła papierosa i wyjrzała przez okno. Była cholernie zła. On znowu tam leżał na kanapie w salonie i chrapał jak stary cap. Czasem miała ochotę dosypać mu jakiejś trutki do jedzenia. Szczerze go nienawidziła z całego serca. Nie mogła nigdy od niego odejść. No bo jakby to wyglądało ? No i co powiedziałby dzieci ? Nagle usłyszała, że chrapanie się urwało, a on jakby zaczął się dławić. Postanowiła przymknąć drzwi od kuchni i odpaliła kolejnego papierosa. Siedziała w zadumie chyba jakieś pół godziny. W końcu zdziwiła ją dziwna cisza panująca w mieszkaniu. Słyszała tylko terkotanie zegara ale zupełnie nie słyszała JEGO. Po cichu przeszła do salonu, ON nadal leżał na kanapie. Coś jej jednak w tym wszystkim nie pasowało. Dotknęła jego głowy, był zimny …. ON nie żył, umarł….

Dzień pogrzebu spędziła radośnie. W końcu była wolna, w końcu nikt nie będzie jej mówił co ma robić. Dni mijały, a ona była sama. Ciągle starała się widywać z ludźmi ale jednak była sama. Nie wiedziała czy była szczęśliwa bo od kiedy ON umarł była ciągle na gazie. Jakiś czas po pogrzebie wracała z imprezy chwiejnym krokiem. Weszła na klatkę schodową i pewnie poruszała się na trzecie piętro. Nagle źle ustawiła nogę, nie zdążyła się już chwycić balustrady i poleciała z pełnym impetem w dół.

 

Nie obudziła się już nigdy. Dwa tygodnie po wypadku i kilka miesięcy po JEGO pogrzebie znów leżała tam gdzie ON i znów byli razem.

 

Córka

 

Strasznie przeżywała śmierć ojca. Nie mogła zrozumieć dlaczego matka zachowywała się jakby się co najmniej cieszyła z jego śmierci. Siedziała teraz przy jej łóżku i nie mogła do końca wszystkiego ogarnąć. No fakt jej ojciec nie był cudowny, był bardzo wymagający, był despotą… no ale przecież nie był taki zły ? Strata rodziców to straszny cios ale teraz zaczęła się zastanawiać czy przypadkiem nie powinna odejść od męża ? Dzieci od dawna mówiły, że ich związek się nie układa. W sumie były już prawie dorosłe no ale przecież wszystko się poukłada. Dzieci powinny mieć pełną rodzinę.

 

Wnuczka

 

Mijały lata. W domu było coraz więcej awantur. Miała ochotę się schować w swoim pokoju gdy oni się kłócili. Nienawidziła tego. Naprawdę była szczęśliwa gdy pewnego dnia matka oświadczyła, że ją zabiera i się wyprowadza. Nigdy jednak tego nie zrobiła. Oni zawsze podejmowali decyzję, że będą ze sobą dla dobra dzieci. Tylko czy ktoś się te dzieci pytał o zdanie ?

 

 

Wyprowadziła się z domu i przestała być świadkiem rodzinnych awantur. Dochodziły ją słuchy, że ojciec szukał pocieszenia na boku ale matka również. Trudno jej to było znosić. Nie rozumiała dlaczego oni ciągle tkwią ze sobą w tym toksycznym uścisku.

 

Wyszła za mąż i nagle coś ścisnęło ją za gardło. Tak bardzo się starała, tak bardzo szukała odmienności. Nie chciała wiązać się z nikim podobnym do ojca ani do dziadka. Nie chciała narzucania ani despotycznych zachowań …. a jednak się nie udało. Okazało się, że czasem nie trzeba krzyczeć aby wywrzeć nacisk.

 

Czuła, że przywiera do ściany i nie potrafi złapać oddechu. Jej matka chwyciła ją kiedyś za rękę i szepnęła „Uciekaj, nie bądź taka głupia jak ja”… ale ona trwała, jak wszystkie inne. Zaklęty krąg zależności, totalny bezruch. Masz wrażenie, że jesteś z kamienia. No bo co ludzie powiedzą? Jak sobie poradzisz ? Przecież to cała masa zależności. Tylko Ciebie nie ma w tym wszystkim.

 

Córka

 

Zapaliła papierosa i wyjrzała przez szybę. Często zastanawiała się jakby jej życie wyglądało bez NIEGO. Teraz on był jednak chory. Było okropny i straszny. Szczerze go nienawidziła. Naprawdę w głębi duszy życzyła mu śmierci. Miała wrażenie, ze dopiero wtedy pożyje.

 

Nagle usłyszała głośny łomot na górze. Rzuciła papierosa i szybko wbiegła po schodach. On leżał na podłodze z trudem łapiąc powietrze. Starał się coś powiedzieć. Przerażona chwyciła telefon i zadzwoniła po pogotowie.

 

Pogotowie przyjechało szybko. ON jednak nigdy nie odzyskał przytomności. Umarł w szpitalu następnego dnia. Gdy ją o tym poinformowano szczerze jej ulżyło. Poczuła się nagle wolna. Chciała zdobyć świat… wierzyła, że to jest właśnie chwila kiedy jej się uda. To prawie tak jakby właśnie odsiedziała 25 letni wyrok i wyszła za bramę więzienia.

 

Wnuczka

 

Było jej trudno. Spakowała walizki i postanowiła zrobić to dla siebie. Uciekła. Teraz siedziała z telefonem w ręku i nie rozumiała co się dzieje. Jej matkę pogotowie właśnie zabrało do szpitala. Ponoć oświadczyła wszystkim, że umiera. Jak to możliwe … przecież grób jej ojca był jeszcze całkiem świeży.

 

Wszystko się zmieniło, nie dotarła na czas. Po krótkiej walce serce jej matki przestało bić. Nie było już planów, szumnych postanowień na przyszłość. Wszystko zniknęło i podobnie jak kiedyś jej babcię, matkę pochowano tuż obok jej znienawidzonego męża. Nie mogli żyć ze sobą ale nie mogli żyć bez siebie. Sztywny krąg zależności, który każdą z łańcuszka wciągał dokładnie w ten sam schemat.

 

Ona uciekła ale czy wytrwa ? Czasem ma obawy, ze spadnie jej na głowę cegła. No ale może czasem warto postawić na siebie ?

 

Dzieci

 

Dopóki śmierć nas nie rozłączy ? Naprawdę ? Czy nie ma jakiejś innej opcji aby kończyć związki bez zejścia śmiertelnego ? Gdy prowadziłam poprzedniego bloga o charakterze psychologicznym ilość maili, które otrzymywałam codziennie od kobiet i mężczyzn, którzy nie mogli zakończyć swoich związków była zastraszająca. Co ciekawe większość tych osób wręcz marzyła aby … no właśnie aby ich partner umarł. Każdy z nich cierpiał codzienne upokorzenia ale jednak w prostym pytaniu „czemu nadal tam jesteś” znajdował zerdyrliard powodów dla których nie może odejść. Z reguły jak mantra słyszałam proste powiedzenie „to dla dobra dzieci”, bo „dzieci muszą mieć pełną rodzinę”. Były jeszcze proste powodu w stylu „bo sobie nie poradzę”, „bo nie mam warunków”, bo cała masa bo … bo …bo.

 

Prawda jest jednak prosta jeśli nie odchodzisz to po prostu nie chcesz, inaczej nie potrafisz. Kobiety żyją, marzą o wolności… a gdy w końcu są wolne nie potrafią funkcjonować i gubią się w rzeczywistości. Jednak nie szukajcie uzasadnienia dla swojej nieudolności stworzenia fajnego związku … nie udawajcie, że to dla dobra kogokolwiek, to że tkwicie w toksycznej relacji to tylko i wyłącznie Wasz wybór i Wasze egoistyczne pobudki. Nie próbujcie się wybielać i zasłaniać dziećmi, bo zapewniam Was, że je bardziej krzywdzicie niż siebie.

 

Czasem fajnie jest wziąć życie we własne ręce i przestać udawać, że odpowiedzialność za nie ponosi ktokolwiek inny.

 

Ehdi

 

 

 

 

#psychologia#rozwód#toksyczny#związki
Written by Ehdi Mars
  • http://www.kierunekspelnienia.pl Kasia Potasznik

    Ważny tekst, zgadzam się z Tobą i tak na prawdę trudno coś dodać.

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Trudny temat ale ja o czymś innym. Przeczytałem pierwszy akapit i włączył mi się charakterystyczny tryb „czujności” – że zaraz coś się wydarzy. Co było dalej – wiemy. Podczas kolejnej lektury, znowu coś mnie zasmyrało w tył głowy. I wtedy zrozumiałem, kiedy coś takiego czułem. Przy lekturze każdego opowiadania Stephena Kinga. Podobne prowadzenie intrygi, sielski opis i … nie wiesz kiedy niebo na głowę spadnie. Tylko przy Kingu to wiadomo z góry. U Ciebie jest to nieprzewidywalne 😉

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      No teraz to mi pojechałeś, szczególnie że King jest dla mnie kimś szczególnym i uważam go za geniusza.

      • http://bwotr.pl/ Bookworm

        No i masz, będzie się kłócić 😛 Niektóre opowiadania Kinga są genialne, inne słabsze, ogólnie trzyma poziom. Ale klimat ma zawsze 🙂 zagłębiasz się i jesteś otoczona jego charakterystyczną wizją. I o tym pisałem 🙂

  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Czasami to nie czysty egoizm,ale zwyczajny strach…