Cicha przemoc może zabić !

Cicha przemoc może zabić !

Siedzisz spokojnie na kanapie w swoim ślicznym wypasionym salonie. Nic nie brakuje Ci do szczęścia, niby nic … Dziś nie poszłaś do pracy, postanowiłaś się nieco polenić. Przecież to nic złego, prawda ? Powoli zbliża się jednak godzina siedemnasta i uświadamiasz sobie, że w kuchni zostawiłaś spory syf… a sumie nie miałaś nic do roboty ! Przełykasz ze strachem ślinę i siedzisz jak zamurowana. Nie zdążysz, właśnie przekręcił się klucz w zamku i ON wchodzi do domu. Uśmiecha się do Ciebie i wita radośnie ale nagle jego wzrok pada na syf w kuchni i już wiesz, że nie będzie miło. ON nie musi nic mówić wystarczy, że zaciśnie swoje usta w ciasny łuk i jego twarz cała się nachmurzy. Później już wiesz, że przez cały wieczór będziesz chciała zniknąć. ON poczłapie do kuchni i będzie sprzątał, głośno wyjątkowo głośno… tak abyś słyszała. Powietrze będzie tak gęste, że jego złością można będzie ciąć. Poczujesz się znów jak mała dziewczynka, która nie posprzątała swojego pokoju i mama jest na nią bardzo ale to bardzo zła.

**********

 

Kolejny dzień, wpadasz radosna do domu i masz ochotę ucałować cały świat. Właśnie skończyłaś wyjątkowo udany trening, spędziłaś super czas z przyjaciółkami na kawie ale w domu atmosfera gęsta. ON siedzi na kanapie, ma usta ściągnięte w ciasny łuk, twarz nachmurzona. Pytasz czy coś się stało ale on twierdzi, że absolutnie NIC. Nie wiesz co masz zrobić. Nie rozumiesz, starasz się dopytać. Domyślasz się sama w sobie. Pewnie mu chodzi o to, że Ty się dobrze bawiłaś, a on nie ale jednak nie rozumiesz. Wiesz, że pewnie za jakiś czas Ci to powie w jednym ze swoich przytyków ale teraz najlepiej abyś zniknęła.

 

***********

 

Zasuwasz od świtu do nocy. Jesteś przemęczona. Latasz z językiem na brodzie, masz już wszystkiego dość. Właśnie chce Ci się płakać. Wracasz do domu, a tam jeszcze ON. Właśnie od dwóch miesięcy jest bez pracy. Wiesz, że musisz go wspierać ale po prostu chwilami masz już dość bo on tam ciągle siedzi, a Ty boisz się cokolwiek powiedzieć. Tym razem wracasz i jedyne o czym marzysz to herbata i święty spokój. On ma jednak znowu tą minę. Tym razem rzuca Ci w twarz, że nie dbasz o dom bo zostawiłaś go bez obiadu na cały dzień. Myślisz sobie kurwa rilly ? On jednak jedzie dalej… masz ochotę się popłakać. Rzucasz w kąt szpilki, siadasz do garów chcesz świętego spokoju.

 

*************

 

Jesteś chora, przeziębiłaś się dość mocno. Wszystko Cię boli. Od jakiegoś czasu pracujesz w domu. Siedzisz przed kompem w swoim wypasionym gabinecie. Jedyne o czym marzysz to, to aby ktoś zrobił Ci herbaty z malinami. Marzysz o odrobinie ciepła i zainteresowania. Gdy otwierają się drzwi… wietrzysz kłopoty. Wpada do pokoju całkiem zadowolony ale gdy dowiaduje się, że ty rzekomo (jego zdaniem) chora i nie ma nic na obiad… znowu ta twarz, znowu pretensje i czujesz się jak bezwartościowa kupa gówna. Na dworze jest minus piętnaście ale ubierasz się i cicho suniesz do sklepu po mrożonkę. On jest zadowolony, nawet przez chwilę nie protestuje. Dostał to czego chciał.

 

**************

 

Jesteś dalej chora, może nawet bardziej niż wtedy. Wróciłaś od lekarza, który stwierdził zapalenie zatok. Masz wrażenie, że łeb Ci ktoś włożył w imadło. ON się nawet zainteresował diagnozą i powiedziałaś mu, że to nie jest nawet tak łatwo. Pogoda za oknem woła o pomstę do nieba ale nie masz co liczyć na jakiś obiad czy nawet herbatę. ON zajęty sam sobą. Jeszcze mu nie podpadłaś. W końcu zwlekasz się z kanapy idziesz do przedpokoju i zaczynasz ubierać się z psem na spacer, chociaż czujesz się jakbyś miała za chwilę umrzeć. ON nagle się orientuje i dopytuje gdzie się wybierasz. Szybko mu wyjaśniasz bez zbędnych ceregieli z nadzieją w głosie, że może on jednak Cię wyręczy. ON każe Ci tylko założyć ciepłą czapkę, bo w końcu chora jesteś.

 

**********

 

Nigdy Ci nie powiedział, że jesteś głupia czy beznadziejna. Nigdy wprost nie powiedział Ci niczego złego. On tylko ciągle powtarzał jaka nie jesteś. Nie musiał używać brzydkich słów. Wystarczy, że na każdym kroku podkreślał jaka NIE JESTEŚ. Nie miałaś prawa być sobą… bo TY nie byłaś dobra. Nigdy niby nie powiedział Ci nic co mogłoby zostać uznane za choćby przemoc psychiczną, ot tak … takie tam drobiazgi. Tylko to wszystkie niby „delikatne” przytyki powodowały, że czułaś się jak nieatrakcyjna, bezużyteczna po prostu kupa gówna. On Cię nie bił, nie wyzywał, niby Cię nie krzywdził. Tylko dlaczego ty sama chciałaś się zabić ?

 

 

Ja się pytam po tym wszystkim kiedy w końcu zrozumiesz, że to co się działo to była zwykła przemoc ? Przemoc to nie tylko bicie i wyzwiska. Pojawił się właśnie w sieci spot. Nie jest zrobiony zbyt dobrze ale pokazuje dokładnie zjawisko.

 

 

Na filmie obrazującym przemoc nie pada ani jedno słowo. Bierna agresja też boli, czasem agresor nie musi nic mówić. Często w takich sytuacjach wydaje się nam, że przesadzamy w końcu nie mamy siniaków i nikt nas nie obraził. Zaraz przemoc ? Tak… tego rodzaju zachowania to też przemoc. Nie musisz być gwałtowny aby ranić. Z reguły w takiej sytuacji oprawca doprowadza ofiarę do ostateczności.

 

Jesteś ofiarą przemocy ? Uciekaj ! Nie pozwól się zniszczyć ! I ponad wszystko nie pozwól sobie wmówić, że jesteś przewrażliwiony i tylko Ci się wydaje. Jeśli czujesz jak ktoś Cię niszczy to zaufaj mi … to się dzieje naprawdę.

 

 

Ehdi

#agresja#bierna agresja#przemoc#przemoc psychiczna
Written by Ehdi Mars
  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Mocny i potrzebny tekst, jak i kampania przeciw przemocy.

    Tylko nie zawsze jest to tylko „ON”, czasem też to jest ONA.
    Są też osoby dużo bardziej wrażliwe (dotyczy to obu płci), które potrafią czytać nastrój z gęstości powietrza, spojrzenia, szybkości oddechu, można taką osobę skrzywdzić nie wiedząc jak bardzo jest delikatna.

    Znam sporo związków, w których kobiety „wychowały” (a może lepsze słowo – zaufały?) na tyle, że gdy to on coś ugotuje na obiad, to zjedzą bez ryzyka zgonu. I one, i dzieci też. Nie zawsze odsuwają faceta: „daj, ja zrobię, ty nie umiesz”.
    A może czasem otwarcie mówią, czego potrzebują, czego nie, zrozumiałym dla faceta przekazem?
    „Trzeba wynieść śmieci” w języku kobiet znaczy „wynieś natychmiast te cholerne śmieci” a w języku faceta jest to zwykłe stwierdzenie, które automatycznie ląduje w folderze „do zrobienia do końca tygodnia”. I tak dalej, i tak dalej… 😉

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Osadzenie ról ona i on nie ma znaczenia. Zdecydowanie można byłoby je odwrócić. Szczerze powiedziawszy to znam wiele kobiet, które tez stosują taką cichą przemoc wobec faceta.

      To jest problem naszego pokolenia, nie bardzo umiemy stawiać granice i nie bardzo umiemy poruszać się w związku, z tego właśnie pojawiają się problemy. Jednak uwierz mi te przypadki opisane powyżej to raczej takie ustawiczne męczenie partnera bo nie jest TAKI JAK MY.

      Czy kobieta czy mężczyzna nie ważne. Ja uważam, że nikt nie ma prawa stosować wobec nas przemocy bo jak się kogoś kocha to nie stara się go zmieniać i akceptuje się go bez zbędnych zastrzeżeń. Oczywiście wiadomo zawsze jest pole na jakieś korekty i kompromisy ale co do zasady nie mamy prawa oczekiwać, że ktoś się stanie innym człowiekiem.

      • http://bwotr.pl/ Bookworm

        Masz rację, szczególnie Twoje ostatnie zdanie jest ważne. I można dodać do tego jeszcze fakt, że jeśli się na kogoś otwieramy, to stajemy się dużo wrażliwsi na zranienie.

  • http://im-yw.blogspot.com Young Wife

    Bardzo mądry tekst, ale temat bardzo trudny. Takim kobietom (czy mężczyznom) bardzo trudno jest pomóc. Łatwo mówi się tym, którzy tego nie przeżyli – „powinnaś to skończyć”, „odejdź od niego”. Takie próby zwykle kończą się jeszcze gorzej… „Wezwij policję” – a wiesz co dzieje się w tym domu, gdy policja wychodzi? Najpierw dają tylko ostrzeżenie, dopiero przy kolejnym zgłoszeniu zabierają taką osobę. Do tego momentu ofiara przechodzi piekło… Zarówno przemoc fizyczna jak i psychiczna są niesamowitą tragedią, od której bardzo trudno się uwolnić.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Wiesz… ja mówię o przemocy, do której nie przyjedzie policja. No bo co im powiedz ON/ONA milczy i mnie tym męczy ? Ciężko będzie powiedzieć przyjaciółce o tym, bo niby o czym ? To jest rodzaj hmm…. domowego mobbingu gdzie w wyniku długotrwałych działań partnera zaczynasz się czuć bezwartościowym śmieciem. Wtedy odejście jest jeszcze trudniejsze bo przecież nie wierzysz w siebie. Prawda jest jednak taka, że nic samo się nie wydarzy. Musimy walczyć o siebie i o to aby nie być ofiarami.

  • http://madamevela.blogspot.com Vela

    Bardzo dobry i mocny tekst. Wiele osób właśnie postrzega przemoc jedynie jako gest – uderzenie. Często jednak to słowo boli bardziej niż jakakolwiek krzywda fizyczna. Znęcanie się psychiczne jest tak samo przemocą. Jeżeli ktoś działa na nas w taki sposób, że nas wyłącznie wykorzystuje to z takiej relacji trzeba jak najszybciej się wycofać, choć często jest to trudne, bo oczywiście boimy się oprawcy lub co też częste – samotności i życia bez niego. Wiele kobiet nie ma często siły, aby się przeciwstawić i tkwią w takim toksycznym związku… a o tragedię niestety nieciężko.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Wiesz w tym wszystkim najtrudniejsze jest chyba uświadomienie sobie, że to co się dzieje nie jest dobre. Szczególnie jeśli to pewnego rodzaju przemoc emocjonalna i to w białych rękawiczkach. Czasem po prostu trudno jest nam samym uwierzyć w swoje emocje. To wymaga siły ale z toksycznych związków należy uciekać i to im szybciej tym lepiej.

      • http://madamevela.blogspot.com Vela

        Dokładnie! Problemem jest to, że dla wielu… to nie jest problemem.

  • http://bedekims.pl bedekims.pl

    Mocny tekst. Mam nadzieję, że dotrze do szerszego grona osób – również tych, którzy widzą przemoc, ale nie reagują, bo nie chcą się wtrącać. To nie jest byle co i ofiara zawsze powinna mieć wsparcie, a jednak zwykle udajemy, że wszystko jest okej i nic nie widzimy. Toksyczne związki to jest tragedia, współczuję wszystkim, którzy nie potrafią się z nich wyrwać.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Niestety w przypadku toksycznego związku nie zareaguje nikt, bo tego nie widać. Często bierni przemocowcy czy to kobiety czy mężczyźni na zewnątrz tworzą otoczkę łagodnych i pozbawionych jakiejkolwiek agresji. To nawet właśnie samemu sobie ciężko uświadomić.

  • http://zebravpaski.blogspot.com/ Magdalena, ZebraVPaski

    Bardzo ciężki temat poruszyłaś, gratuluję odwagi. Jak najbardziej zgadzam się, że przemoc to nie tylko ta głośna, fizyczna. Współczuję mocno osobom, które znajdują się w podobnych sytuacjach do tych, które opisałaś. Największy problem, jeśli już dojdzie do decyzji: rozwód, jest udowodnienie takiej przemocy…

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Z perspektywy udowodnienia wydaje mi się to wręcz niemożliwe. Dlatego, że te wszystkie rzeczy dzieją się często cicho, niewerbalnie a słowa wypowiadane są bez awantury. Można próbować, tylko z drugiej strony jak się ucieka to po co udowadniać lepiej uciec po szybkim rozwodzie i zapomnieć. Zacząć na nowo.

  • http://nasz-dream-team.blogspot.com/ Agnieszka I Dream Team

    Bardzo wartościowy tekst. Potrzebny. Gratuluje! Pewnie wiele osób nie myśli o tym w ten sposób, albo nie zdaje sobie sprawy. Kiedyś sama sobie też nie zdawałam. Pozdrawiam.

  • http://www.slow-your-life.blogspot.com Alexandra

    Masz rację. To przemoc. A wystarczy rozmawiać, słuchać i współpracować. Związek to dbanie o siebie nawzajem i dzielenie codziennymi obowiązkami. Dla mnie to jest bardziej intymne niż sypianie ze sobą. Nie przy każdym wyjdę w rozczochranych włosach i nie dla każdego przesolę ziemniaki…

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Tylko problem polega na tym, że my często wiążemy się nie z realnym człowiekiem ale naszym wyobrażeniem o nim. Później gdy przychodzi szara rzeczywistość nagle okazuje się, że chcemy zmienić tą drugą osobę, a to już jest prosta droga do mordowania wzajemnej indywidualności.

      • http://www.slow-your-life.blogspot.com Alexandra

        A co jeśli chcemy zmotywować ją do pozytywnych zmian jak np. praca nad własnym poczuciem wartości itp? Ja wiem, że ta osoba powinna sama chcieć… Chce, ale nie działa. Trochę mi to śmierdzi prokrastynacją. A to też powiązane z pewnością siebie…

        • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

          Motywowanie to jedno, a zmiana to drugie. Poza tym my bardzo często chcemy popchnąć, a to nie działa. Niestety jak wiążesz się z zakompleksioną i niewierzącą w siebie osobą to albo to zaakceptujesz albo nic z tego nie będzie. Wiadomo fajnie byłoby aby taka osoba się ogarnęła i zadbała o samą siebie… no ale nie każdy chce, umie, potrafi. Budowanie wiary w sobie to olbrzymi proces, który wymaga wiele czasu i samozaparcia. Ja zaczęłam już wiele lat temu, a ciągle mam wrażenie, że buduję, buduję i końca nie widać. No i nadal mam takie dni kiedy mam wrażenie, że nic nie jest dobrze, że nic nie robię dobrze. Partner może wspierać przemianę ale nie może jej wymagać. Zresztą dojrzały partner nie będzie chciał zmieniać. Zapraszam jutro na historię o Marianie 😉 tam będzie trochę o zmianach.

  • http://hey-ho.me/ anetteheyho

    Kiedy to czytam, coś mi w żołądku twardnieje. Taka kulka, co się jej nie można pozbyć. Taka przemoc chyba boli najbardziej i zostaje w głowie najdłużej.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Zostaje, bo czujesz się wtedy bezbronna … po prostu jak dziecko. Niby wiesz, że nie zrobiłaś nic złego, a samo milczenie potrafi „uderzyć” mocniej niż pięść. To też jest kwestia poddatności danej osoby, ale moim zdaniem bierni agresorzy doskonale wiedzą, że ich strategia działa.

  • http://justekmakemesmile.pl Justyna Rolka

    Rany na sercu nie są widoczne gołym okiem…a jak cholernie bolą.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Bolą bo bardzo często z takiego związku wychodzisz jak wrak człowieka. Nie wiesz kim jesteś i czujesz się ciągle bezwartościowa. Najwięcej czasu zajmuje właśnie odbudowywanie własnej tożsamości.

  • http://bigeyes.pl Justyna Ignaczak

    Poważny temat i poważny problem. Nawet poważniejszy niż ta typowa przemoc. Jest o wiele, wiele gorsza, bo tutaj nie ma namacalnych dowodów i czasem trudno cokolwiek udowodnić. Najgorsze jest to, że właśnie niewiele osób uświadamia sobie, że jest ofiarą.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      Niestety … czasem nawet gdy opowiemy o tym bliskim nie znajdziemy w nich wsparcia… bo przecież „wydziwiasz” … „przewrażliwiona” i takie tam.

  • http://www.mojasztukoteka.pl/ Monika Dudzik

    Bardzo dobrze, że mówi się o tym coraz częściej. Temat powinien być w jeszcze większym stopniu nagłaśniany, ponieważ wiele osób – nie ma nawet świadomości tego, że to przemoc, której są ofiarami.

    • http://ehdiblog.pl/ Ehdi Mars

      No właśnie to jest problem… czasem sami siebie obwiniamy, że „źle czujemy”, że jesteśmy przewrażliwieni. No ale to jednak nie jest tak. Jeśli związek nas nie buduje ale nas wykańcza to trzeba uciekać i w sumie dotyczy to każdej relacji w życiu.

  • Pingback: Facet to świnia ? | Świat według Ehdi()

  • Pingback: Chcesz mi podziękować ? | Świat według Ehdi()