Bo ty Grażyna po prostu masz inaczej ….

Bo ty Grażyna po prostu masz inaczej ….

Wiecie gdy zakopałam się gdzieś głęboko porzucając zupełnie pisanie i moich czytelników w mojej głowie ciągle tkwiła myśl aby stworzyć coś nowego. Wiecie my jako blogerzy często poszukujemy. Znam takich, którzy zmieniali nazwy i domeny milion razy i ciągle poszukują swojego miejsca. Nie ma w tym nic złego ale ja jednak obawiam się, że moje zaczynanie od początku mogło by stanowić poddanie się mojemu perfekcjonizmowi. Wiecie jak to jest … ciągle coś nas nie satysfakcjonuje, więc wyrzucamy stare i zaczynamy nowe. Pomimo, iż pomysł nowego bloga we mnie nie umarł, że nawet powiedziałabym, jest całkiem żywy to chciałabym się z wami podzielić moimi refleksjami może mi coś podpowiecie.

Continue reading →

Crossfit Games OPEN 2016 – podsumowanie ;)

Crossfit Games OPEN 2016 – podsumowanie ;)

Miałam zrobić podsumowanie video ale druga Grażyna postanowiła się wyłamać bo biedna myślała, że na moim kanale jednak naprawdę nikt tego nie ogląda ;), a okazało się, że ktoś tam jednak ogląda. Może się jeszcze Grażyna przełamie i uda nam się zmontować coś fajnego bo z każdym nowym filmikiem odkrywam nowe możliwości i mam wrażanie, że jeszcze się w pełni nie rozwinęłam ;). Pięć tygodni zmagań w OPEN zakończyło się. Kończę ten okres szczęśliwa ale też mocno naruszona fizycznie. Dziś opowiem o tym co mi dało moje OPEN.

Continue reading →

Crossfit Games OPEN 16.1 SCALED – moje wrażenia ;)

Crossfit Games OPEN 16.1 SCALED – moje wrażenia ;)

To swoją drogą ciekawe uczucie jak siedzisz przed komputerem i z godziny na godzinę twoje ciało zamienia się w coraz większe warzywo. Dziś  prawie w samo południe wykonałam pierwszy trening z OPEN i jestem z siebie dumna choć poszło mi absolutnie … no nie za bardzo ;). Boli mnie jednak cholernie głowa co oznacza, że na ten czas i na tamtą chwilę dałam z siebie absolutnie wszystko. Nie będę wam dziś pisać i opowiadać nie wiadomo ile. Ledwo udało mi się na gorąco zmontować ten materiał. Jeśli wam się spodoba, dajcie suba, lajka cokolwiek …. możecie teraz nawet warknąć na fejsie :P.

Continue reading →

Blog roku i OPEN.

Blog roku i OPEN.

Każdy kto regularnie tu się pojawia zauważył, że trochę zamilkło. Głównie dlatego, że pochłonęła mnie niezmiernie choroba Frani i zupełnie nowa organizacja pracy. Nagle okazało się, że na nic nie starcza mi czasu, a gdy mam chwilę aby coś napisać po prostu zasypiam ze zmęczenia. Niedługo zaczyna się corssiftowe święto i startują słynne OPEN, a ja na fali tej sportowej rywalizacji zupełnie spontanicznie postanowiłam stanąć do rywalizacji dla twórcy internetowego i zgłosiłam swojego bloga do rankingu BLOG ROKU. No ale po kolei ;).

Continue reading →

Kilka słów o pasji i jeszcze więcej o sporcie.

Kilka słów o pasji i jeszcze więcej o sporcie.

Kilka dni temu opublikowałam na fejsie, iż odniosłam sukces podnosząc 93 kg w sumo deadlift, czyli martwym ciągu z szerokim ustawieniem nóg. Koledzy i koleżanki z Crossfitu mi gratulowali ale oczywiście nie zabrakło standardowych tekstów od „cywili”… takich pisanych bardziej na priv. Część pewnie z troski, a część po prostu ze zwykłej głupoty… No bo jaki sens ma to moje dźwiganie prawda ? Bo w sumie jakie to ma znaczenie ile wycisnę nad głowę i w jakiej pozycji. To przecież takie dziwne jest ? Po co podnosić ciężary jaki to ma sens ? Kto normalny podnosi ciężary ? Kto w ogóle się tak męczy … bo niby podziw ale kurde no bez przesady. Szczerze ? Nigdy nie przestanie mnie to dziwić, dlaczego ludzie nie potrafią zrozumieć tego czym naprawdę jest pasja i tego czym jest sport.

Continue reading →

EMC THROWDOWN czyli bolesna i trudna historia pewnej zawodniczki…

EMC THROWDOWN czyli bolesna i trudna historia pewnej zawodniczki…

Zanim się zorientowałam minął prawie tydzień od zawodów EMC Throwdown, a ja jeszcze nawet nie napisałam słowa na ten temat ;). No może fakt ogłosiłam swój „sukces” na fanpejdżu ale co chwilę dostaję wiadomości „no jak było ?” lub „no napisz w końcu”. Trochę nie powiem czekałam na fotki i dzięki uprzejmości Kamila Timoszuka i boxowego kolegi Konrada Kowalczuka, w końcu mogę Wam pokazać co nie co ;). Pamiętajcie tylko, że aparat fotograficzny dodaje co najmniej pięć kilo, a mnie ostatnio kiepsko szło pilnowanie michy, tym bardziej gra w szachy ;). Od czasu zawodów tylko crossfit i crossfit. Nawet dziś ciężko mi klepać w klawisze bo boli mnie całe ciało ;).

Continue reading →

O co chodzi z tym Crossfitem ?

O co chodzi z tym Crossfitem ?

Dziś będzie kolejny wpis o „tym samym” ale nie martwcie się nie aspiruję do zmiany tematyki ani do wejścia w blogowe kręgi piszących crossfiterów celebrytów ;). Nie znam się na Crossficie na tyle aby  wchodzić w jakieś szczególne polemiki. Robię to co robię i mam z tego radochę ale za cienka jestem w uszach aby coś komentować. Niedługo jednak rocznica mojej crossfitowej przygody, więc i chwila na refleksję się znajdzie. Ze względu na fakt, iż moja ulubiona Justyna popełniła tekst o frazach z wyszukiwarki, również ja zebrałam się na odwagę i zanurzyłam się w odmętach Google Analytics.

Continue reading →

Kto to jest ten cały Crossfit i dlaczego tak boli ?

Kto to jest ten cały Crossfit i dlaczego tak boli ?

Zwykły dzień, taki jakich wiele. Zawinęłam torbę i ruszyłam na trening. W biegu sprawdziłam rozpiskę na ten dzień. Jakieś tam Kalsu… hmm… nie wyglądało źle, bo to facet, a w sumie faceci to nie takie suki jak kobiety 😉 (do wtedy myślałam, że najgorsze treningi corssfit noszą damskie imiona). Trener patrzył na nas z diabelskim błyskiem w oku… to było podejrzane. Stwierdziłam, że zrobię sobie lajcik i zmniejszyłam obciążenie ale wtedy dziewczyna z boku stwierdziła, że to bez sensu… no bo za szybko zrobimy, za mało się zmęczymy, a to jednak 30 minut treningu…. Stwierdziłam, że dobrze prawi i poszłam jej śladem. Jaka byłam z siebie dumna … tylko kurde przez jakąś minutę….

Continue reading →

Walka o życie …. czyli relacja z Biegnij Warszawo 2015 ;).

Walka o życie …. czyli relacja z Biegnij Warszawo 2015 ;).

Wszystko zaczęło się od awarii Gandalfa (takie imię w niedzielę dostało moje autko), a w sumie od orzeczenia kolegi, że on to może jeździć ale w każdej chwili może się zatrzymać. Fakt, że jadę sobie na bieg i nagle muszę czekać na lawetę i zamiast medalu odwiedzam warsztat samochodowy jednak mnie nieco zmroził. Dlatego z pomocą przyszli moi serdeczni znajomi, którzy użyczyli mi swoją Kicię (ich auta zawsze mają imiona 😉 do czasu kiedy Gandalf nie dojdzie do formy ;). Dodatkowo P. zgodziła się być moim „murzynem” i dzielnie dźwigała wszystkie niepotrzebne mi na trasie rzeczy, kibicowała i robiła fotki na fejsa ;). Jak poszło mi samo bieganie ? Tu już nie było takiego lukru i happy endu… choć medal dostałam…

Continue reading →

A siódmego dnia odpoczywał … czyli biegowe historie.

A siódmego dnia odpoczywał … czyli biegowe historie.

Dawno choroba nie zwaliła mnie tak z nóg jak w ten weekend. Szczerze to wydawało mi się, że jak zwykle wypocę to na treningu. W poniedziałek byłam jednak takim zgonem, że nie doszłabym do swojego boxu… To wszystko przywiodło mi na myśl moje kontrolowane przerwy biegowe, gdy czasem rzucałam trening na tydzień i po powrocie nogi same niosły mnie przed siebie. Chyba moje ciało założyło tym razem strajk i po dziesięciu miesiącach krossfitowania postanowiło zrobić sobie porządny rest. Dzisiaj już czuję, że zbiera w moich nogach energia i już nie mogę się doczekać jak w niedzielę stanę na starcie.

Continue reading →