Tatuaże… czyli jak ty będziesz wyglądać na starość !!!

Tatuaże… czyli jak ty będziesz wyglądać na starość !!!

Odkąd pamiętam fascynowały mnie tatuaże… nieważne czy brzydkie czy ładne, w ogóle sam fakt posiadania na ciele tatuażu był dla mnie fascynujący. Nie wiem może wynikało to z mojego zamiłowania do niedoskonałości ludzkiego ciała bo podobnie intrygowały mnie też blizny. W sumie niewiele zmieniło się od tego czasu … nadal wolę zmarszczki, blizny i niedoskonałości niż ciała bez skazy. Coś chyba w tym jest, że rozszerzone pory i rozstępy niosą ze sobą jakąś większą historię… nie wiem, nigdy tego nie analizowałam. Praktycznie od zawsze chciałam mieć tatuaż… no ale… no właśnie…

Continue reading →

Moja podróż…. Do wiedzy !!!

Moja podróż…. Do wiedzy !!!

To jest przedostatni tekst z cyklu o Ayahuasce. Wchodząc na bloga znajdziecie je wszystkie TUTAJ i jak wskazują tytuły najlepiej jest zacząć od początku. Tymczasem jedziemy dalej….

***********

Gdy opisywałam wam trzecią ceremonię napisałam, że w pewnym momencie miałam wrażenie, że spotkałam się z absolutem… Bogiem lub kimś kto jest wszędzie, widzi wszystko i może wszystko, bez względu na nazewnictwo… ja tam poczułam się jak w domu. Nie pierwszy już raz miałam okazję obcować z absolutem… tylko, że gdy wydarzyło się to pierwszy raz ja miałam bardzo niewiele lat i nie było nawet internetu, a o Ayahusce nikt w moim najbliższym otoczeniu nawet nie słyszał… Jak to, więc możliwe, że miałam już podobne przeżycia, choć nie znajdowałam się pod wpływem żadnych środku halucynogennych, które mogłyby wprowadzić mnie w stan transu?

Continue reading →

Moja podróż …. Początek !!!

Moja podróż …. Początek !!!

Oświadczenie: Zanim rozpoczniecie czytanie poniższego cyklu, który będzie ukazywał się w odcinkach, chciałabym abyście wiedzieli, iż jestem absolutną przeciwniczką wszelkiego rodzaju narkotyków jak i dopalaczy. Mój tekst nie ma na celu popularyzowania jakichkolwiek środków o charakterze narkotycznym. Tekst przeznaczony jest dla osób, które ukończyły osiemnaście lat. Nikt nie powinien podejmować żadnych osobistych decyzji na podstawie cyklu moich publikacji. Poniższy tekst ma charakter osobisty i stanowi wyłącznie opis pewnego doświadczenia, które w każdym przypadku może mieć różny przebieg. Generalnie nie próbujcie tego w domu ;). Wchodzicie tu na własną odpowiedzialność.

Continue reading →

Pięć żywotów Ehdi ;)

Pięć żywotów Ehdi ;)

Znowu wracam do tego co zaleca Julia Cameron i mam nadzieję, że krok po kroku zacznę się odblokowywać. Dzisiaj zrobię taką zabawę – zagadkę bo moim zadaniem jest opisanie pięciu alternatywnych żywotów. Czyli takie co bym robiła gdyby … gdybym poszła w innym kierunku. Nie ma granic dla mojej fantazji … ważne abym w tym wszystkim dobrze się bawiła i była szczęśliwa. Siedząc teraz przed komputerem mam zupełnie pustą głowę i mam wrażenie, że ten tekst sprawi mi spory problem ale mam nadzieję, że uda mi się was i siebie zabrać w podróż i mam nadzieję, że odgadniecie wszystkie żywoty, odpowiedzi znajdziecie klikając na odpowiedni przycisk.

Continue reading →

Aborcyjna gównoburza czyli wsadzanie kija w mrowisko.

Aborcyjna gównoburza czyli wsadzanie kija w mrowisko.

Szczerze mówiąc miałam się nie wypowiadać na ten temat bo moje poglądy są hmmm… jakby to powiedzieć … niepopularne ale może też dlatego, że ja pamiętam jeszcze zupełnie inną rzeczywistość i trochę mnie zadziwia jak polityka i rzekoma moralność sprała ludziom mózgi. No i już zupełnie do szału doprowadza mnie kiedy sensowne moim zdaniem babki w jakiś durny sposób piętnują zachowanie Natalii Przybysz i jej wyznanie. Pewnie po tym co napisze sama dostanę kubłem gnojówki w głowę ale jakoś nie mam ochoty się tego przestraszyć.

Continue reading →

Być beznadziejnym artystą !!!

Być beznadziejnym artystą !!!

Wrzesień był historycznym miesiącem, po praz pierwszy zdarzyło się tak, że nie opublikowałam ani jednego tekstu na blogu, a dodatkowo mój fanpage również świecił pustkami. Odkryłam, że jestem kiepską ekshibicjonistką i generalnie jakoś dziwnie się czuję gdy piszę o sobie do czytelników. Czasem mam wrażenie, że przecież nie ma to znaczenia czy coś napiszę czy nie, bo i tak nikogo to nie interesuje. Bycie blogerem wymaga jednak pewnych cech, których ja czasem mam wrażenie nie mam. Chciałabym tworzyć treści, które są dla mnie istotne i nie tworzyć masowo i na siłę. Wszystkie te przemyślenia doprowadziły mnie do tego, że od czasu kiedy zaczęłam układać swoje życie moja blokada zaczęła narastać.

Continue reading →

Bo tak trzeba !

Bo tak trzeba !

To był maj pachniała Saska Kępa… no dobra jest lipiec, a właściwie początek sierpnia… ale ja pamiętam ten moment, moment który mocno zaważył na moim życiu, a wtedy wszystko działo się bo tak trzeba. No ale cofnijmy się na chwilę, to chyba jednak było wiosną… pamiętam jak dziś kiedy moja już eks niestety najlepsza przyjaciółka (swoją drogą nieodmiennie mnie to fascynuje, że można tak zapomnieć, ale to nie dziś…) opowiadała mi z poruszeniem o tym jak skandalicznym pomysłem jest aby założyć trampki do garnituru i przyjść w nich na jakiś chrzest czy komunię (okazji nie pamiętam). Co do zasady popierałam jej tezę ale coś mi w głowie kiełkowało …

Continue reading →

Znowu w życiu mi nie wyszło … czyli jak wrócić po przerwie ;)

Znowu w życiu mi nie wyszło … czyli jak wrócić po przerwie ;)

Wydawało mi się to dość proste. Ten moment kiedy usiądę w fotelu na balkonie, właśnie na swoim … ale okazało się, że tak naprawdę świat goni mnie do przodu i nie mam czasu nawet zapiąć pasów, a pisanie po prostu przestało być częścią dnia. Można powiedzieć, że odzwyczaiłam się i teraz łatwiej powiedzieć mi… no nie dziś… Przestałam czytać innych, przestałam zapisywać inspiracje… po prostu pozwoliłam na to aby codzienność wyssała ze mnie wszystko co tylko możliwe. Patrzę z zazdrością na innych, jak się rozwinęli … jak podejmują nowe wyzwania… ale ja przybieram bierną pozę. Bo już nawet w Armagedonie wszystkich remontów i przeprowadzek pomyślałam, że … nie ma wymówek !

Continue reading →

Food Detective hit czy mit ?

Food Detective hit czy mit ?

Od jakiegoś czasu zaczęłam mieć pewne problemy żołądkowe. Podejrzewałam nietolerancje pokarmowe. Odstawiałam pszenicę, laktozę ale jednak problem nie mijał. Miałam wprawdzie swój typ ale mój mózg nie dopuszczał do siebie tej ewentualności, no ba jak tu żyć bez tego ? Ostatecznie skapitulowałam i postanowiłam zainwestować w test Food Detective. Drogie to w sumie jak pierun ale przynajmniej tańsze niż wszystkie inne tego rodzaju testy z krwi. Z bólem wyłożyłam prawie 350 PLN i kupiłam test w aptece do samodzielnego wykonania.

Continue reading →

Wyszłam na chwilę… zaraz wracam …

Wyszłam na chwilę… zaraz wracam …

Jest godzina 6 rano… obudziłam się jak co dzień. Obok leży Frania i znów muszę podłączyć jej kroplówki. Trudno jej czasem wytłumaczyć, że robię to dla niej. Wenflon ma już kilka dni, więc trochę nie działa za dobrze. Muszę znaleźć właściwe ułożenie łapy, a później próbować nie zasnąć aby pilnować czy leci i aby przepiąć butelki w odpowiednim czasie. W korytarzu leży stos kartonów gotowych do przeprowadzki i upierdolone buty bo wczoraj byłam w nowym mieszkaniu na placu boju. Wróciłam załamana, że remont przebiega zbyt wolno… Czekając aż spłynie kroplówka otwieram komputer i patrzę jak mój program pocztowy wypełnia się kolejką maili. Chwilami mam już przez to mdłości.

Continue reading →